Bazgranie jest nam potrzebne

Pisanie, kreślenie, mazanie, rysowanie, czy szkicowanie? Każdy z nas ma swój unikatowy styl bazgrania w sytuacjach, które wymagają od nas koncentracji, a nasze artystyczne zapędy długopisem są niesprawiedliwie postrzegane jako sygnał rozproszenia uwagi. Bzdura – wiele badań sugeruje, że bezwiedne kreślenie kształtów wpływa na naszą koncentrację pozytywnie. 

Są na to także twarde dowody. W 2009 roku psycholożka Jackie Andrade poprosiła 40 osób o uważne odsłuchanie bardzo nużącej 2,5-minutowej wiadomości na poczcie głosowej. W tym czasie połowa dostała kartkę i długopis, a połowa miała skupić się tylko na słuchaniu. Kiedy obie grupy poproszono o przytoczenie kilku szczegółów z wiadomości, okazało się, że członkowie grupy bazgraczy zapamiętali średnio ok. 30 proc. informacji więcej.

To jednak dopiero początek korzyści płynących z notorycznego wypisywania długopisów. Niektórzy badacze sugerują, że bazgranie pozwala na odkrycia, których same słowa nie są w stanie wywołać i może być nieoczekiwanym katalizatorem dla nowych odkryć i rozwoju.
Kognitywiści przyznają, że poddanie się długopisowi aktywuje jednocześnie wizualne, słuchowe i kinestetyczne sposoby uczenia się, a po ludzku – poprawia pracę mózgu. 

Tego rodzaju podążanie za podświadomością jest również świetną trampoliną dla kreatywności. Znacie jakiegoś artystę sztuk wizualnych, który nie ma notatnika z bazgrołami? No właśnie. W jednym z wywiadów nawet twórcy jednego z filmów z serii “Spiderman” przyznali, że ich najlepsze pomysły na sceny, kostiumy i całe sekwencje narodziły się w brudnopisie. 

Badania sugerują również, że bazgranie jest swego rodzaju medytacją – pozwala przenieść myśli TU i TERAZ, jednocześnie uspokajają umysł i ciało.

Tajne komunikaty od dzieci?

Istnieje jedna bardzo intrygująca, ale jeszcze niepotwierdzona wystarczającą ilością badań teoria lingwistyczna, która sugeruje, że bazgranie może być graficznym odpowiednikiem dziecięcego gaworzenia. Wszak nie ma rodzica, który się z tym nie zmierzył i nie ma dziecka, które potrafiłoby powstrzymać się przed ekspresją kredką po całym domu tuż po tym, jak nauczy się ją chwytać. Naukowcy sądzą, że mogą być to próby komunikacji, przytaczając wiele przykładów dziecięcych mazideł, które zaskakująco przypominały kształtem i wielkością pobliskie obiekty. Nie wykluczają tym samym, że być może człowiek jest zaprogramowany do komunikowania się na wiele sposobów, ale ostatecznie to nasze środowisko decyduje o tym, która ścieżka staje się tą dominującą.

Co mówi o nas styl bazgrania?

Możecie się zdziwić, ale po stylu Waszych bazgrołów ekspert byłby w stanie wyczytać nawet… płeć psychologiczną. Okazuje się, że osoby identyfikujące się jako mężczyźni częściej kreślą geometryczne i abstrakcyjne kształty, a kobiety zwykle rysują twarze i rośliny.

Zwracając uwagę na wielkość kształtu, jego położenie na kartce i tego jak, mocno jest on uformowany, eksperci od interpretacji mazideł są w stanie również określić dominujące cechy charakteru u ich autora, a nawet jego stan emocjonalny – przykładowo, mocne wgłębienia w powierzchni kartki, widocznie cofane linie, przekreślanie i mazanie w jednym miejscu może sugerować silny niepokój lub smutek. Na podstawie kreślonych kształtów specjaliści są również ustalić na przykład to, czy autor jest osobą socjalną, nieśmiałą, czy lekkoduchem. 

Człowiek, który dał nam bazgranie

Mimo że oficjalna historia bazgrania sięga czasów, kiedy dzisiejszą kartkę zastępowała ściana jaskini, a dzisiejszy długopis często krew zwierząt, raczej trudno wyobrazić sobie na przykład rycerzy, którzy w chwili orędzia króla kreślą kształty mieczem na piasku. Pióra i kałamarze też nie ułatwiały sprawy, więc przed wynalezieniem długopisu ludziom raczej trudno było wyrażać swoją podświadomość na kartce papieru.

Po II wojnie światowej wszystko uległo zmianie, kiedy na przedmieściach Paryża pewien mężczyzna zauważył ogromny potencjał w istniejącej od niedawna idei kulkowego długopisu i poświęcił 2 lata życia na to, żeby go perfekcyjnie zaprojektować. Wizja Marcela Bicha była klarowna – jego długopis miał zapewniać gładkie i niewymagające wysiłku pisanie, a cel tylko jeden – każdy użytkownik miał poczuć zew kreatywności i wyrazić siebie za pomocą tuszu.
 

fot. reklama długopisu BIC® 1961 r.

Problem w tym, że jako doświadczony producent części zamiennych do piór doskonale wiedział, że na rynku piśmienniczym nie znajdzie nic, co ulepszy jego projekt. Sięgnął więc po sprzęt zegarmistrzowski i okazało się to strzałem w dziesiątkę. I tak oto, w 1951 roku, narodził się słynny długopis BIC® Cristal®  – najlepiej sprzedający się długopis na świecie, który towarzyszy nam na co dzień – w domach, szkołach, biurach i podróżach. Wierny towarzysz godzin z pisaniem, notowaniem i bazgraniem.

70. urodziny kultowego długopisu

Na przestrzeni kilkudziesięciu lat projekt Bicha stał się ikoną designu, kultowym przykładem sztuki użytkowej, a nawet… trafił do muzeum! Można go zobaczyć na ekspozycjach w Museum of Modern Art / Centre George Pompidou w Paryżu, a także w Museum of Modern Art w Nowym Jorku (MoMA).
 

Z okazji 70. urodzin swojego flagowego produktu firma BIC® udostępniła do sprzedaży wyjątkową wersję długopisu, czyli model BIC® Cristal® Re’NewTM w srebrnej obudowie z wymiennymi wkładami. Ma matowy, aluminiowy korpus i laserowo grawerowane logo BIC®. Skuwka również została zaprojektowana na nowo: jest srebrna, matowa i powstała z plastiku z recyklingu. 

Nowy model długopisu marki BIC® możecie kupić tutaj. A potem bazgrajcie ile sił w palcach!