Coraz więcej osób decyduje się na budowanie własnych domowych kolekcji płyt Blu-ray, kartridży czy tradycyjnych wydań płytowych, szukając w tym wyższej jakości obrazu i dźwięku, a także pewności, że ulubiony tytuł nie zniknie nagle z serwera z powodu wygaśnięcia licencji. Jednak nowoczesne zbieractwo znacznie różni się od tego sprzed dwóch dekad. Dzisiejsze wymaga wypracowania dobrych nawyków, które pozwolą nam cieszyć się pasją bez doprowadzania portfela do ruiny i zasypywania mieszkania przypadkowymi przedmiotami.
1. Nie wszystko złoto co wydane w 4K Ultra HD. Nie potrzebujesz seriali i filmów, którym szkodzą nowe wydania
Przede wszystkim warto podejść do tematu mądrze i nie ulegać impulsom, zwłaszcza w kwestii formatów. Trzeba czasami się zatrzymać i zastanowić, czy pokusa kupowania wszystkiego w wydaniach najwyższej rozdzielczości, takich jak 4K Ultra HD, ma jakieś uzasadnienie? Chęć bywa ogromna oraz wydaje się to być takie łatwe; mam duży telewizor, potrzebuję większej rozdzielczości. Jednak w praktyce nie każdy film czy nawet gra zyskuje na takim odświeżeniu.

Wiele wydań przeskakujących na wyższy standard technologiczny nie oferuje skoku jakościowego, który usprawiedliwiałby ich znacznie wyższą cenę. Do tego nie każde takie wydanie będzie zadowalało. Istotna jest epoka i technologia minionych czasów, tego przy użyciu jakich metod tworzono. Czasami nawet są przerabiane nowe edycje, o czym przekonali się fani Fight Club Davida Finchera. Reżyser odmienił nowe wydanie, w zasadzie niszcząc klimat klasyka. Nie mówiąc już o bezgustownym odmładzaniu wyłącznie głównej aktorki, czy używaniu AI.
Innym przykładem jest kolekcja Buffy. W tamtych czasach królował format 4:3, więc nie przejmowano się tym, co i tak nie będzie w kadrze telewizora. Nowa wersja była tak źle zrobiona, że czasami widziano ekipę filmową. Zanim zdecydujemy się wydać dużą kwotę na najnowszy wariant technologiczny, dobrze jest sprawdzić opinie bardziej doświadczonych entuzjastów.
2. Nie bój się kupować z drugiej ręki. To jest kopalnia skarbów za bezcen. Chyba że pójdzie viral
Równie istotnym elementem codzienności współczesnego kolekcjonera jest przełamanie oporów przed rynkiem wtórnym. Kupowanie fabrycznie nowych egzemplarzy w tradycyjnych sklepach jest kosztowne, podczas gdy pchle targi, lokalne sklepy z używanymi winylami czy CD, a także nawet lumpeksy czy oferty w mediach społecznościowych kryją prawdziwe perełki za ułamek ceny rynkowej.

Kluczem do sukcesu jest tutaj chłodne oko i ostrożność. Warto poświęcić chwilę na dokładne obejrzenie nośnika, sprawdzenie czy płyta nie posiada głębokich zarysowań, a obudowa czy porty w przypadku kartridży nie są uszkodzone. Korzystając z platform sprzedażowych w sieci, warto wybierać wyłącznie sprawdzone i zabezpieczone metody płatności, które dają gwarancję zwrotu środków, jeśli stan otrzymanego przedmiotu odbiega od tego opisanego w ogłoszeniu. Czasami niestety też będzie trzeba się poddać w przypadku nośników, które dawniej było łatwo piracić. Bywa, że nawet sprzedawca nie wie o podróbce.
Jednakże tutaj czasami może się przydać impulsywność. Bywa niestety, że jeden TikTok zmienia oblicze całej marki i zmienia ją w towar luksusowy. Przekonali się o tym fani kubków Stanley, a nawet Pokemonów (po szaleństwie Pokemon GO, ceny używanych gier już nigdy nie wróciły do dawnego poziomu). Dlatego czasami warto chwycić tanią okazję, bo nigdy nie wiadomo, jak długo nią będzie.
3. Fani seriali i filmów, dla fanów. W naszych czasach biorą sprawy w swoje ręce i chcą dostarczać, czego sami pragnęli
Świat nośników fizycznych to także niezwykle ciekawy segment wydań limitowanych i kolekcjonerskich, przygotowywanych przez niezależne firmy wydawnicze jak Limited Run Games, Fangamer i podobne, a i także coraz częściej przez samych wydawców. Popularne są także kampanie crowdfundingowe, w ramach czego entuzjastyczni i utalentowani fani, chcą stworzyć coś wyjątkowego. Od serii pluszaków, koszulek, przez gry planszowe po nawet kontynuacje.

Te środowiska idealnie rozumieją potrzeby pasjonatów i oferują unikalne edycje filmów czy gier, wzbogacone o stylizowaną oprawę graficzną, specjalne opakowania (fanów steelbooków nigdy za wiele) czy interesujące materiały dodatkowe. Śledzenie takich wydawców pozwala wzbogacić zbiory o pozycje nie po prostu wyjątkowe, lecz takie, które z czasem bez wątpienia się staną unikatami.
Trzeba jednak pamiętać, że nakłady tych edycji bywają ograniczone i szybko znikają z półek. Dlatego opłaca się śledzić ich zapowiedzi i korzystać z opcji przedsprzedaży, zachowując przy tym rozsądek, by nie wpaść w pułapkę kupowania wszystkiego tylko dlatego, że może zniknąć. Tak zwane FOMO, czyli strach przed tym, że coś nas ominie, to naprawdę groźna rzecz, z którą się trudno walczy.
Ostatecznie to jak ze wszystkim, warto zachować umiar
Wydań fizycznych w zasadzie nigdy się tak w pełni nie wyrzekłem, ale też wiem że kupowałem za wiele. Powyższe to lekcje poznane na własnej skórze i zmarnowanych wielu pieniędzy. Trudno jest poskromić chęć kupienia czegoś, co nam się bardzo podoba, a jeszcze dotyczy na przykład ulubionego filmu z dzieciństwa. W sumie to też nikt nie mówi, żeby go nie kupować.
Czytaj też: Odkurzcie walkmany, bo nowe pokolenie kocha kasety magnetofonowe coraz bardziej
Warto po prostu mierzyć siłę na zamiary. Urokiem kolekcjonerstwa jest posiadanie i dzielenie się hobby. Zatem jeżeli musimy piękne wydania seriali i filmów, czy książek, albumów muzyczny i gier, chować w szafie lub na strychu, gdzie nie cieszą niczyjego oka, to po co je właściwie kupować? Lepiej mieć mniej, lecz tak, żeby aż w pięty poszło.
