Kosmiczny turysta, amerykański miliarder Charles Simonyi (Węgier z pochodzenia, wzbogacił się w Microsofcie, a potem założył własną firmę - Intentional Software Corp.) tak rozsmakował się w podróżach kosmicznych, że już drugi raz leci w kosmos - co prawda za 35 milionów dolarów. Kosmicznego turystę wzięli na pokład Sojuza TMA-14 Rosjanie, tym razem ich kolej, aby dostarczyć na Międzynarodową Stację Kosmiczną kolejną zmianę. Statek jest już w drodze, rakieta, która wyniosła go w kosmos wystartowała w czwartek o 12:49 czasu polskiego z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Ponieważ na orbicie zwykle przebywa trzech astronautów Rosjanie mieli wolne miejsce, bo jeden członek załogi już jest na orbicie. To Japończyk Koichi Wakata, który będzie przez trzy miesiące pełnić rolę inżyniera lotu. To jednocześnie pierwszy astronauta Japońskiej Agencji Kosmicznej JAXA na stacji. Japończyka dostarczyli Amerykanie, dlatego Rosjanom pozostaje wymienić tylko dwóch członków załogi. Wolne miejsce sprzedali więc miliarderowi za pośrednictwem amerykańskiej firmy Space Adventures. Dzięki temu Simonyi stał się pierwszym cywilem, który dwa razy poleciał w kosmos. Poprzednio poleciał w kosmos w 2007 roku wraz z załogą misji nr 15. Charles Simonyi spędzi w kosmosie 13 dni. Tym razem oprócz pstrykania fotek naszej planety ma ambitny plan - kilka doświadczeń naukowych oraz projekty edukacyjne. Ponadto Simonyi pisze także bloga: www.charlesinspace.com. Można tam będzie przeczytać, jak idzie mu współpraca z profesjonalistami. Już są dostępne filmy ze startu. Gdy Simonyi wróci na Ziemię, na orbicie zostaną jego towarzysze z podróży do stacji: Rosjanin Giennadij Padalka - nowy dowódca stacji i Amerykanin Michael Barratt. Na Ziemię wrócą z kosmicznym turystą Amerykanin Michael Fincke, obecnie dowódca misji 18 na stacji oraz Rosjanin Jurij Lonczakow. Nowa załoga ma przygotować stację orbitalną na przyjęcie nowej, sześcioosobowej stałej załogi. h.k.