Jednakże, zamiast po prostu pokonywać przeszkody, inżynierowie niemieckiego giganta auotomotive, postawili sobie za punkt honoru zrobić to wszystko bez poświęcania walorów estetycznych, nawet jeżeli wybrana przez nich ścieżka nie musi każdemu przypaść do gustu. Moim zdaniem osiągnęli pod tym względem wielki sukces, a do tego jeszcze pobili trzy rekordy świata.
Mission Efficiency pokazuje, że samochody w Europie mają pazur i robią coś nowego. Volkswagen ma powody do dumy
Kilkanaście lat mija już od momentu, kiedy XL1 dokonało historycznego wyczynu i pokonało odległość aż 100 kilometrów na zaledwie jednym litrze oleju napędowego. W ciągu tego okresu świat zmienił się w zasadzie nie do poznania i to zarówno ten cyfrowy, jak i rozwiązania używane w produkcji samochodów.

Dzisiaj elektryki to codzienność i nowa wizja oszczędnej oraz czystszej formy pokonywania tras w przyszłości. Dlatego tym razem to właśnie ona, nie ropa są w świetle reflektorów. Przy okazji, Volkswagen pobija jeszcze trzy rekordy świata, wyznaczając nowe standardy w konstrukcji. Ponadto, samo czytanie o osiągnięciach brzmi jak opowieści z innego świata. Trudno dowierzać temu, co się czyta kiedy w jednym zdaniu jest ponad 700 kilometrów zasięgu samochodu elektrycznego oraz współczynnik oporu powietrza na poziomie kropli wody.
Mission Efficiency w doskonały sposób pokazuje, co wyróżnia Volkswagena w erze elektrycznej: technologia dla wszystkich, a nie dla nielicznych. Samochód ustanowił trzy rekordy świata nie dzięki rozwiązaniom laboratoryjnym, lecz dzięki przystępnym rozwiązaniom technicznym z seryjnego z ID. Polo i ID. Crossa, opartych na platformie MEB+ z napędem na przednią oś. Pokazuje to, jak efektywna może być najnowsza generacja naszych samochodów elektrycznych. Powstały w Wolfsburgu Mission Efficiency, zbudowany przez zespół Kaia Grünitza, to symbol niemieckiej myśli inżynierskiej z wyraźną korzyścią dla klienta
powiedział Thomas Schäfer, CEO marki Volkswagen, szef Brand Group Core i członek Zarządu Grupy Volkswagen
Konceptualny samochód Mission Efficiency miał udowodnić, że są rzeczy ważniejsze niż kilogramy baterii pod stopami pasażerów. Nie zawsze odpowiedzią ma być po prostu zwiększanie masy pojazdu i kolejny akumulator. W końcu sednem problemu jest jak rozwiązać problem, nie, tymczasowo zaleczyć.
Czytaj też: Nowy elektryczny SUV Volkswagena bije konkurencję na głowę. Problem w tym, że trafił tylko do Chin
Dlatego zaczęto od napędu. W futurystycznym nadwoziu opartym na kształcie wody, użyto tej samej platformy, która jest obecna w ID. Polo oraz ID. Cross. Jednakże dodaje od siebie zmniejszony opór powietrza, który osiągnięto między innymi dzięki całkowitemu osłonięciu tylnych kół i całkowicie zabudowanemu podwoziu. Wszystko to kroki potrzebne do stworzenia oszczędnego samochodu elektrycznego, taniego zarówno w produkcji jak i z perspektywy przyszłego kupca.

Samochód ma zużywać aż o 30% mniej energii niż wspomniana polówka. Volkswagen nie pozostawił tematu jedynie kwestii opisania założeń na papierze, tylko pobił rekord pokonując trasę od Wolfsburga, przez Poznań i Ołomuniec aż do Wiednia. W sumie 1300 kilometrów. Na tej trasie jechał z prędkością pomiędzy 68 a 138 km/h, czyli przepisowo, ale nie to jest przyczyną zrobienia rekordu tylko fakt potrzeby zaledwie jednego ładowania na całą drogę.
Cały proces pobijania rekordów aerodynamiki, niskiego zużycia prądu oraz wielkiego zasięgu na jednym ładowaniu, był częścią konceptu, który potrzebował sporego odchudzenia wnętrza. Zatem jak się można spodziewać, ta wersja samochodu Volkswagena, nigdy nie trafi do klientów. Niemniej była bardzo ważna dla całego projektu, żeby móc udowodnić, że baterie słoneczne, rekuperacja, części z innych samochodów i ulepszona aerodynamika dostarczają znacząco poprawione wyniki.


A pomimo to, zachowano w miarę rozsądne wnętrze dla czterech osób, a bagażnik ma prawie 500 litrów miejsca. W kokpicie zabrakło tradycyjnego systemu dźwiękowego na rzecz głośnika Bluetooth (jak się już robi w micro elektrykach), lecz są to „ofiary”, które spokojnie można ponieść na rzecz wydajnego i przyjaźniejszego środowisku środka transportu. Co więcej, świat w którym w końcu te samochody zastąpią spalinowe, będzie o wiele cichszy. Warto o tym pamiętać, kiedy się będzie złościło na hałas autostrady.
Źródło: volkswagen, well, imagazine
