Efekt jest intensywny, trochę nostalgiczny i zaskakująco wakacyjny. Mam wrażenie, że po latach wszechobecnych szarości właśnie takich produktów zaczyna nam brakować – przedmiotów zaprojektowanych z myślą o przyjemności patrzenia, nawet gdy nie pasują do wszystkiego w szafie.
Klasyczne Air Max 95 dostały kolorową kratkę
Podstawą nowego wydania pozostaje sylwetka Air Max 95, zaprojektowana przez Sergio Lozano i wprowadzona na rynek w 1995 roku. Oryginalny model inspirowano ludzką anatomią. Warstwowe boki miały przypominać włókna mięśniowe, system sznurowania kojarzył się z żebrami, a podeszwa symbolizowała kręgosłup. Były to także pierwsze Air Maksy z widoczną amortyzacją Max Air w przedniej części stopy.
W wersji Woven tę charakterystyczną, falującą konstrukcję przecinają materiałowe paski w kolorach neonowego różu, pomarańczu, zieleni i żółci. Przeplatają się z szarymi panelami, tworząc wzór przypominający kratkę. Jasna siateczka w górnej części cholewki nieco uspokaja całość, podobnie jak ciemny nosek i czarna podeszwa. Fioletowe detale pojawiają się na logo oraz wewnątrz widocznych poduszek powietrznych.

Nike już wcześniej eksperymentowało z podobnym pomysłem. Air Max 95 Woven pojawiły się w 2019 roku, nawiązując do konstrukcji znanej z modeli Footscape. Tegoroczna odsłona rozwija ten kierunek, ale zamiast pojedynczego mocnego akcentu wykorzystuje całą paletę jaskrawych barw.
Buty jak szkolny piórnik, tylko znacznie droższe
Kolorystyka szybko doczekała się nieoficjalnego skojarzenia z karteczkami Post-it. Trudno się temu dziwić. Neonowe paski rzeczywiście wyglądają jak zakładki przyklejone pomiędzy strony wyjątkowo grubej książki. W tym przypadku książką jest masywny sneaker pamiętający lata 90., który przez trzy dekady zdążył przejść drogę od technicznego buta biegowego do jednego z symboli miejskiej mody.
Podoba mi się, że projektanci pozostawili szare tło. Gdyby cała cholewka została pokryta neonami, buty mogłyby przypominać element stroju animatora na dziecięcych urodzinach. Stonowane panele sprawiają, że kolory wyglądają bardziej graficznie. Pojawiają się w równych odstępach, jak próbki materiałów na stole projektanta.

To wciąż propozycja dla osób, które nie mają nic przeciwko temu, że ktoś spojrzy na ich stopy. Air Max 95 zawsze należały do masywniejszych modeli, a pleciona wersja dodatkowo podkreśla warstwową budowę. Trudno będzie schować je pod szerokimi spodniami i udawać, że są neutralnym dodatkiem. Lepiej potraktować je jako centralny punkt stylizacji i oszczędniej dobierać pozostałe kolory.
Plecionka wraca, choć niewiele ma wspólnego z wiklinowym koszykiem
Plecionki zwykle kojarzymy z latem, lekkimi torbami, sandałami i kapeluszami zabieranymi na urlop. Nike przenosi ten motyw na ciężką, techniczną sylwetkę. Powstaje ciekawe napięcie pomiędzy konstrukcją z lat 90. a detalem wyglądającym niemal rękodzielniczo.

Coraz częściej widzę w modzie podobne łączenie powierzchni, faktur i materiałów. Sam kolor przestał wystarczać. Projekt ma wyglądać interesująco także z bliska, na zdjęciach i krótkich nagraniach, na których kamera przesuwa się po szwach, splotach oraz tłoczeniach. Plecionka zapewnia taką wizualną głębię, choć oczywiście jest przy tym wdzięcznym sposobem na odświeżenie znanego od lat modelu.
W praktyce mamy więc klasyczne Air Max 95 z dużymi, widocznymi poduszkami powietrznymi Big Bubble, zamszowymi panelami, tekstylnymi elementami i gumową podeszwą. Europejska cena katalogowa wynosi 199,99 euro, czyli około 865 zł. Amerykańska cena została ustalona na 190 dolarów, czyli około 720 zł. Model o oznaczeniu IB3695-100 trafił do sprzedaży w czerwcu 2026 roku.
Lato nie musi być urządzone w beżu
Nike Air Max 95 Woven Multi nie rozwiążą żadnego szczególnego problemu i raczej nie staną się najbardziej uniwersalną parą w garderobie. Mogą za to przypomnieć, że ubrania oraz dodatki mają czasem zwyczajnie poprawiać humor. Kolorowy splot wygląda beztrosko, choć został osadzony na solidnej, ciężkiej konstrukcji.

Myślę, że właśnie ten kontrast daje im charakter. Są jednocześnie znajome i lekko dziwaczne. Przywołują lata 90., lecz nie wyglądają jak kolejna mechanicznie odtworzona reedycja. Można uznać je za przesadzone, można też zobaczyć w nich udaną odtrutkę na kolejną parę sneakersów w kolorze mleka owsianego.
Latem odrobina przesady zwykle uchodzi na sucho. Zwłaszcza gdy da się ją założyć na stopy.
