Fotografka Evija Laivina znalazła w sklepie internetowym 18 gadżetów, które mają poprawić urodę bez użycia skalpela. Ich wygląd wydał się artystce tak niepokojący, że postanowiła je kupić  i wykorzystać w czasie sesji zdjęciowej.  Tak powstał wyjątkowy projekt “Beauty Warriors", czyli „Wojowniczki piękna” lub "Piękne wojowniczki".

 

Niepokojące

Dźwignia podnosząca powieki, przyrząd do kształtowania nosa, bandaż zapobiegający powstawaniu drugiego podbródka… Rekwizyty użyte podczas sesji przypominają raczej narzędzia tortur sprzed wieków niż nowoczesne, nieinwazyjne gadżety.  

Większość z nich wyprodukowano w Chinach. Jak zapewnia producent, gwarantują natychmiastową poprawę urody bez użycia skalpela i są znacznie tańsze niż zabiegi kosmetyczne czy operacje plastyczne.

 

Wyśrubowane standardy

Kolekcja fotografii “Beauty Warriors” otwiera dyskusję o tym, ile jesteśmy w stanie zrobić, by wpisać się w obowiązujący kanon piękna.

- „Chcesz odnieść sukces? Musisz być perfekcyjny i wyglądać pięknie”. Ta niepisana społeczna reguła rządzi naszym życiem. Przestrzegamy jej, nie zdając sobie sprawy, jak absurdalne są to standardy - mówi Laivina, autorka projektu.

Przekaz sesji jest dobitny – dla urody jesteśmy w stanie cierpieć katusze. Do tego sami poddajemy się tym torturom i płacimy za nie.

 

Ważne i zaangażowane

Evija Laivina jest artystka łotewskiego pochodzenia. Fotografią zajmuje się od 2007 roku. Obecnie studiuje sztukę współczesną na University of Highlands and Islands w Inverness w Szkocji. Jak mówi, fotografii używa jako środka do wyrażania swojej interpretacji otaczającego  świata. Jest zaangażowana i podejmuje tematy wykraczające poza „własne podwórko”.

Podobnie było z Beauty Warriors” – projekt nabrał kształtów kampanii społecznej. Modelkami zostały nie tylko przyjaciółki artystki, ale też wolontariuszki, które same zgłosiły chęć udziału w akcji za pomocą mediów społecznościowych.   Więcej pracy Laiviny można znaleźć na evijalaivina.com

Na podstawie: boredpanda.com