„Amerykańskie dzieci uczą się, że świat jest wypełniony obiektami, a dzieci japońskie – że polega głównie na relacjach” – podkreśla prof. Nisbett. Oczywiście, dzisiaj nasze kultury stopniowo ulegają wymieszaniu. Azjaci osiedlają się na Zachodzie, a ludzie z Europy czy Stanów Zjednoczonych, zmęczeni kapitalistycznym pędem, coraz częściej wybierają spokojne życie na wyspach Tajlandii czy Malezji. Może
za jakiś czas nie będzie już mowy o kulturowej wieży Babel?

Czy charyzmy można się nauczyć?

„Mam pewne marzenie”, zaczął swoje przemówienie czarnoskóry działacz społeczny. Był sierpień 1963 roku. Martin Luther King stał na schodach Mauzoleum Abrahama Lincolna i przemawiał do 250 tys. Amerykanów protestujących przeciw dyskryminacji rasowej. „Był magiczny, charyzmatyczny. Ludzie płakali. W powietrzu czuło się ekstazę. Kiedy wracałem do domu autobusem, czułem, jakbym płynął w powietrzu. Z dumy i szczęścia” – tak to pamiętne wystąpienie wspominał prof. Michael R. Winston, emerytowany wicedziekan Howard University w Waszyngtonie.

Czy charyzma dobrego mówcy jest czymś wrodzonym, czy można ją wytrenować jak biceps? Naukowcy od lat nie mogą znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Wiadomo jednak, że najlepsi przywódcy mają wysoko rozwiniętą inteligencję emocjonalną. W jej skład wchodzą takie cechy jak samoświadomość, autoregulacja, motywacja, empatia i umiejętności społeczne. W ostatnich latach badacze zaglądają jednak głębiej – aż do samej głowy charyzmatycznych liderów. Nowa dziedzina nauki, neurobiologia społeczna, analizuje, co dzieje się w mózgu, kiedy ludzie wchodzą ze sobą w interakcje.

Psychologowie Daniel Goleman i Richard E. Boyatzis twierdzą, że najlepsi przywódcy dzięki dobrze rozwiniętej empatii umieją dostroić się do nastrojów społecznych do tego stopnia, że zmienia się chemia mózgu ich samych oraz ich odbiorców. Innymi słowy, podczas tak porywającego przemówienia jak w wykonaniu Martina Luthera Kinga pojedyncze umysły są w stanie połączyć się w jeden system. Brzmi ezoterycznie? Być może, ale ma swoje twarde naukowe podstawy.

Wytłumaczeniem mogą być grupy neuronów zwane lustrzanymi, odkryte niedawno przez włoskich neurobiologów podczas skanowania pewnego obszaru w mózgu małpy. Okazało się, że ten rejon mózgu uaktywniał się tylko wtedy, kiedy zwierzę podnosiło do góry łapę. Któregoś dnia podczas przeprowadzania eksperymentu jeden z badaczy podniósł rękę, żeby poprawić okulary, co wywołało reakcję w badanej części mózgu zwierzęcia.

Dla naukowców był to konkretny dowód, że istnieją grupy neuronów, które naśladują lub odzwierciedlają to, co robią inni. „To działa jak społeczne Wi-Fi, łącząc wszystkich uczestników w jedną sieć doświadczenia” – tłumaczy Goleman w książce „Focus: The Hidden Driver of Excellence”. Co więcej, kontakt z charyzmatycznymi i przekonującymi ludźmi wyzwala w innych konkretne reakcje chemiczne. W mózgu aktywizują się grupy neuronów odpowiadające za emocje i osądy, wywołując fizyczne doznanie synchronizacji. Jest ono również widoczne u tańczących ze sobą zakochanych lub grających razem muzyków – sprawia, że ich ciała i umysły działają w pełnej harmonii, jakby wyczuwali, jaki ruch planuje
wykonać partner. Naukowcy nie wiedzą jednak, co powoduje, że jeden człowiek porywa tłumy, a innego po prostu łatwo zapominamy. Charyzma wciąż jeszcze pozostaje dla nas biologiczną enigmą, której nie można się po prostu nauczyć na zawołanie.