powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Podróże

Coolcation to nie fanaberia. Po prostu coraz mniej osób chce odpoczywać w piekarniku

Przez lata wakacyjny ideał wyglądał dość prosto: jak najwięcej słońca, jak najcieplejsza woda, jak najkrótszy rękaw. W katalogach turystycznych 30°C wyglądało jak obietnica szczęścia, a 35°C niemal jak wersja premium. Dziś coraz częściej mam wrażenie, że ta fantazja zaczyna się zwyczajnie starzeć.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·5 minut·
Coolcation to nie fanaberia. Po prostu coraz mniej osób chce odpoczywać w piekarniku

fot. Unsplash

Chcesz czytać więcej treści jak „Coolcation to nie fanaberia. Po prostu coraz mniej osób chce odpoczywać w piekarniku"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Bo co właściwie robić na urlopie, gdy od rana do wieczora plan dnia podporządkowany jest upałowi? Śniadanie przed dziewiątą, spacer do jedenastej, potem schronienie w klimatyzowanym pokoju albo pod parasolem, a dopiero późnym wieczorem próba odzyskania miasta, plaży czy lokalnej restauracji. W teorii brzmi to jak wyjazd do słonecznego kurortu. W praktyce przypomina logistykę przetrwania z ładnym widokiem w tle.

Właśnie dlatego coraz większą popularność zdobywa coolcation – wakacje w chłodniejszym klimacie. To hasło powstało z połączenia angielskich słów cool i vacation, ale dobrze oddaje zmianę, która dzieje się znacznie szerzej niż w języku biur podróży. Coraz więcej osób zamiast wyścigu po opaleniznę wybiera temperaturę, przy której można normalnie żyć: chodzić, zwiedzać, jeździć na rowerze, spać bez klimatyzacji ustawionej na granicy rozsądku i wracać z urlopu mniej zmęczonym niż przed nim.

Wakacje miały regenerować, a nie sprawdzać wydolność organizmu

Nie chodzi o to, że nagle wszyscy przestali lubić morze, śródziemnomorską kuchnię i wieczory w ciepłym mieście. Południe Europy nadal ma ogromną siłę przyciągania i trudno się temu dziwić. Włochy, Hiszpania, Portugalia czy Grecja mają wszystko, czego człowiek szuka na wakacjach: krajobrazy, jedzenie, historię, atmosferę, która sprawia, że nawet kawa wypita przy plastikowym stoliku wydaje się bardziej wakacyjna niż własna kuchnia w listopadzie.

Tyle że lato w tych miejscach coraz częściej przestaje być łagodnym zaproszeniem. Bywa agresywne, suche, duszne i bezlitosne dla każdego, kto chce zobaczyć coś więcej niż wnętrze hotelu. Gdy termometr pokazuje 38°C albo 40°C, zwiedzanie starego miasta nie jest już romantycznym spacerem między kamienicami. Staje się marszem przez nagrzany kamień, w którym butelka wody ma status ważniejszy niż przewodnik.

Coolcation wyrasta właśnie z tej zmiany. To wybór ludzi, którzy zauważyli, że urlop nie musi polegać na testowaniu granic własnej cierpliwości do gorąca. W końcu przez większość roku narzekamy, że nie mamy siły, czasu ani przestrzeni na oddech. Potem wydajemy pieniądze na wyjazd, podczas którego przez kilka dni nie możemy normalnie spać, chodzić ani jeść w porze obiadu, bo słońce zamienia chodnik w płytę grzewczą. Jest w tym pewna zbiorowa sprzeczność.

fot. Unsplash

Chłodniej nie znaczy nudniej

Problem z myśleniem o wakacjach w północnej Europie polega na tym, że wielu osobom nadal uruchamia się stary stereotyp: chłodno, drogo, spokojnie, czyli pewnie trochę za spokojnie. Tymczasem moje ulubione kierunki takie jak Islandia, Norwegia, Finlandia, czy nawet Szkocja, Irlandia, Szwecja, ale też Słowenia czy regiony alpejskie oferują lato, którego nie trzeba znosić.

Można wstać rano i pójść na szlak bez kalkulowania, czy zdążymy przed najgorszym żarem. Można usiąść przy jeziorze, przejechać rowerem kilkadziesiąt kilometrów, zwiedzać miasto przez kilka godzin, a wieczorem założyć lekką kurtkę zamiast walczyć o ostatni stolik pod wentylatorem. To są drobiazgi, ale właśnie z drobiazgów powstaje poczucie udanego wyjazdu.

W chłodniejszych krajach lato częściej pozwala też robić coś więcej niż odpoczywać w bezruchu. Norweskie fiordy, szkockie wybrzeża, fińskie jeziora czy islandzkie drogi mają ten rodzaj przestrzeni, który porządkuje głowę. Nie potrzeba tu szczególnej ideologii ani turystycznej ambicji. Wystarczy możliwość spędzania dnia na zewnątrz bez uczucia, że organizm właśnie wystawia nam rachunek za każdą minutę w słońcu.

Czasem największym luksusem podczas urlopu nie jest hotel z pięcioma basenami, ale pogoda, przy której człowiek nie zastanawia się co pół godziny, gdzie znaleźć cień.

Coolcation nie jest jednak ucieczką od rzeczywistości

Warto przy tym nie udawać, że chłodniejsze wakacje są prostą receptą na wszystko. Popularność Skandynawii, Islandii czy północnych regionów Europy może łatwo stworzyć nowy problem: tłok tam, gdzie dotąd jechało się właśnie po ciszę. Zauważyłam to już w poprzednie wakacje w Norwegii, w poprzednich latach nie było tam tylu ludzi. Miejsca, które budowały swoją atrakcyjność na przestrzeni, naturze i spokojniejszym rytmie, też mają ograniczoną pojemność.

fot. Unsplash

Widać to szczególnie tam, gdzie turystyka rozwija się szybciej niż infrastruktura. Małe miejscowości, wyspy, górskie drogi czy szlaki nie stają się automatycznie gotowe na masowy napływ gości tylko dlatego, że ktoś odkrył je na TikToku. I byłoby dość ironiczne, gdybyśmy uciekając od zatłoczonych, przegrzanych kurortów, zaczęli w podobny sposób zużywać północ Europy.

Dlatego sensowna coolcation powinna oznaczać coś więcej niż zamianę Santorini na Lofoty. Może być też decyzją o podróży poza najwyższym sezonem, o dłuższym pobycie w jednym miejscu, o wyborze mniejszego miasta zamiast najbardziej obleganej atrakcji. Bardziej przekonuje mnie turystyka, która zostawia po sobie trochę pieniędzy lokalnie i trochę spokoju dla mieszkańców, niż odhaczanie kolejnych punktów na mapie w tempie aplikacji do liczenia kroków.

Polska też może być coolcation, tylko bez udawania Skandynawii

Nie trzeba zresztą od razu rezerwować lotu do Reykjavíku. Polska ma coraz więcej miejsc, które dobrze wpisują się w ten sposób myślenia o urlopie. Kaszuby, Podlasie, Sudety, Beskidy, Bieszczady, Pojezierze Drawskie, okolice Suwalszczyzny czy mniej oczywiste fragmenty wybrzeża pozwalają odpocząć bez lotniskowej logistyki i wydawania fortuny na nocleg.

Oczywiście nie chodzi o to, aby sprzedawać każde jezioro jako polski odpowiednik Norwegii, bo podobne porównania zwykle kończą się rozczarowaniem po obu stronach. Polska ma własny charakter: trochę chaotyczny, czasem niedoinwestowany, ale też pełen miejsc, w których można naprawdę zwolnić. Szczególnie wtedy, gdy zamiast standardowego modelu plaża – smażalnia – parawan wybierze się wodę, las, rower, lokalny targ i wieczór, który nie polega na szukaniu klimatyzacji.

fot. Unsplash

Coolcation może być więc także sposobem na odzyskanie wakacji bliżej domu.

Luksusem staje się komfort, a nie skwar

Wakacyjna wyobraźnia przez dekady była oparta na prostym równaniu: słońce równa się sukces. Ale ten wzór coraz gorzej opisuje rzeczywistość. Skoro Europa doświadcza coraz częstszych i intensywniejszych fal upałów, a temperatury przekraczające 40°C przestają być egzotycznym wyjątkiem, trudno dalej traktować skwar jak obowiązkowy element dobrego urlopu.

Może więc nie potrzebujemy kolejnej mody, tylko małej korekty oczekiwań. Wakacje są po to, żeby wracać z nich z większą energią, a nie z przesuszoną skórą, bólem głowy i przekonaniem, że największym osiągnięciem wyjazdu było przetrwanie dnia między południem a osiemnastą.

Wolę myśleć o coolcation jako o rozsądniejszej wersji przyjemności. Takiej, w której nadal można mieć piękne widoki, dobre jedzenie i wakacyjne zdjęcia, ale nie trzeba przy okazji udowadniać organizmowi, że człowiek jest odporniejszy niż asfalt w pełnym słońcu.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Coolcation to nie fanaberia. Po prostu coraz mniej osób chce odpoczywać w piekarniku"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX