Niedawno naukowcy pochwalili się badaniami pokazującymi aktywność mózgu w ostatnich chwilach życia. Zachodzą w nim ciekawe zjawiska, które do tej pory zaobserwowano tylko u zwierząt. 

Mózg, wedle badań, może pozostać w stanie umożliwiającym przywrócenie do życia nawet przez kilka minut po zatrzymaniu akcji serca, mimo niedotlenienia. W ciągu 20-40 sekund od ustania dopływu krwi neurony zaczynają ograniczać aktywność i przechodzą w stan, który możemy porównać do uśpienia. To ostatnia desperacka próba zatrzymania energii i przetrwania. Choć elektryczna aktywność mózgu jest wtedy bliska zeru, można go teoretycznie znów uruchomić. 

Następnie, po kilku minutach, przez organ przechodzi fala neuroelektrycznej aktywności i ciepła. Niektórzy nazywają to “mózgowym tsunami”. Mózg nie jest w stanie zachować równowagi elektrycznej między jonami wewnątrz i na zewnątrz neuronów, przez co dochodzi do depolaryzacji i wyrzutu energii. 

Samo w sobie odkrycie jest fascynujące, jednak robi się znacznie ciekawiej gdy dodamy do tego odrobinę popkultury. W 1988 roku wyjątkowo popularny wówczas serial Star Trek: Następne Pokolenie (w Polsce także nie brakuje jego fanów) włożył w usta dr Beverly Crusher właśnie takie wytłumaczenie procesów zachodzących w mózgu rannej oficer Tashy Yar. 

Skąd scenarzyści w ogóle mogli mieć pojęcie o takim zjawisku w mózgu w 1988 roku? Jens Dreier z Charité's Center for Stroke Research, który prowadził zespół badawczy stojący za zaobserwowaniem ludzkiego “mózgowego tsunami”, tłumaczy skąd to pojecie mogło wziąć się w serialu.

- Zgaduję, że twórcy Star Treka trafili na badania z tamtych czasów opisujące podobne zjawisko u zwierząt – mówił Dreier w wywiadzie dla niemieckiego VICE – Jako pierwszy tego typu fale mózgowe zbadał brazylijski neurofizjolog, który w latach czterdziestych ubiegłego roku badał je u królików. My jedynie pokazaliśmy je u ludzi. 

Źródło: IFLS