Xiaomi Mijia Wireless Vacuum Cleaner 4 trochę psuje ten komfort. Nowy bezprzewodowy odkurzacz dostał niebieskie doświetlenie podłogi, które ma uwidaczniać drobny kurz w promieniu 180° i na dystansie do 30 cm. Taki detal potrafi zmienić stosunek do sprzątania bardziej niż kolejna liczba w specyfikacji. Bo kiedy brud wreszcie staje się dobrze widoczny, znacznie trudniej przejść obok niego z pokojem w sercu.
Kurz zwykle wygrywa, bo słabo go widać
Odkurzacze od lat ścigają się na moc, czas pracy i zestawy końcówek, a w codziennym sprzątaniu równie ważne okazuje się coś znacznie prostszego – zobaczyć, gdzie faktycznie jest brud. W ciemniejszych miejscach, pod meblami, przy krawędziach albo na jasnej podłodze cienka warstwa kurzu potrafi świetnie udawać, że nie istnieje. Dopiero światło ustawione pod odpowiednim kątem pokazuje, jak bardzo co do czystości domu się mylimy.
Niebieskie doświetlenie w Xiaomi nie jest już absolutną nowością na rynku, ale wciąż uważam je za jedną z tych funkcji, które są warte uwagi. To zresztą dość zabawny paradoks. Kupujemy sprzęt, który ma nam ułatwiać życie, a on przy okazji odbiera wygodną możliwość lekkiego ignorowania rzeczywistości.

Moc brzmi dobrze, ale w odkurzaczu liczy też coś innego
Mijia Wireless Vacuum Cleaner 4 ma silnik bezszczotkowy osiągający 120 000 obrotów na minutę, moc ssania 230 AW i podciśnienie 25 000 Pa. To poziom, który powinien wystarczyć do typowego domowego bałaganu typu kurzu, okruchów, sierści czy drobinek zbierających się na podłodze.
Sama nie mam potrzeby zachwycania się każdą liczbą przy odkurzaczu, bo wysoka moc na papierze nie zawsze przekłada się na wygodniejsze życie. Bardziej interesuje mnie to, czy sprzęt dobrze czyści przy krawędziach, czy włosy nie tworzą na szczotce małego filcowego kołnierza i czy po kilku minutach człowiek nie zaczyna myśleć, że jednak szybciej byłoby wyjąć zmiotkę.
Tu Xiaomi dorzuca kilka praktycznych rozwiązań. Główna szczotka ma skuteczniej zbierać zabrudzenia przy listwach i cokołach, a podwójny system przeciw plątaniu włosów rozdziela je grzebieniem i kieruje do kanału ssącego. Do tego dochodzi 12-stożkowy system cyklonowy oraz filtr HEPA H13.
Automatyczna regulacja ssania może oszczędzić więcej niż baterię
Odkurzacz dostał też czujnik podczerwieni monitorujący ilość zbieranego kurzu. Na tej podstawie siła ssania może zmieniać się automatycznie. Gdy podłoga jest czystsza, urządzenie nie musi cały czas pracować z pełną intensywnością. Gdy trafia na więcej zabrudzeń, podbija moc. Takie rozwiązanie ma poprawiać wygodę i wydłużać czas pracy. Akumulator według danych Xiaomi pozwala na maksymalnie 90 minut sprzątania, choć w trybie najwyższej mocy czas spada do 10 minut. Chociaż na te deklaracje patrzyłabym z przymrużeniem oka, bo w praktyce realny czas pracy jest krótszy.
W mieszkaniach rzadko odkurzamy powierzchnię o równym stopniu zabrudzenia. Korytarz po powrocie z dworu, okolice kuchni po gotowaniu i salon po spokojnym dniu nie wymagają identycznego podejścia. Ręczne przełączanie trybów jest możliwe, oczywiście. W praktyce wiele osób ustawia jeden i jedzie dalej, bo sprzątanie ma się szybko skończyć, a nie zamienić w obsługę panelu sterowania.

Cena z Chin wygląda zachęcająco
Xiaomi Mijia Wireless Vacuum Cleaner 4 trafił do sprzedaży w Chinach za 1199 juanów, czyli orientacyjnie około 640 zł. W zestawie znajdują się główna szczotka, szczotka do usuwania roztoczy oraz końcówka szczelinowa. Na ten moment nie ma potwierdzenia polskiej premiery.
Przy tej kwocie sprzęt wygląda bardzo atrakcyjnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę doświetlenie kurzu, deklarowaną moc, automatyczną regulację ssania i zestaw praktycznych rozwiązań wokół szczotki. Oczywiście polska cena, o ile model trafi do nas oficjalnie, może wyglądać inaczej. Mimo to sama konstrukcja jest interesująca. Xiaomi znowu bierze funkcje, które jeszcze niedawno kojarzyły się z droższymi odkurzaczami, i składa je w urządzenie z bardziej przystępnego segmentu.
