powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Dom i ogród

Ktoś wsadził kwiaty do nawilżacza. I wyszedł z tego zaskakująco dobry pomysł

Domowe nawilżacze nawet jeśli świetnie wykonują swoją pracę, często wyglądają jak sprzęt, który po użyciu najchętniej schowałabym do szafki. Kiedy dochodzi do tego funkcja zapachowa, zwykle oznacza jeszcze buteleczkę olejku, kilka kropli do zbiornika i aromat, który po godzinie potrafi przejąć całe mieszkanie. Projektant Yong Zhang poszedł w zupełnie innym kierunku. Zamiast kolejnego pojemnika na zapach umieścił w urządzeniu żywe kwiaty.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Ktoś wsadził kwiaty do nawilżacza. I wyszedł z tego zaskakująco dobry pomysł
Chcesz czytać więcej treści jak „Ktoś wsadził kwiaty do nawilżacza. I wyszedł z tego zaskakująco dobry pomysł"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Tak powstał Potpourri, koncepcyjny nawilżacz łączący urządzenie ultradźwiękowe z niewielką szklarnią. Projekt ma już kilka lat – prace nad nim rozpoczęły się pod koniec 2022 roku, zakończyły w marcu 2023 roku, a później został wyróżniony nagrodą Iron A’ Design Award. Teraz ponownie zwrócił uwagę mediów zajmujących się wzornictwem. I właściwie trudno się temu dziwić, bo w epoce inteligentnych dyfuzorów, aplikacji i zapachowych wkładów Zhang proponuje zaskakująco analogowy dodatek: roślinę.

Nawilżacz i doniczka w jednym urządzeniu

Potpourri wykorzystuje nawilżanie ultradźwiękowe. Drgania o wysokiej częstotliwości rozbijają wodę na bardzo drobne cząsteczki, które następnie trafiają do otoczenia. Różnica polega na tym, co dzieje się po drodze. W centralnej części urządzenia znajduje się miejsce przeznaczone na kwiaty, a powstająca mgiełka pomaga dostarczać im wilgoć. Według opisu projektu wraz z nią mogą być rozpraszane również substancje zapachowe uwalniane przez płatki.

Całość przykrywa przezroczysta kopuła z akrylu. Ma przepuszczać naturalne światło, chronić roślinę i jednocześnie tworzyć częściowo zamknięte środowisko, w którym część wody pozostaje w obiegu. Dzięki temu kwiat nie powinien wymagać podlewania równie często jak roślina stojąca w zwykłej doniczce. Konstrukcja jest przy tym modułowa, co ma ułatwiać jej składanie i czyszczenie.

Sterowanie również pozostało dość proste. Przewidziano dwa przyciski. Jeden odpowiada za uruchamianie urządzenia i tryb czuwania, drugi pozwala regulować intensywność pracy oraz ustawić czas działania. Nie ma więc ekranu dotykowego, aplikacji ani zestawu czujników wymagających kolejnego konta w chmurze. W przypadku sprzętu stojącego obok doniczki uznaję to akurat za całkiem rozsądną decyzję.

Zamiast zapachu lawendy można mieć lawendę

Pomysł jest prosty, ale trafia w coś, co coraz częściej widać w projektowaniu domowych urządzeń. Chcemy sprzętów, które przestają wyglądać jak obce elementy postawione na półce. Oczyszczacze stają się meblami, lampy przejmują funkcje głośników, a sprzęt AGD coraz częściej projektuje się tak, żeby nie trzeba było natychmiast chować go po użyciu.

Potpourri idzie krok dalej, ponieważ częścią jego wyglądu staje się żywa roślina. Jeżeli posadzimy w nim aromatyczny gatunek, źródłem zapachu pozostają prawdziwe kwiaty. Intensywność będzie więc zależała od rośliny, jej kondycji, temperatury czy etapu kwitnienia. Dla jednej osoby będzie to wada, dla innej właśnie główny urok całego rozwiązania.

Mnie przekonuje przede wszystkim ta nieprzewidywalność. Przywykliśmy do urządzeń, które mają dostarczać dokładnie zaprogramowany rezultat. Dziesięć mililitrów zapachu, trzy poziomy mgiełki, harmonogram od 18:00 do 22:00. Tutaj do układu dochodzi organizm, który ma własne wymagania. Kwiat może przekwitnąć, potrzebować więcej światła albo zwyczajnie zacząć wyglądać kiepsko. Nawilżacz zamienia się więc częściowo w obowiązek ogrodniczy.

Piękne rozwiązanie ma też kilka niewygodnych pytań

I właśnie dlatego Potpourri wygląda świetnie na wizualizacjach, ale jego codzienne użytkowanie byłoby znacznie ciekawszym testem. Rośliny lubią odpowiednią ilość światła, konkretną temperaturę i przewiew. Nie każda będzie dobrze znosiła wysoką wilgotność wokół korzeni. Przezroczysta kopuła może pomagać utrzymywać mikroklimat, ale równie łatwo można sobie wyobrazić problem z kondensacją, zabrudzeniami czy pielęgnacją liści.

Dochodzą kwestie typowe dla każdego nawilżacza. Zbiornik i elementy mające kontakt z wodą trzeba regularnie czyścić. Połączenie wilgoci, resztek organicznych oraz fragmentów rośliny zdecydowanie nie zwalnia użytkownika z higieny urządzenia.

Nie traktowałabym też określenia naturalny zapach jako automatycznej gwarancji, że rozwiązanie będzie odpowiednie dla każdego. Naturalne substancje zapachowe również mogą drażnić osoby wrażliwe, a rośliny mają własne alergeny. Różnica polega przede wszystkim na sposobie uzyskania aromatu, a nie na magicznym zniknięciu wszystkich możliwych problemów.

Szkoda, że na razie pozostaje projektem

Potpourri jest przede wszystkim koncepcją wzorniczą i nie ma informacji o jego seryjnej sprzedaży ani cenie. Warto o tym pamiętać, bo zdjęcia wyglądają jak materiały gotowego produktu, który za chwilę można będzie zamówić do salonu. Projekt pokazano kilka lat temu, natomiast we wrześniu 2026 roku ponownie zaczął krążyć w mediach zajmujących się designem.

Trochę szkoda. Wśród urządzeń domowych mamy już wystarczająco dużo kolejnych prostokątów z ekranami i aplikacjami. Pomysł, żeby częścią urządzenia była żywa roślina, ma w sobie coś przyjemnie niedoskonałego. Trzeba pamiętać o podlewaniu, czasem usunąć zwiędły kwiat i pogodzić się z tym, że zapach nie będzie identyczny każdego dnia.

Podejrzewam, że właśnie to sprawia, że Potpourri po kilku latach ponownie zwraca uwagę. Technologia znalazła tutaj miejsce obok natury, zamiast próbować ją imitować za pomocą kolejnego wkładu o zapachu alpejskiej łąki.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Ktoś wsadził kwiaty do nawilżacza. I wyszedł z tego zaskakująco dobry pomysł"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX