Marka Vans wie jak miło zaskoczyć fanów na całym świecie. Najnowsza odsłona współpracy z projektantem Mattiasem Gollinem przynosi zwrot akcji. Wizjonerski styl, który jeszcze niedawno zarezerwowany był wyłącznie dla wąskiego grona koneserów i osób z bardzo zasobnym portfelem, właśnie trafił na półki sklepowe w nowej, wręcz ludzkiej cenie, lecz z na nowo skrojonym designem i niestety bez błogosławieństwa włoskiego projektanta.
Vans Authentic LX Sequin pozwoli każdemu się nacieszyć odrobiną plastikowego szaleństwa
Projekt bazuje na kultowej i absolutnie ponadczasowej sylwetce Vans Authentic, stanowiącej fundament kalifornijskiej marki. Prawdziwa magia tkwi jednak w misternym wykończeniu cholewki. Cała powierzchnia buta została pokryta gęsto wyszywanymi, błyszczącymi cekinami, które efektownie załamują światło przy każdym kroku. Połączenie surowej, klasycznej formy trampka z bogatym, wręcz jubilerskim zdobieniem tworzy fascynujący kontrast. Nowy model więc zgrabnie pokazuje, co by było gdyby Mattias Gollin podjął się zadania stworzenia czegoś bardziej przyziemnego i chociaż ten model nie wyszedł z jego warsztatu, to daje okazję do pocieszenia się każdemu, kto nie zdążył z collabem Mattias Gollin x Vans Authentic.

Decyzja o zaoferowaniu tak skomplikowanego wizualnie projektu w cenie stu dolarów to wyraźny sygnał ze strony Vans. Marka pokazuje, że unikalny design i artystyczny sznyt nie muszą iść w parze z astronomiczną kwotą na metce. Dzięki temu fani streetwearu mogą włączyć do swoich codziennych stylizacji element nawiązujący do bardziej ekstrawaganckiej estetyki bez konieczności nadszarpywania budżetu.

Oczywiście nie ma mowy, że Authentic LX Sequin (model VN000DB8705) będzie w pełni tak szykowny, że aż zastąpi ozdabiany stylowymi perłami collab Mattias Gollin x Vans Authentic z zeszłego roku. Z drugiej strony, jakby tak patrzeć z czysto praktycznego punktu widzenia oraz z FAQ na stronie projektanta, to cekiny przynajmniej wydają się bezpieczniejszą opcją, że nie przepadną gdzieś podczas używania butów.
Ekskluzywne korzenie cekinowych Vansów
Aby w pełni docenić wagę obecnej premiery, warto cofnąć się o kilka miesięcy – do grudnia 2025 roku. To właśnie w trakcie sezonu świątecznego świat mody usłyszał o kolejnej ekskluzywnej kolaboracji Mattiasa Gollina z marką Vans. Wówczas zaprezentowano projekt czerpiący garściami z haute couture.

Pierwotny wariant z końca 2025 roku charakteryzował się niezwykłą precyzją ręcznego wykonania oraz użyciem wyjątkowych materiałów. Każda para była traktowana niczym jednostkowe dzieło sztuki współczesnej. Gollin połączył wówczas rzemieślnicze techniki zdobnicze z surowością deskorolkowego klasyka. Ręcznie nakładane aplikacje, kunsztowne hafty i unikalna faktura sprawiały, że tamte Authentic prezentowały się jak obiekty kolekcjonerskie lub coś, czego się używa wyłącznie na jedną, specjalną noc. Zapłatą za tak bezkompromisowy luksus była jednak bardzo wysoka, zaporowa cena oraz skrajnie ograniczona nakładem dostępność.

W porównaniu do tamtej ekskluzywnej edycji z grudnia 2025 roku, nowo zaprezentowany model z bieżącego roku stanowi genialny kompromis. Zamiast zamykać wizję artystyczną w elitarnym kręgu kolekcjonerów sneakersów, Vans i Mattias Gollin przenieśli kluczowy motyw błysku i tekstury do wersji produkcyjnej. Przejście od rękodzieła wycenianego na setki dolarów do masowo wytwarzanego, lecz zachowującego unikalny styl wariantu za 100 dolarów jest dowodem na to, że współczesny streetwear potrafi skutecznie łączyć dwa odległe światy.
Nowy rozdział w kolaboracjach modowych
Zaskakujący ruch ze strony Vans i Mattiasa Gollina pokazuje, że jest miejsce w świecie mody na dostosowanie specjalnych edycji do czegoś nie tyle przyziemnego, co po prostu użytkowego. Oczywiście ideą takich collabów jest dopieszczanie kolekcji, lecz z drugiej strony, miło jest móc wyjść w czymś stylowym bez poczucia nadwerężania mozolnie rozbudowywanego zbioru.
Czytaj też: Vans odświeżył ikonę bez psucia jej charakteru. To zmiana, na którą czekały stopy
Takie zachowanie istoty zamysłu artystycznego, z super drogiego projektu haute couture, po szeroko dostępny, cekinowy model może się okazać standardem, za którym warto podążać. Nie tylko udostępnia ciekawostki świata mody dla większej puli fanów, ale i pozwala osobom, które i tak sięgną po model ekskluzywny na wygodny zamiennik.
Źródła: sneakernews, wwd, mattiasgollin
