39-letni Reuben Sharpe opowiedział tabloidowi ”Daily Mirror" o zakończeniu 6-letnich starań o dziecko. Udało się w 2019 roku, po trzecim podejściu w procesie sztucznego zapłodnienia. Syn Jamie urodził się we wrześniu, trzy tygodnie po terminie.

Poród miał odbyć się naturalnie, w domu, ale po 11 godzinach konieczne było cesarskie cięcie. Dziecko odbierały położne w szpitalu publicznym w Sussex. Reuben zachwala profesjonalizm tamtejszych lekarzy, także w zakresie sposobu traktowania nietypowej pary rodziców.

Nie wszyscy, których spotykali na drodze, mieli równie otwarte głowy. Na korytarzach padało równie wiele niekomfortowych spojrzeń, co pytań. Wielu ludzi, jak opowiada para, nie chciało zaakceptować czy zrozumieć sytuacji transseksualistów spodziewających się dziecka.

- Czasami chodząc na wizyty lekarskie traktowano nas jak celebrytów. Źle się z tym czuliśmy i było nam smutno, bo to wszystko działo się w bardzo ważnym dla nas czasie. Chcieliśmy zobaczyć na USG nasze dziecko, przeżyć zupełnie normalne doświadczenie – opowiada trans tata.

Reubena frustrowało, że ludzie widząc go od razu mówili do niego używając zamków kobiecych, ”zamiast ignorować sprawę jego płci, lub zapytać". Pytania też były, jak czytamy, i to równie krępujące. Dotyczyły np. narządów płciowych i sposobu, w jaki dziecko ma przyjść na świat.

Kwestie odbioru społecznego ich szczególnej sytuacji nie były dla Reubena i Jay'a najtrudniejsze. Gdy trans tata zaczął 12 lat temu swoją przemianę w mężczyznę, duże dawki testosteronu zmieniły jego rysy twarzy, sylwetkę i pogłębiły głos. Powstrzymały też owulację.

Po 6 latach, gdy pojawiła się potrzeba dziecka, trzeba było ”zrestartować” system rozrodczy. Układ hormonalny długo nie reagował, brano pod uwagę nawet pomoc znajomej osoby w roli zastępczej mamy.

– Któregoś poranka poczułem ulgę. Pierwszy raz od 6 lat dostałem okresu. To było dziwne uczucie, ale wiedziałem, że to początek czegoś, czego bardzo pragnę – opowiada Reuben. Dawcę nasienia znaleźli przez Facebooka. Udało się im trafić w prywatnej klinice na specjalistę od inseminacji, który też jest osobą transpłciową. Po 6 latach i 6 tys. funtów (30 tys. zł.) wydanych na zabieg, urodziło się im dziecko.

Para jest przekonana, że gdy Jamie będzie dorastać, ich rodzina będzie postrzegana jako zwyczajna. – Wszystko sprowadza się do posiadania wokół odpowiedniej wspólnoty, która akceptuje różne rodzinne konfiguracje. Jedyne, co możemy zrobić, to być kompletnie otwarci wobec ludzi wokół nas – Jay tłumaczy, dlaczego ich para zdecydowała się na rozmowę z mediami.