Uwięzili falę w niemal niewidzialnej warstwie i otworzyli nowe drzwi dla fotoniki

Naukowcom z Uniwersytetu Warszawskiego, we współpracy z zespołami z Politechniki Łódzkiej, Politechniki Warszawskiej i PAN, udało się uwięzić światło podczerwone w strukturze o grubości zaledwie 40 nanometrów. To ponad tysiąc razy mniej niż grubość ludzkiego włosa. Wyniki opisano w pracy opublikowanej w ACS Nano pod tytułem Optical Bound States in the Continuum in Subwavelength MoSe2 Gratings.
fot. E. Pruszyńska-Karbownik, Uniwersytet Warszawski

fot. E. Pruszyńska-Karbownik, Uniwersytet Warszawski

Światło z natury nie lubi dawać się zamykać w zbyt małych strukturach. Fala świetlna ma własną długość, a ta narzuca skalę całej zabawy. Dla światła widzialnego to zwykle setki nanometrów, dla podczerwieni jeszcze więcej. Próba upchnięcia takiej fali w obiekcie wielokrotnie cieńszym od jej długości przypomina trochę chęć zmieszczenia rozkołysanej liny w szczelinie na listy. Miniaturyzacja elektroniki od dawna ociera się o fizyczne granice, a fotonika kusi wizją układów, które zamiast elektronami operują fotonami. Teoretycznie oznacza to większą szybkość i mniejsze straty. W praktyce od lat rozbijano się o prosty problem: jak skutecznie kontrolować światło, gdy skala urządzenia robi się absurdalnie mała.

Klucz tkwił w materiale

Badacze wykorzystali tak zwaną kratkę podfalową, czyli układ równoległych pasków materiału rozmieszczonych gęściej niż długość fali, którą mają kontrolować. Takie struktury są w fotonice dobrze znane, bo potrafią działać jak bardzo wydajne lustra, a przy odpowiednim projekcie także zatrzymywać światło w małej objętości. Problem polegał na tym, że dotąd podobne rozwiązania zwykle wymagały warstw liczących setki nanometrów grubości. Gdy robiły się zbyt cienkie, pułapka przestawała być skuteczna.

Tutaj bohaterem okazał się diselenek molibdenu, czyli MoSe2. To materiał o bardzo wysokim współczynniku załamania, wyraźnie większym niż w szkle, a także większym niż w krzemie czy arsenku galu, które od dawna są roboczym końmi fotoniki. Mówiąc prościej, światło w takim materiale “zwalnia” mocniej, a to daje konstruktorom większą swobodę przy ściskaniu całej optycznej maszynerii do znacznie mniejszych rozmiarów.

To trochę jak różnica między hamowaniem roweru na suchej drodze i w gęstym piachu. W jednym przypadku obiekt sunie dalej, w drugim dużo łatwiej go zatrzymać i utrzymać tam, gdzie chcemy. W fotonice taką rolę odgrywa właśnie dobór materiału. Nie wystarczy sprytny wzór naniesiony na powierzchni. Trzeba jeszcze medium, które nie pozwoli światłu po prostu wymknąć się bokiem przy pierwszej okazji.

Fot. Unsplash

Najciekawsze dzieje się w samym mechanizmie uwięzienia światła

Autorzy pracy opisują w swojej strukturze zjawisko należące do klasy tak zwanych bound states in the continuum, czyli stanów związanych w kontinuum. Sama nazwa brzmi jak oksymoron, bo sugeruje coś jednocześnie zamkniętego i zanurzonego w zakresie, z którego normalnie energia mogłaby uciekać. Właśnie na tym polega elegancja tego typu fizyki: odpowiednio zaprojektowana geometria sprawia, że promieniowanie nie rozprasza się tak, jak intuicyjnie powinno. Zamiast uciekać, zostaje uwięzione w rezonansie.

To nie jest czysta sztuka dla sztuki. Gdy światło zostaje upchnięte w bardzo małej objętości, jego natężenie lokalnie rośnie. A gdy rośnie natężenie, zaczynają się otwierać drzwi do efektów nieliniowych, które w zwykłych warunkach bywają zbyt słabe, by miały praktyczne znaczenie. Zespół pokazał między innymi wzmocnienie generacji światła o trzykrotnie wyższej częstotliwości, czyli tzw. third-harmonic generation. To już nie jest wyłącznie ładna demonstracja, ale sygnał, że miniaturowa struktura może realnie wzmacniać optyczne procesy potrzebne w przyszłych układach.

W tym sensie nowa kratka działa trochę jak maleńka sala koncertowa zaprojektowana tak dobrze, że nawet cichy dźwięk zaczyna brzmieć donośnie. Sama energia nie pojawia się znikąd, ale odpowiednia architektura sprawia, że nie rozlewa się bezproduktywnie na boki. W nanofotonice właśnie o to chodzi: nie mieć więcej światła, tylko lepiej nim zarządzać.

To odkrycie nie zmieni jutro smartfonów, ale dobrze pokazuje kierunek

W takich tematach łatwo przesadzić i ogłosić narodziny nowej generacji elektroniki, która zaraz wyskoczy z laboratoriów prosto do konsumenckich urządzeń. Tu lepiej zachować rozsądek. Badanie pokazuje bardzo obiecującą platformę do miniaturyzacji elementów fotonicznych, ale droga od demonstracji w ACS Nano do przemysłowego wdrożenia jest zwykle długa i pełna technicznych raf.

Mimo to potencjał jest całkiem konkretny. Silne uwięzienie światła i możliwość wzmacniania efektów nieliniowych mogą być ważne dla przyszłych czujników, modulatorów, miniaturowych źródeł światła czy układów optycznych działających na chipie. Szczególnie ciekawie brzmi to w kontekście podczerwieni, bo właśnie w tym zakresie mieści się wiele zastosowań związanych z telekomunikacją, spektroskopią i detekcją chemiczną.

Źródła: Sci Tech Daily; Phys

Monika WojciechowskaM
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka.