Triumph postanowił więc obniżyć próg wejścia. Nowe Bonneville T40 i T40 Black na 2027 rok mają silnik 398 cm³, 30 KM, stosunkowo nisko umieszczoną kanapę i elektronikę, której nie powstydziłyby się znacznie większe maszyny.
Najważniejsze jest jednak to, że producent nie potraktował ich jak Bonneville w wersji oszczędnościowej. Stylistycznie nadal dostajemy charakterystyczny zbiornik, szprychowe koła, dwa tylne amortyzatory i klasyczny tłumik typu peashooter. Tyle że wszystko zostało zapakowane w motocykl, który ma być łatwiejszy do opanowania od większych członków rodziny.
Ten silnik znamy, ale Triumph celowo odebrał mu część mocy
Sercem T40 jest jednocylindrowy, chłodzony cieczą silnik TR-Series o pojemności 398 cm³. Ta sama rodzina jednostek napędowych pracuje już między innymi w Speedzie 400.
Speed 400 osiąga 40 PS i 37,5 Nm przy 6500 obr./min. Bonneville T40 ma tylko 32 PS, czyli 30 bhp, ale maksymalne 36 Nm pojawia się już przy 5000 obr./min. Triumph zastosował zmienioną głowicę oraz osobne strojenie przygotowane właśnie dla Bonneville. Zamiast gonić za mocą przy wysokich obrotach, producent przesunął charakterystykę w dół.
Myślę, że to była dobra decyzja. T40 raczej nie będzie kupowany przez osobę, która liczy dziesiąte części sekundy przy wyjściu z zakrętu. Znacznie ważniejsza może być płynna reakcja na gaz w mieście, łatwe ruszanie i elastyczność bez ciągłego szukania odpowiedniego biegu. Do dyspozycji pozostaje sześciobiegowa skrzynia oraz sprzęgło typu slip-and-assist.
Najbardziej początkujący Bonneville dostał zaskakująco dużo elektroniki
Można byłoby oczekiwać, że prostszy motocykl z jednocylindrowym silnikiem będzie też prostszy pod względem wyposażenia. Triumph poszedł w przeciwnym kierunku. T40 oferuje pięć trybów jazdy. Trzy gotowe ustawienia to Road, Rain oraz Eco, a dwa kolejne można personalizować.
Do tego dochodzi kontrola trakcji reagująca na złożenie motocykla, narożny ABS oraz tempomat. To dość bogaty zestaw jak na maszynę pozycjonowaną jako najbardziej przystępny Bonneville. Szczególnie systemy działające w zakrętach są rozwiązaniem, którego jeszcze niedawno trudno było oczekiwać w motocyklu tej klasy.
Jest też okrągły, 4-calowy ekran TFT. Forma dobrze pasuje do klasycznej stylistyki, ale sam wyświetlacz potrafi pokazywać pełną mapę nawigacji z aplikacji Triumph. Obsługuje również telefon i muzykę.
Na kierownicy pozostaje jeszcze gniazdo USB-C. T40 wygląda więc trochę jak motocykl z lat 60., który po godzinach regularnie aktualizuje oprogramowanie.
790 mm może przekonać osoby, które boją się większych motocykli
Kanapa znajduje się na wysokości 790 mm. Opcjonalne niższe siedzenie zmniejsza tę wartość do około 770 mm. Do tego dochodzi dość wąska konstrukcja pomiędzy nogami, dzięki czemu łatwiej postawić stopy na ziemi.
Mokra masa wynosi około 191 kg. To nadal prawdziwy motocykl, a nie lekka 125-tka, ale w świecie Bonneville wynik jest bardzo rozsądny. Neutralna pozycja za kierownicą, niewysoka kanapa i przewidywalny jednocylindrowiec powinny ograniczyć stres przy manewrowaniu z małą prędkością.
Triumph zamontował nawet centralną podstawkę w standardzie. To detal, którego docenia się dopiero przy smarowaniu łańcucha albo dokładniejszym myciu motocykla.
Klasyka została zbudowana na nowej ramie
T40 dostał nową stalową ramę oraz klasycznie wyglądające zawieszenie. Z przodu pracuje teleskopowy widelec ze skokiem około 130 mm. Z tyłu znajdują się dwa amortyzatory, również oferujące około 130 mm ruchu, z regulacją napięcia wstępnego. Koła są szprychowe, ale obręcze wykonano z aluminium. Przednie ma 18 cali, tylne 17.
Triumph wyraźnie pilnował, żeby techniczne uproszczenie nie zniszczyło wyglądu Bonneville. Przewody i elementy wymagane przez chłodzenie cieczą czy elektronikę zostały możliwie dyskretnie poprowadzone, a sam silnik otrzymał żebrowania i detale nawiązujące do klasycznych jednostek. Bak mieści 14,5 litra paliwa, a deklarowane spalanie wynosi 3,5 l/100 km.
Na papierze oznaczałoby to ponad 400 km, ale realny wynik będzie oczywiście zależał od stylu jazdy. Cieszy za to interwał serwisowy wynoszący 10 tysięcy mil, czyli około 16 tysięcy km.
T40 Black zmienia głównie charakter
Technicznie T40 Black pozostaje tym samym motocyklem. Różnica tkwi przede wszystkim w wykończeniu. Zamiast jasnych elementów pojawiają się czarne pokrywy silnika, ciemny układ wydechowy i czarne obręcze. Zbiornik łączy Matte Pewter Grey z Matte Phantom Black, oddzielonymi ręcznie malowaną srebrną linią. Do tego dochodzi brązowa kanapa i gumowe nakładki na zbiornik.
Zwykły T40 jest bardziej klasyczny. Black ma odrobinę cięższy wizualnie charakter i moim zdaniem właśnie tam najlepiej widać, że mały silnik nie musi oznaczać motocykla wyglądającego jak model szkoleniowy.
Triumph nie podał jeszcze cen Bonneville T40 i T40 Black. Mają zostać ogłoszone na początku 2027 roku, a motocykle powinny dotrzeć do salonów późną wiosną. T40 musi kosztować na tyle mniej od większych Bonneville, żeby początkujący motocyklista nie zaczął natychmiast zastanawiać się nad dopłatą. Jednocześnie wewnątrz gamy 400 musi uzasadnić swoje bardziej rozbudowane wyposażenie i wykonanie.
