Na Jego Królewski lub Cesarski Majestat rzesze pań zawsze spoglądały tęsknym okiem i wdzięczyły się doń, bez względu na to, jak ów Majestat wyglądał. Wielu władców chętnie korzystało ze swej pozycji i bez umiaru używało wdzięków „pań nadobnych”. Jednak w dziejach Europy zdarzali się także królowie nieczuli, wyraźnie dystansujący się od zalotnych dwórek, odczuwający zdecydowaną niechęć do współżycia z kobietami.

ŚMIAŁY GEJEM?


W Polsce na wyraźny ślad mizoginii natrafiamy już w XI w. W osobie króla Bolesława Śmiałego. Z kroniki Jana Długosza I z relacji mistrza Wincentego zwanego kadłubkiem wiemy, że w 1067 r., mając 25–26 lat, książę Bolesław nadal opierał się małżeństwu. Były to czasy, gdy życie trwało krótko i dynastów żeniono w wieku 16–18 lat, ledwie weszli w stan dojrzałości seksualnej. Bolesław Śmiały tak uzasadniał swą odmowę: „Odpowiedział, że nie osiągnął jeszcze wieku... a nadto obawia się, by miłość do przyszłej małżonki nie zmieniła w ospałość i opieszałość jego zdecydowania i odwagi w prowadzeniu wojen zarówno zaczepnych, jak i odpornych”.

Czy powodem niechęci Bolesława do małżeństwa było pragnienie zyskania wojennej sławy, czy raczej mizoginia albo homoseksualizm? Jan Długosz tak to widzi: król Bolesław „nie poprzestając na zwykłych miłostkach, popadł w haniebny i plugawy grzech sodomski, naśladując godne potępienia zwyczaje Rusinów, u których to zboczenie było pospolite”. W końcu jednak Bolesław zdecydował się na ożenek, a nawet spłodzenie syna z nieznaną nam z imienia księżniczką. Ale nadal widoczna jest jego niechęć do niewiast. Potwierdza to kronika z początku XIII w. mistrza Wincentego: oto król „mówi, że nie podobają mu się żonaci, gdyż więcej obchodzi ich sprawa niewiast niż względem władcy uległość”. Długie wojny i brak mężczyzn w kraju powodowały, że żony jego rycerzy po kilku latach rozłąki zaczęły współżyć, z kim popadło. Odnotowano pewien heroiczny wypadek zamknięcia się trzech cnych sióstr w wieży kościoła w Zębocinie koło Proszowic, by nie dopadła je pokusa cielesna podczas nieobecności mężów, ale były one wyjątkiem. Król Bolesław Śmiały, gdy się dowiedziało rozwiązłości kobiet swoich wojów, 2 Żeby ukarać niewierne żony, Bolesław Śmiały kazał przystawiać im do piersi szczenięta.

Wbrew pogłoskom o „sodomskich” skłonnościach, na obrazie Jana Matejki ma Bolesław Śmiały rysy wybitnie męskie. wściekł się na „niewierne niewiasty” i postanowił je ukarać. Uczynił to jak zagorzały mizogin: nawet te, „którym mężowie przebaczyli, z tak wielką prześladował potwornością, że nie wzdragał się od przystawiania do ich piersi szczeniąt, po odtrąceniu niemowląt, nad którymi nawet wróg się ulitował!” – podkreślał mistrz Wincenty. „Tego okrutnego człowieka, o kamiennym sercu nie wzruszały hańba i udręczenie niewiast, na jego rozkaz karmiących szczenięta przystawione do ich piersi. Polska przedstawiała wtedy haniebny i smutny widok”– żalił się po wiekach Jan Długosz. Św. Wincenty mówi równie dosadnie o królu: „okrutnik ojczyźnie nie mniej jak i ojcom obmierzły”, co mieści się raczej w pojęciu „grzechu nieczystego”, „obmierzłego”. Dodaje też, że biskup Stanisław ze Szczepanowa oskarżał Bolesława II, że „z badacza spraw świętych stał się badaczem lędźwi”! Czy to stało się bezpośrednią przyczyną furii króla i rozsiekania przyszłego świętego biskupa Stanisława w maju 1079 r., jak głosiły niektóre przekazy? Król został wypędzony i ponoć odpokutował swe grzechy w klasztorze w Osjaku w Karyntii albo w Wilten, umierając w 1082 r. Tajemnicę swej niechęci do kobiet, wyzierającej z kart zachowanych kronik, zabrał do grobu. Ambiwalentny stosunek do kobiet miał też pierwszy wybrany w wolnej elekcji król polski Henri de Valois.

Dwudziestojednoletni Walezy przybył do Polski w 1574 r. w otoczeniu dwuznacznych „pieszczochów”, mignons. W Krakowie chciał się równie dobrze bawić jak w Paryżu. Był biseksualny: „Noce bezsennie trawiąc, w dzień najwięcej spoczywał; wyuzdany na wszystkie rozwiązłości, nie tylko Francuzki wszetecznice do pięknego ogrodu koło Zwierzyńca sprowadzał, ale nadto włoskim ohydnym nałogom nie przepuścił” – pisał o nim pamiętnikarz Świętosław Orzelski. Z pewnością nosił też w sobie odruchy mizoginii, nawet uwzględniając renesansową brutalność: odnotowano, że król buszował nocą w przebraniu po Krakowie, podpalając zatrzymanym koło Wawelu nierządnicom intymne owłosienie. Po czym śmiał się z ich bólu i przerażenia. To samo czynił w Paryżu. Następca Walezego Stefan Batory zdawał się być zaprzeczeniem Francuza. Gdy go wybierano, miał 44 lata, uchodził za ideał męskiej urody, a mimo to nie łączono go z żadną kobietą. Zgodnie z zaprzysiężonymi paktami Batory poślubił starszą odeń Annę Jagiellonkę i w dzień po koronacji, 2 maja 1576 roku, „tej nocy król, dzieląc łoże z królową, dokonał ślubowanego małżeństwa”. Ale odwiedził królową tylko dwa czy trzy razy, po czym zdecydowanie zaniechał współżycia, nie wpuszczając nawet małżonki do swej sypialni.