Nowe All-American powstały z ręcznie tkanych materiałów i naturalnie barwionych włókien. Indigo ma blaknąć, tkanina mięknąć, a powierzchnia zmieniać się z czasem. Innymi słowy, para po roku może wyglądać inaczej niż pierwszego dnia – i właśnie o to chodzi.
Stary amerykański sneaker i bardzo współczesne podejście do mody
Bazą współpracy został wysoki PF Flyers All-American. To sylwetka mocno osadzona w amerykańskiej historii sportowego obuwia. Model związany jest m.in. z legendarnym koszykarzem Boston Celtics Bobem Cousym, a w 1958 roku PF Flyers zawarło z nim umowę, którą marka określa jako pierwszy tego rodzaju kontrakt pomiędzy amerykańską firmą obuwniczą i profesjonalnym sportowcem.

Do tego dochodzi charakterystyczna konstrukcja wysokiego płóciennego trampka, gumowy nosek, masywniejsza podeszwa i system Posture Foundation. W nowych wersjach nie przeprowadzono więc chirurgicznej operacji na klasycznym modelu. Story mfg. zajęło się przede wszystkim tym, co znajduje się na jego powierzchni.
I dobrze. Mam wrażenie, że stare projekty często najbardziej cierpią wtedy, gdy ktoś za wszelką cenę chce uczynić je nowoczesnymi. Tutaj forma pozostaje znajoma, a cała osobowość butów bierze się z tkaniny.
Denim, który ma prawo się zestarzeć
Powstały dwie wersje. Pierwsza nosi nazwę Indigo Handloom. Jej cholewkę wykonano z ręcznie tkanej tkaniny w kolorze indygo, naturalnie barwionej i produkowanej przez rzemieślników w Tajlandii. Materiał został uzupełniony jasnymi podwójnymi przeszyciami, gumową podeszwą oraz naszywką przy kostce z niewielką ilustracją jabłka.
Podoba mi się przede wszystkim założenie, że granatowa powierzchnia nie powinna pozostać identyczna. Indigo będzie stopniowo traciło intensywność w miejscach najbardziej narażonych na tarcie. Podobnie zachowują się dobrze noszone jeansy – z czasem pojawiają się jaśniejsze miejsca, załamania i przebarwienia zależne od sposobu użytkowania.

W świecie sneakersów opanowanym przez folie ochronne na podeszwy i ludzi stresujących się pierwszym zagięciem na nosku jest w tym coś bardzo odświeżającego. But można po prostu założyć.
Wobbly Waffle wygląda, jakby uciekł z małej pracowni
Druga wersja jest jeszcze bardziej charakterystyczna. Wobbly Waffle łączy indygo z brązem i korzysta z ręcznie tkanej bawełnianej tkaniny o nieregularnej, wyraźnej fakturze. PF Flyers podaje, że wykorzystywana jest tutaj m.in. lokalnie uprawiana brązowa bawełna oraz prawdziwe indygo, a przez ręczny sposób produkcji poszczególne fragmenty materiału mogą się od siebie różnić.
I właśnie takie drobne różnice coraz bardziej przekonują mnie w ubraniach i dodatkach. Przemysłowa perfekcja przez lata była synonimem jakości, ale osiągnęliśmy moment, w którym idealnie równa powierzchnia jest najłatwiejszą rzeczą do wyprodukowania. Znacznie ciekawszy staje się przedmiot, na którym rzeczywiście widać materiał, splot i sposób wykonania.

Story mfg. buduje wokół tego sporą część swojej estetyki. Brytyjska marka założona przez Saeeda i Katy Al-Rubeyi pracuje z ręcznymi splotami, naturalnymi barwnikami i materiałami projektowanymi z myślą o długim użytkowaniu. Przy okazji wcześniejszych projektów firma mocno podkreślała również ograniczanie odpadów oraz rezygnację z części surowców pochodzenia zwierzęcego.
Limitowane sneakersy za mniej niż 500 zł brzmią dziś niemal zaskakująco
Obie wersje Story mfg. x PF Flyers All-American kosztują 130 dolarów, czyli około 485 zł według średniego kursu NBP z 11 sierpnia 2026 roku. To oczywiście cena na rynku amerykańskim, przed ewentualnymi dodatkowymi kosztami związanymi z zakupem poza Polską.
Jak na limitowaną współpracę dwóch marek, ręcznie tkane cholewki i obecne ceny sneakersowych premier, kwota jest wręcz powściągliwa. Szczególnie że zwykłe warianty All-American kosztują obecnie około 90 dolarów.
Nie spodziewałabym się jednak, że głównym argumentem za zakupem będzie opłacalność. To raczej propozycja dla osób, które mają już dość idealnie gładkich sneakersów z kolejną grafiką naniesioną na bok cholewki.

W tych butach materiał będzie się przecierał, kolor zmieniał, a ręczny splot nigdy nie będzie wyglądał tak sterylnie jak syntetyczna siatka prosto z fabryki. I chyba właśnie w tym kierunku może iść ciekawsza część rynku sneakersów. Skoro podstawowe fasony zostały już przerobione setki razy, charakter trzeba znaleźć gdzie indziej.
Tutaj znaleziono go w rzeczy, której przez lata baliśmy się najbardziej – w śladach użytkowania.
