PH 1/1 Piano zachowuje nietypową sylwetkę projektu z 1931 roku, ale została pomniejszona i dopracowana z myślą o współczesnych wnętrzach. Wyobrażam ją sobie przy biurku, gdzie wygięte ramię pozwoli skierować światło na książkę, pozostawiając podstawę z boku blatu. Instrument daje temu kształtowi historyczny kontekst; przy pracy można wykorzystać tę samą regulację.
Muzyczny kształt wynika z pracy przy instrumencie
Wygięte ramię budzi skojarzenia z zapisem nutowym i to porównanie pasuje do projektu wyjątkowo naturalnie. Henningsen zajmował się również muzyką, a lampę opracował do oświetlania fortepianu. Kulisty element z tyłu ramienia pełni funkcję przeciwwagi, pomagając utrzymać stabilność podczas ustawiania światła.

Dzięki temu sylwetka ma pewną lekkość, choć konstrukcja opiera się na całkiem namacalnej równowadze. To rodzaj detalu, który lubię w starszych projektach użytkowych. Element potrzebny do działania staje się zarazem tym, po czym rozpoznajemy przedmiot. Ozdobność wynika z rozwiązania konkretnego zadania.
Współczesna reedycja dostosowuje proporcje do szerszego zastosowania. Nadal można regulować kierunek oświetlenia, co przy codziennym używaniu ma większe znaczenie niż samo pochodzenie projektu. Przy biurku czy stoliku bocznym światło powinno dać się ustawić wygodnie również wtedy, gdy w pomieszczeniu zmienia się układ rzeczy.
Trzy klosze mają zadanie do wykonania
PH Piano korzysta z opracowanego przez Henningsena systemu trzech kloszy, który rozprowadza światło i ogranicza olśnienie. W tegorocznej edycji zestaw PH 1/1 wykonano z czterowarstwowego, ręcznie dmuchanego szkła w odcieniu Dusty Terracotta. Zewnętrzna powierzchnia jest błyszcząca, a wnętrze matowobiałe.
Ciepły kolor szkła współgra z postarzanym mosiądzem. Powierzchnię metalu wykończono drobnym szczotkowaniem i zabezpieczono lakierem, który ma zachować uzyskany wygląd. Całość uzupełnia ciemnobrązowy przewód w tekstylnym oplocie. Przy tak charakterystycznym kształcie spokojne materiały wydają mi się trafnym wyborem.

Doceniam w tym projekcie przede wszystkim uwagę poświęconą osobie siedzącej obok lampy. Źródło światła może wyglądać ciekawie na zdjęciu, a później męczyć oczy przy zwykłym czytaniu. Układ osłaniających je kloszy odpowiada na problem, który pozostaje aktualny niezależnie od tego, czy na stoliku leżą nuty, książka czy dokumenty.
Sam system PH ma przy tym dłuższą historię niż wersja Piano. Jego początki sięgają 1925 roku, a kolejne projekty rozwijały pomysł kontrolowania światła za pomocą układu kloszy.
Warto o tym pamiętać, bo charakterystyczne warstwy łatwo dziś potraktować przede wszystkim jako rozpoznawalny styl marki. Ich układ wyrasta z pracy nad sposobem świecenia. W nowej edycji kolor szkła dodaje kolejny element, ale konstrukcyjny punkt wyjścia pozostaje czytelny.
Obie strony szkła wykończono inaczej, bo pełnią różne funkcje. Zewnętrzna powierzchnia pokazuje połysk i terakotową barwę, matowobiałe wnętrze uczestniczy w rozpraszaniu światła. Dzięki temu lampa zmienia wygląd po zapaleniu. Kolor staje się częścią oświetlenia, zamiast pozostawać wyłącznie cechą oprawy.

Dobra lampa powinna sprawdzać się też wieczorem
Przy ustawianiu PH Piano kluczowe będzie położenie kloszy względem oczu. Na biurku trzeba uwzględnić wysokość monitora i miejsce na otwartą książkę. Przy łóżku dochodzi pozycja osoby leżącej obok. System osłaniający źródło światła daje dobry punkt wyjścia, a regulacja ramienia pozwala dopasować kierunek świecenia do wybranego miejsca.
W sypialni zwróciłabym uwagę na komfort osoby leżącej obok, przy biurku na ustawienie kloszy względem powierzchni pracy. Możliwość kierowania światła daje swobodę, ale warto sprawdzić zakres ruchu w konkretnym układzie. Ładne wygięcie ramienia powinno przy okazji pozwalać korzystać z lampy bez ciągłego przesuwania całej podstawy. Jej muzyczne pochodzenie jest sympatycznym dodatkiem do tej bardzo codziennej wygody.
Źródło światła również jest częścią wyboru
Lampa korzysta z trzonka G9, a źródło światła trzeba dokupić osobno. W tak drogiej oprawie to informacja, którą chciałabym znać przed zamówieniem. Ostateczny odbiór zależy przecież również od zamontowanego źródła i jego zgodności z wymaganiami producenta.

Historyczna konstrukcja kloszy nie wybierze za właścicielkę barwy ani jasności. Wymienne źródło daje za to możliwość późniejszej wymiany bez traktowania całej lampy jako jednorazowego urządzenia. Przy przedmiocie inspirowanym projektem sprzed niemal stulecia taka perspektywa ma dla mnie sporo sensu.
Producent podaje masę 5,8 kg i przewód długości 2,6 m. To pomaga wyobrazić sobie skalę przedmiotu lepiej niż samo zdjęcie wygiętego ramienia. Lampa potrzebuje stabilnego miejsca, a długi przewód daje pewną swobodę ustawienia względem gniazdka.
Nie traktowałabym jej jak drobnej dekoracji przesuwanej codziennie między półkami. Chętniej wybrałabym dla niej jedną dobrze przemyślaną pozycję, z której da się wygodnie kierować światło. Wtedy charakterystyczna sylwetka może zostać częścią wnętrza na dłużej, a regulacja służyć codziennemu używaniu.
Archiwalny projekt, ale dalej ma szansę się sprawdzać
Lampa wraca po wieloletniej przerwie w produkcji, a jej wcześniejsze wersje stały się obiektami poszukiwań kolekcjonerów. Louis Poulsen od lat korzysta z podobnej formuły limitowanych powrotów do dorobku Henningsena. W takim otoczeniu łatwo zacząć myśleć o zakupie głównie przez pryzmat dostępności i historii.
Wygięte ramię zajmuje przestrzeń nad blatem. Przed ustawieniem lampy obok monitora sprawdziłabym więc także wysokość i zasięg ruchu kloszy. W ciasnym narożniku część możliwości regulacji może pozostać niewykorzystana. Na większym biurku łatwiej znaleźć miejsce dla podstawy, z którego światło dosięgnie powierzchni pracy.
Jednocześnie widzę urok postawienia takiego przedmiotu w całkiem współczesnym wnętrzu. Mosiądz i terakotowe szkło dodają ciepła, a charakterystyczna linia ramienia może stać się wyraźnym akcentem bez rozbudowywania całej aranżacji wokół jednego stylu.
Edycja dostępna do końca roku
PH 1/1 Piano Limited Edition 2026 jest oferowana od 1 października do 31 grudnia 2026 roku, w wybranych sklepach i u producenta. Cena w europejskiej ofercie Louis Poulsen wynosi 1340 euro, czyli około 5 890 zł. Tanio więc niestety nie jest.
W PH Piano podoba mi się to, że rozpoznawalny kształt nadal można wykorzystać podczas pracy. Ramię, przeciwwaga i osłonięte źródło światła powstały z myślą o czytaniu nut. Przy książce lub dokumentach te same rozwiązania pozostają użyteczne. Limitowana edycja daje im nowe wykończenie, zachowując regulację potrzebną przy blacie.
