Mam wrażenie, że producenci wyposażenia motocyklowego przez lata wmawiali klientom, że poważny sprzęt powinien być czarny, matowy i ozdobiony najwyżej dyskretnym logotypem. HJC najwyraźniej uznało, że wystarczy już tej powagi. Najnowsza replika kasku Fabio Quartararo ma fluorescencyjne detale, odsłonięty karbon i diabła, który po zgaszeniu światła nadal przypomina o swojej obecności.
Subtelność została w garażu. I w tym przypadku trudno mi uznać to za wadę.
Z toru MotoGP prosto do sklepu
Funky Diablo odtwarza specjalne malowanie, w którym Fabio Quartararo wystąpił podczas Grand Prix Katalonii w 2025 roku. Francuski zawodnik od dawna wykorzystuje postać El Diablo jako swój znak rozpoznawczy, jednak tym razem diabeł otrzymał bardziej kreskówkową, niemal figlarną twarz. Projekt powstał we współpracy z Sylvainem Renardem, znanym projektantem malowań kasków działającym jako Aero Diffusion.
W świecie replik sportowych łatwo wpaść w pułapkę dosłowności. Umieścić numer zawodnika, kilka logotypów sponsorów i uznać pracę za skończoną. Tutaj charakter Quartararo oddano bardziej swobodnie. Grafika przypomina skrzyżowanie wyścigowego emblematu z naklejką wyjętą z kultury deskorolkowej. Dzięki temu kask może zainteresować również kogoś, kto nie sprawdza tabeli MotoGP przy porannej kawie.
Oczywiście nadal trudno byłoby pomylić go z wyposażeniem spokojnego turysty przemierzającego Europę na dużym motocyklu wyprawowym. Funky Diablo najlepiej pasuje do owiewek motocykla sportowego, skórzanego kombinezonu i kierowcy, który pogodził się już z tym, że ludzie będą odwracać głowy.

Karbon i neon spotykają się na jednej skorupie
Podstawą malowania jest widoczna struktura włókna węglowego. Na ciemnym tle pojawiają się jaskrawe linie oraz kolorowa postać diabła umieszczona na górnej części kasku. Sam motyw otrzymał powłokę świecącą w ciemności. Ma ona poprawiać widoczność po zmroku, choć podejrzewam, że dla wielu klientów ważniejsza będzie możliwość postawienia kasku na półce i obserwowania, jak jeszcze przez chwilę świeci po zgaszeniu światła.
Zwykle mam ograniczone zaufanie do produktów, które próbują połączyć karbon, neony i komiksowe postacie. Granica między wyrazistym projektem a gadżetem z przypadkowego stoiska bywa wyjątkowo cienka. Tutaj pomaga jakość samej skorupy. Widoczny splot włókna węglowego uspokaja całość i przypomina, że pod efektownym malowaniem znajduje się bardzo poważna konstrukcja.
Czy grafiki jest dużo? Owszem. Właśnie o to chodzi w limitowanej replice wyścigowego kasku. Kupowanie takiego modelu w stonowanej szarości przypominałoby zamówienie tortu urodzinowego bez dekoracji, żeby przypadkiem nikt nie zauważył uroczystości.
Pod diabłem ukryto sprzęt z najwyższej półki
RPHA 1 V2 Carbon jest flagowym kaskiem wyścigowym HJC. Konstrukcję rozwijano z wykorzystaniem opinii profesjonalnych zawodników, a model spełnia normę ECE 22.06 oraz wymagania programu homologacyjnego FIM FRHPhe-02. Może więc być używany również podczas zawodów rozgrywanych na najwyższym poziomie.
Karbonowa skorupa ma zapewniać wysoką wytrzymałość przy stosunkowo niewielkiej masie. W rozmiarze M kask waży około 1400 g, z tolerancją 50 g. Producent przygotował cztery wielkości skorupy obejmujące rozmiary od XS do XXL. Dzięki temu mniejsze rozmiary nie powinny wyglądać jak nieproporcjonalnie duża kula założona na głowę.

Wyścigowe pochodzenie niesie jednak konsekwencje. Tego rodzaju model jest skierowany głównie do osób jeżdżących sportowo i korzystających z toru. Przy codziennych dojazdach lub dalekiej turystyce wielu motocyklistów chętniej wybierze kask z blendą przeciwsłoneczną, spokojniejszą wentylacją i wyposażeniem nastawionym na wielogodzinny komfort.
Funky Diablo przypomina superbike dopuszczony do ruchu drogowego. Można jeździć nim po mieście, ale większość jego możliwości zaczyna mieć sens dopiero wtedy, gdy prędkość rośnie, a kolejne zakręty przestają być tylko elementem drogi do pracy.
Cena potrafi ostudzić entuzjazm
HJC RPHA 1 V2 Carbon Funky Diablo kosztuje 999,90 euro, czyli około 4 300 zł. Na europejskiej stronie producenta model został już oznaczony jako wyprzedany, choć egzemplarzy można jeszcze szukać u autoryzowanych sprzedawców. Kolekcjonerski charakter oraz ograniczona dostępność zapewne sprawią, że część kasków szybko trafi do gablot zamiast na tor.
Ponad 4 tysiące złotych za kask jest kwotą, przy której nawet zapalona motocyklistka zaczyna przez chwilę rozważać bardziej rozsądne wydatki. Za podobne pieniądze da się skompletować sporą część motocyklowej garderoby. Kupujący Funky Diablo płaci jednak również za karbonową konstrukcję, homologację FIM, limitowane malowanie i związek z jednym z najbardziej rozpoznawalnych zawodników współczesnego MotoGP.

Wartość takiego produktu trudno przeliczać wyłącznie na wentylację, masę czy liczbę warstw kompozytu. Repliki pozwalają zabrać kawałek wyścigowego świata na własny motocykl. Trochę jak koszulka ulubionego klubu, tyle że wykonana z karbonu, świecąca po zmroku i kosztująca tyle, że lepiej nie zostawiać jej bez nadzoru na siedzeniu.
HJC przygotowało kask dla ludzi, którzy lubią wyraziste motocykle i równie wyraziste wyposażenie. Rozsądek może wskazać wiele tańszych modeli. Funky Diablo przemawia do zupełnie innej części motocyklisty – tej, która ogląda wyścigi, zapamiętuje specjalne malowania i doskonale wie, że czasem kupuje się przedmiot również dla emocji.
