Wystawa zatytuowana 31 Rue Cambon została otwarta nieopodal okolic, w których można kupić ze spokojem podróbki artykułów wielu kultowych marek luksusowych. Naturalnie za ułamek ceny i wykonane z zupełnie innych materiałów. Zupełnie tak, jak właśnie uczynił to Tom Sachs, ten jednak zastąpił miękkość tkanin solidną strukturą drewna albo podatną na zmiany formy tekturą.
Ciekawe czy Chanel by to doceniła? Autor przyłożył się do detali, ale czy ta krytyka nie jest trochę naznaczona hipokryzją?
Dzisiejszy punkt na paryskiej ulicy jest obiektem legendarnym, jednak gdy w 1918 roku został kupiony przez Gabrielle Chanel, raczej nikt by nie poświęcił mu za wiele czasu. Wraz z rozwojem marki, butik wciąż pozostawał twardo u stóp piętrzącego się imperium, gdy kolejne warstwy zostały przejmowane przez biura i przestrzenie projektantów. Ponad sto lat później, Rue Cambon to symbol luksusu w Paryżu.

Symbol, który ożył także w innej części świata, w takiej której raczej Chanel by nie zaplanowała, chociaż kto wie? Bowiem 245 Centre Street nie brzmi jakby miało mieć wiele wspólnego z europejską stolicą, ale jest to jednak adres położony w bezpośrednim sąsiedztwie “Małego Paryża“, okolicy tłumnie zamieszkiwanej przez emigrantów z Francji w XIX wieku, o czym świadczą chociażby rozwiązania architektoniczne. Niemniej, to właśnie tutaj, jaskrawym światłem ulicę rozświetla wystawa sklepu z odzieżą Chanel, ale…
Luksusowa odzież zachwyca, ale tylko z daleka, chyba że ktoś lubi sklejkę
Iluzja pęka niczym bańka mydlana jak tylko obserwator znajdzie się bliżej wystawy. Zawieszone kreacje zostały wykonane z drewnianej sklejki, ozdobione i misternie pomalowane. Są to także zaledwie dwa elementy kolekcji liczącej, a jakże, 31 zestawów tworzących instalację równie uroczą, zabawną, co potencjalnie przepełnioną hipokryzją jej autora.

Tom Sachs to projektant, któremu nie jest obce pracowanie z materiałami wszelakimi w celu krytyki konsumpcjonizmu. Stale transformuje obiekty codziennego użytku w mieszankę przepychu i dostępności, pokazując jak niewielka jest granica od przedmiotów uznawanych za drogie i warte swojej ceny, od rzeczy uznawanych za niechciane lub bezwartościowe.
Czytaj też: Zostawiła za sobą świat pełen kropek. Wciąż trudno uwierzyć, że Yayoi Kusama odeszła
Wkraczając obecnie do pracowni artysty, odwiedzający zostają przeniesieni do butiku Chanel. Jest elegancko, jasno i powściągliwie w dekoracji, żeby nie odciągać uwagi od tego co najważniejsze, czyli onieśmielającej elegancji najpopularniejszych krojów w historii marki. Problem zaczyna się kiedy odwiedzający zaczynają się przyglądać wszystkiemu z bliska.


Na jaw wychodzą szczegóły wcześniej czające się w ukryciu oraz zaczyna wybrzmiewać dialog artysty ze współczesnym kierunkiem świata. To co wydawało się być biżuterią, okazuje się, że jest zaledwie jednym z klocków Lego, gdzie indziej na wierzch wychodzi kartonowa tożsamość podszywająca się pod naturalna skórę, a wzory tkaniny, są sprawnym pociągnięciem pędzla i warstwami farby.
Namalowane odręcznie symbole Chanel zdradzają “podróbkowy” charakter wystawy. Nic nie jest rzeczywiste, lecz jednocześnie jest jak najbardziej prawdziwe, namacalne i wykonane ręcznie, ale czy wartość pracy rąk, jest taka sama dla każdego rodzaju pracy? W końcu ta wystawa zmusiła do poświęcenia godzin żmudnej pracy fizycznej i intelektualnej. Projektant potrzebował wsparcia kustoszki Colby Mugrabi która jest specjalistką od historii projektowania odzieży.

Jednocześnie ta krytyka marek luksusowych i ich nadmuchanej wartości, trochę jest wygłuszona z powodu czysto pragmatycznej strony prac Toma Sachsa, w końcu i on współpracuje chociażby z Nike. Każdy musi jakoś na chleb zarobić, ale trudno jest uwierzyć, że ktoś o takiej renomie nie może tego robić w sposób inny niż bratanie się z przedstawicielami branży, którą próbuje wyśmiewać.
Źródło: designboom, wsj, superfuture
