Montblanc poświęcił irlandzkiemu pisarzowi tegoroczną odsłonę kolekcji Writers Edition. Powstały pióra inspirowane nie tylko wyglądem najsłynniejszego wampira, ale również konstrukcją powieści, wiktoriańską medycyną i teatralnym życiem jej autora. Mam wrażenie, że trudno było znaleźć postać lepiej pasującą do przedmiotu napełnianego atramentem. W przypadku Drakuli granica między atramentem a krwią od początku była przecież niepokojąco cienka.
Wampir zrodzony z listów i dzienników
Dracula ukazał się w 1897 roku i należy do najważniejszych dzieł literatury gotyckiej. Stoker opowiedział historię za pomocą listów, dzienników, zapisków i dokumentów, pozwalając czytelnikowi składać opowieść z fragmentów pozostawionych przez jej bohaterów. Dzięki temu fikcyjny koszmar zyskiwał pozory autentycznej dokumentacji, jakby ktoś zebrał dowody po wydarzeniach, których rozsądny człowiek wolałby nigdy nie zobaczyć.

Właśnie dlatego pióro wydaje się zaskakująco trafnym sposobem upamiętnienia tej książki. Dracula powstał w kulturze słowa zapisywanego, przesyłanego i archiwizowanego. Bohaterowie próbują pokonać pradawne zło przy pomocy informacji. Kopiują notatki, wymieniają wiadomości, porządkują świadectwa. Potwór przybywa z mrocznej przeszłości, a przeciwko niemu staje społeczeństwo wyposażone w kolej, telegraf, fonograf i medycynę.
Powieść doskonale uchwyciła niepokoje końca XIX wieku. Nowoczesna Wielka Brytania zostaje zaatakowana przez starego arystokratę ze wschodniej Europy, nauka miesza się z przesądami, a fascynacja postępem sąsiaduje z lękiem przed tym, co może on przynieść. Drakula przetrwał, ponieważ każda epoka potrafi dopisać mu własny zestaw obaw.
Ślady ukąszenia, strzykawka i teatr
Podstawowe pióro z kolekcji wykonano z czerwono-czarnej żywicy, której wzór przypomina smugi przenikających się płynów. Na skuwce umieszczono podpis Brama Stokera, a metalowy klips zakończono w taki sposób, aby kojarzył się z wampirzym kłem. Dwa oznaczenia na pierścieniu mają przypominać ślady po ukąszeniu. Na złotej, pokrytej rutenem stalówce pojawił się fragment rodzinnego herbu pisarza.

Projektanci sięgnęli też po mniej oczywisty motyw. Kształt korpusu nawiązuje do strzykawki Pravaza, jednego z ważnych wynalazków XIX-wiecznej medycyny. To detal dla osób, które pamiętają, że w powieści krew stanowi zarówno źródło grozy, jak i przedmiot rozpaczliwych zabiegów lekarzy. Starcie z wampirem rozgrywa się jednocześnie w świecie krucyfiksów, czosnku, transfuzji i nowoczesnej wiedzy. Ozdobny gadżet okazuje się więc całkiem sprawnie zakodowaną interpretacją utworu.
Jeszcze więcej odniesień otrzymała seria ograniczona do 1897 egzemplarzy. Korpus i skuwkę wykonano z oksydowanego srebra, powierzchnię uformowano na podobieństwo złożonych skrzydeł nietoperza, a dwa czerwone granaty zastępują ślady zębów. Żłobienia na końcówce przywołują kolumny londyńskiego Lyceum Theatre, w którym Stoker przez wiele lat pracował jako menedżer. Na stalówce znalazły się maski komedii i tragedii.
To ważne przypomnienie, że autor Drakuli przez sporą część życia był człowiekiem teatru. Znał mechanizmy budowania napięcia, siłę scenicznego gestu i możliwości dobrze zaprojektowanej grozy. Światową karierę hrabiego napędziły później właśnie adaptacje sceniczne oraz ekranowe, które utrwaliły jego pelerynę, elegancję i arystokratyczną manierę. Stoker zmarł w 1912 roku, zanim jego bohater osiągnął pełnię popkulturowej sławy. Szczególne znaczenie miała sztuka wystawiona przez Hamiltona Deane’a w 1924 roku, a następnie przeniesiona do Londynu.

Literatura zamieniona w luksusowy artefakt
Montblanc rozwija serię Writers Edition od 1992 roku, honorując pisarzy poprzez limitowane przybory do pisania. W takim podejściu jest coś interesującego, choć również odrobina luksusowego paradoksu. Literatura może docierać do milionów osób za cenę zwykłej książki, natomiast poświęcone jej pamiątki szybko stają się dobrami dla garstki kolekcjonerów.
Podstawowe pióro Bram Stoker kosztuje 1550 euro, czyli około 6 660 zł. Wariant wykonany z oksydowanego srebra i ograniczony do 1897 sztuk wyceniono na 5200 euro, czyli około 22 350 zł. Trudno udawać, że jest to przedmiot przeznaczony do robienia codziennej listy zakupów, chociaż wizja zapisania nim hasła czosnek, drewniany kołek i mleko ma pewien komiczny urok.
Można oczywiście wzruszyć ramionami i uznać całość za kolejną próbę opakowania znanego nazwiska w kosztowny produkt. Bardziej przekonuje mnie jednak pomysł, że przedmiot użytkowy może stać się niewielkim komentarzem do literatury. Projekt zawiera tyle świadomych odniesień, że nie kończy się na czerwonym kolorze i doczepionym nietoperzu.

Drakula pozostaje nieśmiertelny, bo ciągle się zmienia
Pod koniec XIX wieku hrabia ucieleśniał lęki wiktoriańskiego społeczeństwa. Później stał się ikoną kina grozy, erotycznym drapieżnikiem, symbolem obcości i obowiązkowym mieszkańcem popkultury. Dziś trafia na przedmiot, który sam zaczyna wyglądać jak relikt – pióro wieczne w czasach ekranów, klawiatur i tekstów generowanych w kilka sekund.
Ta analogowość działa na korzyść kolekcji. Drakula powraca do materiału, z którego został zbudowany – do zapisanych stron, charakteru pisma i atramentu. Zapewne większość egzemplarzy spędzi życie w pudełkach, gablotach i sejfach. Mimo to przypominają one o czymś istotnym: wielka postać literacka potrafi przeżyć autora, epokę, pierwszych czytelników i kolejne mody.

Bram Stoker stworzył bohatera, który od 129 lat znajduje nowe ciała. Tym razem jest nim pióro. Eleganckie, pełne ukrytych znaczeń i tak drogie, że przed zakupem można poczuć lekkie osłabienie. Na szczęście utrata krwi nie powinna być konieczna.
