Zespół prof. Dietera Wolke'a z Uniwersytetu Warwick (Anglia) przeanalizował dane pochodzące z czterech dużych badań populacyjnych i stwierdził, że uboższe umiejętności czytania i liczenia u dzieci urodzonych przedwcześnie wiązały się z niższymi kwalifikacjami po ukończeniu szkoły i niższymi dochodami po osiągnięciu wieku średniego.

„Przedwczesne porody to problemem dotykający coraz większej liczby ludzi; stanowią one już 11 proc. wszystkich żywych urodzeń w skali świata. Na każdą szkolną klasę przypada więc średnio dwoje dzieci urodzonych przedwcześnie” - mówi prof. Wolke.

W badaniu oceniano również, czy przesunięcie rozpoczęcia edukacji szkolnej wpływa pozytywnie na funkcjonowanie urodzonych przedwcześnie dzieci, jednak nie znaleziono żadnych dowodów, które by to potwierdzały. „Wcześniaki, które rozpoczęły naukę w szkole rok później, nie osiągały lepszych wyników niż te, które poszły do szkoły w standardowym terminie” - wyjaśnia naukowiec.

„Odraczanie edukacji szkolnej nie jest więc rozwiązaniem problemu dzieci urodzonych przedwcześnie. Tym, co może im pomóc, jest standardowe rozpoczęcie nauki, ale przy dodatkowym wsparciu - uważa autor badania. - Jednak, czego dowiodła nasza analiza, ponad 80 proc. nauczycieli i ponad 50 proc. psychologów szkolnych nie otrzymała formalnego wykształcenia w kwestii wpływu porodu przedwczesnego na rozwój oraz zdolności szkolne dzieci i młodzieży. To coś, czym należy się pilnie zająć, bo współczesne szkoły muszą udzielić wsparcia coraz większej liczbie takich maluchów”.

„Nauczyciele i psychologowie w ramach swoich studiów nie otrzymują żadnej wiedzy na temat strategii nauczania dzieci urodzonych przedwcześnie. A są to zupełnie inne strategie niż w przypadku przeciętnego ucznia” - dodaje dr Samantha Johnson, jedna ze współautorek badania.

„Przeprowadzona analiza doprowadziła nas do następującego wniosku: wszystkie wcześniaki urodzone przed 34 tygodniem ciąży już od momentu wyjścia ze szpitala powinny zostać objęte specjalnym programem obserwacji i wspomagania. Interwencja ta umożliwiłaby im łatwiejszy i bardziej zrównany z rówieśnikami start w szkole. Naszym zdaniem, właśnie to, a nie opóźniony moment rozpoczęcia edukacji, jest dla tych dzieci najlepszym rozwiązaniem” - podsumowuje prof. Wolke.