powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Dom i ogród

Wreszcie ktoś poprawił mikrofalówkę zamiast doklejać jej kolejne przyciski

Mikrofalówka jest jednym z tych urządzeń, które stoją w kuchni od dawna, pracują niemal codziennie, a mimo to producenci przez lata traktowali je jak sprzęt skończony. Ma grzać. Ma mieć kilka przycisków. W środku ma się kręcić szklany talerz, który prędzej czy później trzeba wyjąć, umyć, źle założyć albo po prostu rozbić przy zwykłym kuchennym zamieszaniu.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Wreszcie ktoś poprawił mikrofalówkę zamiast doklejać jej kolejne przyciski

fot. Panasonic

Chcesz czytać więcej treści jak „Wreszcie ktoś poprawił mikrofalówkę zamiast doklejać jej kolejne przyciski"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Panasonic najwyraźniej uznał, że dość tej tradycji. Nowy model NN-SF57RM, nazwany przez firmę Japanese Microwave, rezygnuje z klasycznego obrotowego talerza i stawia na płaskie dno komory. Drobiazg? W teorii tak. W praktyce to jedna z tych zmian, które od razu przypominają, jak dziwnie długo godziłyśmy się na kuchenne kompromisy.

Talerz obrotowy był zawsze trochę absurdalny

Przez lata przyjmowaliśmy, że talerz w mikrofalówce jest czymś równie oczywistym jak półki w lodówce. Tymczasem jego obecność ma konsekwencje, które zna każdy, kto próbował podgrzać prostokątny pojemnik z obiadem, większy talerz albo dwie miski naraz. Naczynie trzeba układać ostrożnie, pilnować, żeby nie zahaczało o ścianki, a później jeszcze modlić się, by zupa nie wychlapała się na szklany krążek i plastikowy pierścień pod spodem.

W modelu Panasonica podłoga komory jest płaska, a element odpowiedzialny za rozprowadzanie energii ukryto pod nią. Efekt ma być bardzo praktyczny – więcej miejsca na naczynia, łatwiejsze czyszczenie i brak całej tej drobnej gimnastyki związanej z ruchomym talerzem. Można włożyć większe naczynie albo ustawić kilka rzeczy obok siebie, bez układania ich jak elementów układanki dla cierpliwych.

fot. Panasonic

Mam wrażenie, że właśnie w takich detalach najlepiej widać różnicę między sprzętem zaprojektowanym od nowa a kolejną wersją starego modelu z dodanym ekranikiem i nazwą Smart. Mikrofalówka nie potrzebowała aplikacji na telefon. Potrzebowała wnętrza, którego nie trzeba rozbierać na części po każdym bardziej ambitnym obiedzie.

Koniec z lodowatym środkiem

Drugi problem, z którym Panasonic chce się rozprawić, jest jeszcze bardziej uniwersalny. Mikrofalówka potrafi rozgrzać obrzeża potrawy do temperatury powierzchni Słońca, zostawiając środek ledwie letni. Szczególnie spektakularnie wychodzi to przy makaronach, ryżu, gulaszu, zapiekankach i wszystkim, co ma warstwy, sos albo dużo sera.

Nowy model korzysta z rozwiązania nazwanego Genius Sensor 2.0. Według Panasonica czujniki analizują temperaturę potrawy w 64 punktach komory i robią to co 0,1 sekundy, a urządzenie na bieżąco dobiera czas oraz poziom mocy. Do tego dochodzi technologia Inverter, która utrzymuje stałą moc grzania zamiast pracować w rytmie włącz – wyłącz – włącz, jak wiele klasycznych mikrofalówek. W zamyśle ma to ograniczać gorące i zimne strefy na talerzu.

To brzmi obiecująco, choć warto zachować zdrowy dystans wobec kuchennej elektroniki, która obiecuje pełną bezobsługowość. Instrukcja jasno podaje, że tryb czujnikowy najlepiej sprawdza się przy porcjach od 55 g do 1000 g, podgrzewanych w centralnej części komory. Producent zaznacza też, że bardzo tłuste, słone, gęste lub mocno serowe dania nadal mogą wymagać ręcznego ustawienia czasu i mocy. Lasagne będzie więc nadal lasagne – tylko być może nie będzie wymagała archeologicznych wykopalisk widelcem w jej środku.

fot. Panasonic

Projekt, który nie wstydzi się stać na blacie

Panasonic postawił też na formę. Mikrofalówka ma grafitowe wykończenie, uproszczony panel sterowania i drzwi otwierane w dół, bardziej jak w piekarniku niż w klasycznej kuchence mikrofalowej. Do tego dochodzi system miękkiego domykania. To sprzęt wyraźnie zaprojektowany z myślą o kuchniach, gdzie każde urządzenie zostaje na widoku, bo schowanie go w szafce oznaczałoby potem codzienny rytuał wyciągania i odkładania.

Drzwi opuszczane w dół są ciekawym wyborem zwłaszcza w małych kuchniach. Nie trzeba robić miejsca po bokach urządzenia, żeby wygodnie je otworzyć, a sam dostęp do naczynia może być bardziej naturalny przy wyjmowaniu cięższej miski czy większego talerza. Zewnętrzne wymiary urządzenia to około 47 cm szerokości, 35 cm wysokości i 39 cm głębokości, więc nie jest to maleńka mikrofalówka do studenckiej kawalerki, ale nadal mieści się w kategorii sprzętów blatowych.

Cena, która każe patrzeć na nią z dystansem

Panasonic Japanese Microwave kosztuje 429,95 dolarów, czyli około 1 620 zł. To dużo jak na mikrofalówkę, szczególnie w świecie, w którym podstawowe modele można kupić za kilkaset złotych. Trzeba też pamiętać, że to obecnie produkt przeznaczony na rynek amerykański. Instrukcja przewiduje zasilanie 120 V i 60 Hz, więc sprowadzenie jej do Polski nie byłoby rozsądnym pomysłem bez odpowiedniego transformatora i świadomości, że urządzenie nie zostało zaprojektowane pod europejską instalację.

fot. Panasonic

Mimo wszystko dobrze, że ktoś przypomniał sobie o tej kategorii sprzętu. W kuchniach pojawiają się dziś frytkownice beztłuszczowe, inteligentne piekarniki, roboty gotujące i ekspresy z ekranami większymi niż niektóre telefony. Mikrofalówka wciąż najczęściej pozostaje urządzeniem od podgrzania obiadu i rozmrożenia chleba. A przecież właśnie dlatego powinna być wygodna. To sprzęt używany wtedy, kiedy nie mamy czasu, cierpliwości ani ochoty walczyć z zimnym środkiem makaronu.

Panasonic nie wymyślił mikrofalówki na nowo. Uporządkował kilka rzeczy, które od dawna prosiły się o zmianę. I może właśnie tego rodzaju innowacje są dziś najbardziej potrzebne.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Wreszcie ktoś poprawił mikrofalówkę zamiast doklejać jej kolejne przyciski"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX