Trzy cechy światła, jeden cel. Tak rośnie pojemność pamięci przyszłości

Danych przybywa dziś w tempie, które jeszcze chwilę temu wydawało się abstrakcyjne. Każde zdjęcie z telefonu, każda kopia bezpieczeństwa, każdy model AI i każdy zapis z kamer przemysłowych dokładany jest do już i tak przeładowanych cyfrowych archiwów. Nic dziwnego, że naukowcy coraz częściej rozglądają się za metodami zapisu, które nie będą jedynie kolejną kosmetyczną poprawką starego schematu, lecz próbą zmiany samej logiki przechowywania informacji.
fot. Xiaodi Tan, Fujian Normal University in China

fot. Xiaodi Tan, Fujian Normal University in China

Właśnie w ten nurt wpisuje się nowe badanie poświęcone holograficznemu magazynowaniu danych. Zespół badaczy pokazał system, który zapisuje i odczytuje informację, wykorzystując nie jedną czy dwie cechy światła, ale trzy naraz: amplitudę, fazę i polaryzację. Brzmi jak temat z pogranicza optyki i science fiction, ale sedno jest bardzo konkretne: skoro jedna wiązka światła niesie więcej “warstw” informacji, to w tej samej przestrzeni można zmieścić wyraźnie więcej danych.

To nie jest jeszcze gotowa odpowiedź na wszystkie problemy współczesnych centrów danych. Jest jednak czymś znacznie ciekawszym niż typowa laboratoryjna sztuczka bez dalszych konsekwencji. Badacze nie tylko zwiększyli gęstość informacji w pojedynczej holograficznej “stronie” danych, ale też uprościli sam odczyt, sięgając po sieć neuronową, która potrafi odzyskać zapisane informacje z obrazów dyfrakcyjnych. Innymi słowy: nie chodzi wyłącznie o to, by upchnąć więcej, ale też by potem nie zgubić się we własnym wynalazku.

Hologram nie musi być obrazkiem z karty kredytowej

Słowo “hologram” wielu osobom kojarzy się z błyszczącym znaczkiem zabezpieczającym albo widowiskową projekcją na scenie. W świecie fizyki i inżynierii to pojęcie ma jednak znacznie bardziej przyziemne, a zarazem potężniejsze znaczenie. Holograficzne magazynowanie danych polega na zapisywaniu informacji wewnątrz objętości materiału za pomocą wzorów tworzonych przez światło laserowe. Zamiast ryć dane tylko na powierzchni, jak robią to tradycyjne nośniki, zapis rozlewa się w głąb.

To trochę tak, jakby porównać kartkę papieru z grubą biblioteką pełną półek. W klasycznym nośniku zapisujemy coś na jednej lub kilku warstwach. W podejściu holograficznym da się umieszczać wiele nakładających się wzorów w tej samej objętości materiału, a potem wydobywać je z powrotem odpowiednio przygotowanym światłem. Właśnie dlatego od lat mówi się, że taka technologia może kiedyś znacząco zwiększyć gęstość zapisu i przyspieszyć transmisję danych.

Problem polegał na tym, że teoria od dawna obiecywała więcej, niż praktyka potrafiła dowieźć. W konwencjonalnych rozwiązaniach wykorzystywano zwykle jedną cechę światła, na przykład amplitudę albo fazę, czasem dwie jednocześnie. Trzecia właściwość, czyli polaryzacja, pozostawała kuszącą, ale trudną do ujarzmienia dodatkową osią informacji. Nowa praca jest ważna właśnie dlatego, że przestaje traktować polaryzację jak ozdobnik i robi z niej pełnoprawny kanał zapisu.

Trzy wymiary informacji w jednej wiązce

Najprościej mówiąc, badacze postanowili wycisnąć ze światła więcej, zamiast od razu szukać kolejnego egzotycznego nośnika. Amplituda opisuje intensywność fali, faza mówi o jej “ustawieniu” względem innych fal, a polaryzacja określa orientację drgań. Każda z tych cech może nieść informację. Gdy połączy się je razem, ta sama porcja światła zaczyna przypominać nie pojedynczą szufladę, lecz cały dobrze zaprojektowany system skrytek.

Zespół opracował schemat kodowania 3D, kontrolując intensywność i fazę dwóch prostopadłych stanów polaryzacji i wykorzystując podejście oparte na podwójnej fazie hologramu. Dzięki temu pojedynczy przestrzenny modulator światła typu phase-only mógł jednocześnie zakodować amplitudę, fazę i polaryzację w polu optycznym. To ważny szczegół, bo w zaawansowanych systemach zwykle właśnie sprzętowa złożoność potrafi zabić najbardziej błyskotliwy pomysł.

fot. Xiaodi Tan, Fujian Normal University in China

Tu pojawia się największy urok tej pracy: nie próbuje ona dokładać kolejnych warstw komplikacji wyłącznie po to, by imponować parametrami w abstrakcyjnej tabeli. Przeciwnie, pokazuje, że można podnieść pojemność informacyjną pojedynczej holograficznej strony bez budowania monstrum, którego nie da się później okiełznać. W technologiach przechowywania danych właśnie takie ruchy bywają najcenniejsze. Prawdziwy postęp nie polega przecież na tym, by coś było bardziej efektowne, tylko by zaczęło być sensowniejsze.

AI wchodzi tam, gdzie detektor widzi za mało

Najtrudniejszy fragment całej układanki zaczyna się przy odczycie. Standardowe sensory rejestrują głównie natężenie światła, czyli w uproszczeniu amplitudę. Nie “widzą” bezpośrednio fazy i polaryzacji, a to właśnie one miały tu nieść dodatkowe warstwy informacji. Bez rozwiązania tego problemu cały koncept byłby trochę jak sejf z trzema zamkami, do którego da się włożyć zawartość, ale nie bardzo wiadomo, jak ją potem wygodnie wyjąć.

Badacze sięgnęli więc po połączenie teorii holografii polaryzacyjnej i konwolucyjnej sieci neuronowej. Model uczy się rozpoznawać cechy związane z amplitudą, fazą i polaryzacją na podstawie dwóch uzupełniających się obrazów dyfrakcyjnych: jednego zarejestrowanego z polaryzatorem pionowym i jednego bez niego. Z tych danych sieć potrafi jednocześnie zrekonstruować trzy rodzaje informacji, zamiast odtwarzać je osobno, krok po kroku.

To właśnie ten element sprawia, że cały projekt przestaje być wyłącznie popisem optycznej finezji. AI nie jest tu dorzucone dla modnego połysku, lecz pełni bardzo konkretną rolę tłumacza. Optyka zapisuje bogatszy komunikat, a sieć neuronowa pomaga go odzyskać z sygnału, który dla zwykłego detektora byłby zbyt ubogi. W praktyce oznacza to prostszy odczyt i lepszą szansę, że podobne technologie nie utkną na etapie pięknych schematów w publikacjach.

Po co to wszystko centrom danych i archiwom przyszłości?

Autorzy pracy wprost wskazują, że taki kierunek może w przyszłości przełożyć się na mniejsze centra danych i wydajniejsze magazyny archiwalne o dużej skali. Nie dlatego, że nagle przestaniemy potrzebować serwerowni, lecz dlatego, że więcej informacji będzie można zapisać w tej samej fizycznej przestrzeni. Przy obecnym wzroście zapotrzebowania na przechowywanie danych to argument, którego nie sposób zbyć wzruszeniem ramion.

Na tym jednak lista potencjalnych zastosowań się nie kończy. Zespół wspomina również o bezpieczniejszej transmisji danych, optycznym szyfrowaniu i zaawansowanym obrazowaniu. To logiczne: jeśli zapis opiera się na kilku właściwościach światła jednocześnie, można budować systemy, które nie tylko mieszczą więcej, ale też trudniej je podsłuchać, sfałszować albo odczytać bez właściwego klucza optycznego.

Oczywiście trzeba zachować chłodną głowę. To nadal demonstracja badawcza, nie gotowy produkt czekający na wdrożenie w przemysłowej serwerowni. Sami autorzy podkreślają, że przed komercjalizacją trzeba jeszcze poprawić między innymi długoterminową stabilność materiałów zapisujących, ich jednorodność i powtarzalność działania. Chcą też zwiększać liczbę poziomów kodowania oraz łączyć system z podejściami typu volumetric holographic multiplexing, by uzyskać wielostronicowy, wielokanałowy zapis.

Źródła: Sci Tech Daily; EurekAlert

Monika WojciechowskaM
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka.