powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Parenting

Trudne dzieci czy dzieci po trudnych przejściach? Szkoła zaczyna dostrzegać różnicę

Uczeń nie słucha. Wierci się, wybucha złością, wdaje się w konflikty, nie odrabia prac domowych albo przeciwnie – siedzi cicho, wycofany i właściwie niewidoczny. Szkolny system ma na takie sytuacje cały zestaw odpowiedzi: uwaga, rozmowa, telefon do rodziców, pedagog, obniżona ocena z zachowania. Problem w tym, że czasami próbujemy naprawić zachowanie, zanim ktokolwiek zastanowi się, skąd ono właściwie się wzięło.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Trudne dzieci czy dzieci po trudnych przejściach? Szkoła zaczyna dostrzegać różnicę

fot. Unsplash

Chcesz czytać więcej treści jak „Trudne dzieci czy dzieci po trudnych przejściach? Szkoła zaczyna dostrzegać różnicę"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Coraz większe zainteresowanie budzi więc edukacja uwzględniająca traumę, określana jako trauma-informed education. Jej założenie wydaje mi się zaskakująco proste: zanim dorosły uzna dziecko za niegrzeczne, leniwe albo problematyczne, powinien dopuścić możliwość, że zachowanie jest reakcją na coś, czego na pierwszy rzut oka nie widać.

Trudne doświadczenia wchodzą do klasy razem z dzieckiem

Trauma w tym kontekście nie oznacza wyłącznie najbardziej dramatycznych wydarzeń, takich jak przemoc czy śmierć bliskiej osoby. Może być związana z całym szeregiem doświadczeń odbieranych przez dziecko jako zagrażające lub głęboko destabilizujące. Ich skutki mogą później pojawiać się w sferze emocjonalnej, społecznej i fizycznej.

Szkoła oczywiście nie jest gabinetem terapeutycznym, ale trudno oczekiwać, że dziecko zostawi własne doświadczenia przed drzwiami klasy razem z kurtką. Trauma może wpływać na koncentrację, relacje z innymi, zachowanie i wyniki w nauce. Badania wskazują również na związek takich doświadczeń z większym ryzykiem zawieszania uczniów i wykluczania ich ze szkoły.

Mam wrażenie, że właśnie tutaj pojawia się największy zgrzyt między tradycyjnym modelem szkoły a tym, co wiemy dziś o psychice dzieci. Klasyczna reakcja często skupia się na zachowaniu: uczeń przeszkadza, więc trzeba sprawić, żeby przestał. Podejście uwzględniające traumę każe najpierw sprawdzić, czego uczeń potrzebuje i co może stać za jego reakcją.

Bezpieczna szkoła nie powstaje podczas jednej godziny wychowawczej

Trauma-informed education nie polega na organizowaniu raz w semestrze zajęć o emocjach. Podejście powinno obejmować całą szkołę – nauczycieli, dyrekcję, pedagogów, rodziców i opiekunów, a przede wszystkim codzienne zasady funkcjonowania placówki.

fot. Unsplash

Dużą rolę odgrywają pozornie drobne rzeczy. Przewidywalność, jasne zasady, spokojna komunikacja, możliwość znalezienia bezpiecznego miejsca czy obecność dorosłego, któremu uczeń ufa. Taka osoba może działać jak czynnik ochronny i pomagać dziecku odzyskać poczucie przynależności oraz bezpieczeństwa.

Brzmi banalnie? Być może. Tyle że szkoła od dawna ma szczególną skłonność do szukania rozwiązań w procedurach, programach i dokumentach. Tymczasem czasami ogromne znaczenie ma nauczyciel, który zauważy zmianę zachowania i zamiast automatycznie karać, spróbuje zrozumieć jej przyczynę.

Jednocześnie takie podejście nie oznacza rezygnacji z granic. Dziecko doświadczające trudności nadal potrzebuje zasad. Różnica polega na sposobie reagowania i na tym, czy każde niepożądane zachowanie interpretujemy od razu jako świadome nieposłuszeństwo.

Pierwsze wyniki są obiecujące, ale warto zachować ostrożność

W 2026 roku opublikowano wyniki badań nad wdrażaniem szkolnego podejścia uwzględniającego traumę w ośmiu holenderskich szkołach podstawowych oraz placówkach edukacji specjalnej. Badaniem objęto 110 nauczycieli. Po szkoleniach wzrosła deklarowana przez nich wiedza na temat traumy, a podczas pierwszego roku wdrażania programu odnotowano również poprawę niektórych ocen dotyczących własnej skuteczności nauczycieli i atmosfery w klasach.

Autorzy są jednak ostrożni. Badanie nie pozwala stwierdzić, że za obserwowane zmiany odpowiadało wyłącznie wdrożenie nowego podejścia. Potrzebne są dłuższe obserwacje i badania z grupami porównawczymi.

fot. Unsplash

Podobnie wygląda szerszy obraz badań. W jednym z wcześniejszych projektów dotyczących tych samych szkół po pierwszym roku wdrażania odnotowano m.in. korzystniejsze wyniki dotyczące atmosfery w klasie i odporności psychicznej uczniów. Nadal jednak trudno mówić o prostym schemacie, w którym szkolenie nauczycieli automatycznie rozwiązuje problemy dzieci.

Edukacja co kilka lat odkrywa kolejną metodę przedstawianą niemal jako rozwiązanie wszystkich problemów. Tutaj szczególnie łatwo byłoby popaść w przesadę.

Jest jeszcze nauczyciel. I o nim też nie można zapominać

Podejście uwzględniające traumę ma jeszcze jeden kłopotliwy element. Ktoś musi tę emocjonalną pracę wykonywać.

Badania z 2026 roku dotyczące nauczycieli pracujących z uczniami po traumatycznych doświadczeniach pokazują, że potrzebują oni nie tylko wiedzy, lecz także realnego wsparcia organizacyjnego i psychologicznego. W badaniu wykorzystującym metodę Delphi uczestniczyło początkowo 794 nauczycieli, dyrektorów, badaczy i specjalistów zdrowia psychicznego. Eksperci wskazywali między innymi na znaczenie dostępu do pomocy psychologicznej, odpowiednich polityk szkolnych, współpracy między instytucjami i przygotowania kadry kierowniczej.

fot. Unsplash

Łatwo stworzyć system, w którym nauczyciel ma być jednocześnie dydaktykiem, wychowawcą, mediatorem, specjalistą od neuroróżnorodności, interwentem kryzysowym i niemal psychologiem. Tego nie da się załatwić weekendowym szkoleniem i prezentacją na 60 slajdów.

Jeśli szkoła ma lepiej odpowiadać na potrzeby dzieci, musi jednocześnie chronić ludzi, którzy codziennie z nimi pracują.

Może potrzebujemy mniej etykiet

W tym podejściu przekonuje mnie przede wszystkim jedna rzecz: ostrożność w wydawaniu szybkich ocen. Dziecko, które zachowuje się źle, rzeczywiście może sprawdzać granice. Może też przeżywać coś, o czym nauczyciel nie ma pojęcia. Jednego nie da się rozpoznać wyłącznie po tym, że uczeń trzeci raz przeszkodził podczas matematyki.

Trauma-informed school nie powinna oznaczać szkoły, w której każde zachowanie można usprawiedliwić trudnymi doświadczeniami. Powinna raczej oznaczać miejsce, w którym kara nie jest pierwszym i jedynym narzędziem, a dorośli potrafią przez chwilę zatrzymać się przed przyklejeniem dziecku łatki.

Szkoła prawdopodobnie nigdy nie będzie w stanie naprawić wszystkiego, co dzieje się poza jej murami. Może jednak zdecydować, czy dołoży uczniowi kolejny ciężar, czy stanie się jednym z miejsc, w których przez kilka godzin dziennie świat jest trochę bardziej przewidywalny.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Trudne dzieci czy dzieci po trudnych przejściach? Szkoła zaczyna dostrzegać różnicę"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX