To była zwykła wycieczka, do jednego z piękniejszych miast na świecie. Sewilla ma wiele atrakcji i zabytków, która każdego roku zachęca turystów, żeby to właśnie w tym mieści zostawić pieniądze, a jeżeli ktoś nie jest zainteresowany wartościami kulturowymi, zawsze może postawić na emocje sportowe z lokalnym klubem. Trzeba tylko uważać, żeby nie zabrać ze sobą dzieła sztuki.
Turysta podniósł porzuconą ramę z malunkiem. Dopiero dom aukcyjny uświadomił mu, co ma w swoich rękach
Historia jest niezwykła, a tym bardziej zdumiewa psikusem losu, że jest tak nadzwyczajnie przyziemna. To już był ostatni dzień pełnego atrakcji pobytu rodziny Andresa Hurtada w słonecznej Sewilli. Pakując się, spostrzegł, że jacyś chłopcy, porzucają na gabaryty jakiś obiekt, po czym odjechali z rodzicami w dal. Wtedy też uznał, że to jest naprawdę ładna rama, której szkoda się pozbywać, normalny odruch, jak trafi się coś eleganckiego na odrzut. Zabrał ją ze sobą ponad 500 kilometrów dalej.

To się stanie ważnym elementem tej historii, gdy będzie ją opowiadał mediom z całej Hiszpanii oraz Europy. Nie interesowało go płótno, które ktoś zdecydował się otoczyć piękną ramą. To właśnie wyszukany styl i jakość okalającego drewna przyciągnęła uwagę Hurtady. Turysta dopiero po powrocie do domu, zwrócił uwagę na namalowaną plażę z dwoma łodziami na wodzie.
Czytaj też: Zwykły detal? Raczej prehistoryczny gość na XV-wiecznym obrazie
Nie mógł wiedzieć, że w momencie kiedy on zaczął rozsupływać historię pozyskanego przedmiotu, rodzina wcześniej widzianych chłopców rozklejała ogłoszenia w poszukiwaniu zaginionego obrazu, zgłaszając także jego kradzież. Starali się to jednak czynić bardzo cicho, nie zdradzali co przedstawia malunek oraz kto jest jego właścicielem. W końcu, po co kusić potencjalnego złodzieja do zażądania okupu za obraz zdrowo ponad pół miliona złotych.

Z jednej strony panika, zaś z drugiej spokój, pewnie lekkie poirytowanie perspektywą usuwania materiału z dobrej ramy, ale na szczęście podszyta ciekawością. Turysta z Murcii zrobił to, co wiele osób w 2026 roku postanowiłoby na jego miejscu. Wyciągnął z kieszeni telefon, a po jego odblokowaniu, leniwie włączył Google Lens, zapewne myśląc sobie: ciekawe co to może być?
Ku jego zdziwieniu, sztuczna inteligencja halucynowała jak szalona i pokazywała jakieś dyrdymały o niebotycznych cenach stojącego przed nim obrazu. W końcu nikt by się nie pozbył czegoś takiego i miał rację, lecz jeszcze o tym nie usłyszał, ta chwila miała nadejść. Skoro ciekawość już została uruchomiona, co mu szkodziło zapytać? To nic nie kosztuje, a może rzeczywiście wpadło mu w ręce coś wartościowego.

W poszukiwaniu zaspokojenia jego już rozpalonej ciekawości, zadecydował, że skoro AI niczego nie wie, to warto się skontaktować z domami aukcyjnymi w Madrycie. W tym samym czasie, gdy ku jego zaskoczeniu, zaczęto okazywać jego znalezisku dużo uwagi, po Hiszpanii rozchodziła się wieść o kradzieży obrazu słynnego malarza, rodzina już nie mogła dłużej utrzymywać w tajemnicy, czego szuka.
Domy aukcyjne potwierdziły autentyczność obrazu, to jest dzieło mistrza Joaquina Sorolli y Bastidy z Walencji. Uwielbianego w Hiszpanii artysty, który nie doczekał się nigdy sławy, a odszedł również po cichu w schronieniu swojego ogrodu, robiąc to, co kochał. I rzeczywiście, turysta znalazł dzieło warte co najmniej 150 tysięcy euro.
Wtedy też dotarła do niego wiadomość, której na pewno się nie spodziewał opuszczając Sewillę. Tamtejsza rodzina została okradziona, co rzuciło cień na ich wakacyjny wyjazd, na który jak zawsze, zabierali ze sobą obraz Sorolli z plażą i dwoma łódkami na wodzie. Jedni zabierają pluszaki, inni lubią mieć kawałek ciepła na płótnie. Okazało się, że w chaosie pakowania, zapomnieli, że o ścianę został oparty obraz.
Andrés Hurtado nie złodziejem, co to, to nie ma mowy! Natychmiast zgłosił się na policję i opowiedział całą historię, którą niedługo miała poznać cała Hiszpania oraz reszta Europy. Nim obraz został odebrany przez swoich właścicieli, mieli oni jeszcze okazję porozmawiać z turystą i wyjaśnić całą okoliczność, podobno szczerość miała być nawet nagrodzona, ale ten sekret został pomiędzy rodzinami z Sewilli i Murcii.
