Na przykład w moim życiu, co najwyżej mogłem pochwalić, że ma dużą pojemność i został wykonany z solidnego aluminium oraz został kupiony na wyprzedaży – same plusy. Wystarczał także do naładowania Nintendo Switcha. Dzisiaj pojawiają się nieśmiało odważniejsi producenci, którzy na małym ekranie LED umieszczą jakąś maskotkę, która wita swoich użytkowników. Cóż, miejmy nadzieję, że kolejni producenci wezmą przykład z Bang & Olufsen, bo oni stworzyli powerbank, którym się zechcecie pochwalić.
Styl przez duże S i to nie jest przesada. Czyli da się zrobić ładnego powerbanka
Bang & Oulfsen i powerbanki, to raczej nie jest połączenie, które od razu przychodzi do głowy na myśl o tym duńskim producencie. Dla mnie to przede wszystkim eleganckie słuchawki i lata mijają, a ja do tej pory nie widziałem bardziej szykownych niż ich Beoplay, lecz naturalnie to tylko kwestia gustu. Są też oczywiście i ich głośniki, często przedziwnych kształtów, lecz i pomysłowych o dźwięku najwyższej klasy.

W skrócie, nie robią sprzętu, żeby schować go do plecaka i przypomnieć sobie o nim za kilka godzin. Dlatego ukazanie powerbanka jest o tyle zaskakujące, że wbrew temu, do czego przyzwyczaili fanów i osoby śledzące nowinki technologiczne. Jest to także niespodzianka z gatunku energetyzujących, bo w takim razie co może zaproponować tak interesująca firma, w jednej z najnudniejszych kategorii świata?
Okazuje się, że elegancki gadżet, który sprawia, że jego specyfikacja dosłownie staje się nieistotna, a i wręcz budzi pytania, czy konsumpcjonizm ma swoje granice lub może wręcz przeciwnie, chodzi tutaj o hołd składany przedmiotom pchającym człowieka dalej w krytycznych sytuacjach.

Powerbank tej firmy oferuje oczywiście szklaną powierzchnię przyciągającą najpewniej odciski palców jak magnes, lecz to poświęcenie konieczne w imię szykownego wyglądu. Boki prezentują idealnie wyrównane aluminium o perlistej teksturze, dzięki czemu urządzenie prezentuje miły mat i dobrze leży w dłoni. Wszystko wygląda tak namacalnie intencjonalnie, że budzi się pytanie, po co tyle uwagi przykuto do tak powszedniego urządzenia?
Odpowiedź została ukryta na widoku. Kolory powiedzą prawdę
Żeby zrozumieć skąd tyle troski w jedne z najpopularniejszych narzędzi, wystarczy spojrzeć z szerszej perspektywy, niczym na dzieło sztuki, czego sobie pewnie Bang & Olufsen by życzyli. Materiały prasowe są stale prezentowane w towarzystwie flagowego sprzętu o konkretnych kolorach i materiałach.

Infinite Black oraz Hourglass Sand to dwa warianty kolorystyczne, w których można zakupić powerbanki, a te zaś tworzą idealny duet do właściwie dobranych słuchawek Beoplay H100. To właśnie z tymi partnerami korespondują użyte barwy i też sensu nabiera cała gustowność przedmiotów. W końcu w trakcie ładowania będzie się aż chciało je trzymać koło siebie, a nawet jeżeli nie, to potrzeba raczej stworzy tę konieczność.
Projektanci z duńskiej firmy nie wybaczyliby sobie pominięcia tak istotnego detalu, więc siłą rzeczy trzeba było nawet takie pospolite przedmioty potraktować z największą troską o zachowanie wysokich standardów producenta.
Szkoda że wygląd to nie wszystko. Niestety wewnątrz jest bardzo średnio
Ostatecznie jednak, chociaż oczy patrzą wygłodniale, to perspektywa zapłacenie 145 euro musiałaby mieć jakieś usprawiedliwienie, lecz niestety wewnątrz jest miernie.
Czytaj też: Głośnik, instrument i zabawka w jednym. Nie do końca wiem, jak to nazwać, ale mi się podoba
Powerbanki oferują zaledwie 5000mAh, co wystarczy żeby dwa raz podładować przeciętny telefon lub jeden raz naładować iPhone’a 17 Pro od zera do stu procent. Nie jest to wynik godzien pochwał. Na pocieszenie pozostaje fakt, że istnieje opcja ładowania bezprzewodowego Qi2 wspierającego magnes i moc 15W, natomiast przy pomocy USB-C ładowanie wynosi 20W. Do naładowania urządzenia potrzeba do 18W.

Na stronie karty produktu widnieje także informacja, że zaledwie pięć minut ładowania daje wcześniej wspomnianym słuchawko 3,5 godziny dodatkowego działania, a to może się bardzo przydać w samolocie lub innych miejscach publicznych.
Niestety z powodu ceny trzy razy większej niż popularne, chińskie marki, trudno będzie usprawiedliwić taki zakup.
Źródło: yankodesign
