Dreame PB10 próbuje rozwiązać właśnie ten problem. To legowisko z regulowanym chłodzeniem i ogrzewaniem, wbudowaną wagą oraz panelem LED. Kosztuje 649 zł, więc zdecydowanie nie należy do kategorii przypadkowych zakupów przy okazji zamawiania karmy. Z drugiej strony, coraz więcej wydajemy na komfort zwierząt, a część właścicieli bez wahania uzna kontrolę temperatury za praktyczniejszą niż kolejny pluszowy koszyk.
Zwierzę samo wie, gdzie jest mu dobrze
W upalne dni wiele psów wybiera łazienkowe kafelki, przestrzeń pod stołem albo miejsce przy drzwiach balkonowych. Koty potrafią zachowywać się odwrotnie. Nawet latem znajdują nasłoneczniony parapet i rozciągają się na nim z miną sugerującą, że temperatura szklarni jest dokładnie tym, czego potrzebowały.
Dreame PB10 pozwala ustawić temperaturę od 20 do 32 stopni Celsjusza. Użytkownik może przełączać urządzenie pomiędzy chłodzeniem i ogrzewaniem za pomocą panelu LED. Legowisko ma osiągać wybraną temperaturę w około 10 minut. Producent wykorzystuje technologię termoelektryczną, dzięki czemu konstrukcja obywa się bez przewodów grzejnych umieszczonych pod powierzchnią oraz dużego kompresora.
Mam wrażenie, że właśnie zakres temperatur ma tu większe znaczenie niż sama futurystyczna forma. Zwierzę nie dostaje lodowatej maty ani bardzo gorącej poduszki. Chodzi raczej o stworzenie miejsca odczuwalnie chłodniejszego lub cieplejszego od otoczenia. To może być szczególnie przydatne w mieszkaniach, które latem szybko się nagrzewają, oraz w domach z chłodną podłogą w okresie jesienno-zimowym.
Legowisko, które przy okazji waży pupila
PB10 ma też wbudowaną wagę mierzącą z dokładnością do 100 g. Wynik pojawia się bezpośrednio na wyświetlaczu LED. Brzmi jak detal, dopóki nie próbujemy zważyć kota na zwykłej wadze łazienkowej. Najpierw trzeba wejść na nią samodzielnie, później złapać zwierzę, ponownie się zważyć i policzyć różnicę. Wszystko przy akompaniamencie protestów oraz spojrzenia, które długo nie zostanie wybaczone.

Regularna kontrola masy ciała bywa szczególnie użyteczna u zwierząt z tendencją do tycia, seniorów, kotów wychodzących lub pupili będących na diecie. Sam wynik oczywiście nie zastąpi konsultacji weterynaryjnej. Może jednak szybciej zwrócić uwagę właściciela na zmianę, której nie widać jeszcze wyraźnie pod sierścią.
Rozwiązanie ma też pewną przewagę nad klasycznym ważeniem. Pies albo kot nie musi być specjalnie ustawiany na platformie. Wystarczy, że położy się w swoim miejscu. Warunek jest jeden – zwierzak rzeczywiście musi uznać PB10 za swoje legowisko. Technologia potrafi wiele, ale nadal nie potrafi wynegocjować z kotem zmiany ulubionego miejsca do spania.
Rozmiar będzie miał znaczenie
Okrągła powierzchnia ma 54 cm średnicy, a maksymalny udźwig wynosi 20 kg. PB10 pomieści więc kota, mniejszego psa i część zwierząt średniej wielkości. W przypadku większego psa przed zakupem warto zmierzyć jego obecne legowisko oraz sprawdzić, ile miejsca zajmuje po wyciągnięciu łap.
Na zdjęciach produkt wygląda przestronnie, lecz 54 cm może być komfortowe dla zwierzęcia śpiącego w kłębek, a znacznie mniej wygodne dla psa, który odpoczywa rozłożony na całą długość. Limit 20 kg też wyraźnie pokazuje, że nie jest to propozycja dla dużych ras. Golden retriever może co najwyżej z zainteresowaniem obserwować, jak korzysta z niego kot.
Konstrukcja jest otwarta i pozbawiona wysokiego daszka czy zamkniętej budki. To rozsądne przy urządzeniu odpowiadającym za temperaturę, bo właściciel cały czas widzi zwierzę. PB10 zapamiętuje również ustawienia po utracie zasilania, więc po ponownym uruchomieniu nie trzeba każdorazowo konfigurować go od początku.
Czy legowisko za 649 zł ma sens?
Cena jest wyraźnie wyższa niż w przypadku zwykłych poduszek i koszy. PB10 należy jednak porównywać raczej z matami chłodzącymi, podgrzewanymi posłaniami i wagą dla zwierząt kupowanymi osobno. Wtedy rachunek robi się nieco mniej ekstrawagancki, choć nadal pozostaje to produkt dla osób, które lubią domową technologię i chcą stosować ją także w opiece nad pupilem.

Najwięcej sensu widzę w nim w kilku konkretnych sytuacjach. W mieszkaniu na poddaszu, które mocno nagrzewa się latem. Przy zwierzęciu starszym, chudym lub szczególnie poszukującym ciepła. W domu, w którym trudno regularnie kontrolować wagę pupila. Może też zainteresować właścicieli ras gorzej znoszących upały.
Mam tylko jedną obawę, dobrze znaną z całej branży akcesoriów dla zwierząt. Człowiek widzi regulację temperatury, precyzyjną wagę i technologię termoelektryczną. Kot widzi nowe okrągłe urządzenie stojące dwa metry od pudełka. Dreame może dopracować elektronikę, lecz ostateczną recenzję i tak wystawi najbardziej kapryśny domownik.
