powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Moda i uroda

Wygląda jak masażer, ale kryje laser i EMS. Nowy gadżet ma wspierać wzrost włosów

Jeszcze kilka lat temu pielęgnacja włosów kończyła się mniej więcej na szamponie, odżywce i masce nakładanej wtedy, gdy akurat starczyło czasu. Dziś coraz więcej uwagi poświęcamy temu, co znajduje się kilka milimetrów niżej. Skóra głowy doczekała się peelingów, kwasów, wcieranych kuracji, masażerów, urządzeń LED, a nawet sprzętów wyglądających tak, jakby zostały pożyczone z gabinetu kosmetologicznego.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Wygląda jak masażer, ale kryje laser i EMS. Nowy gadżet ma wspierać wzrost włosów

fot. Sensse

Chcesz czytać więcej treści jak „Wygląda jak masażer, ale kryje laser i EMS. Nowy gadżet ma wspierać wzrost włosów"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Sensse Aura Pro dobrze pokazuje, w którą stronę zmierza ten rynek. Niewielkie urządzenie łączy laser niskiej mocy, czerwone i niebieskie światło LED, EMS, masaż wibracyjny oraz automatyczne podawanie kosmetyku. Producent proponuje przy tym coś bardzo kuszącego – poświęcić skórze głowy zaledwie 10 minut dziennie.

Mam wrażenie, że właśnie na tym polega siła takich urządzeń. Wypadanie włosów potrafi być wyjątkowo frustrującym problemem, a kilkunastominutowy rytuał daje przynajmniej poczucie, że można zrobić coś więcej niż obserwować coraz większą ilość włosów na szczotce. Pytanie brzmi, ile z technologii zamkniętych w Aura Pro ma rzeczywiste podstawy, a ile po prostu dobrze wygląda na pudełku.

Lasery, LED-y i mikroprądy trafiają pod włosy

Sercem Sensse Aura Pro jest 15 diod laserowych pracujących z długością fali 650 nm. Do tego dochodzi 30 czerwonych i niebieskich diod LED. Urządzenie wykorzystuje również elektryczną stymulację mięśni EMS oraz trzy tryby wibracji, które mają masować skórę głowy i wspierać jej ukrwienie.

Takie zestawienie brzmi trochę jak lista funkcji nowoczesnej maski do twarzy i właściwie trudno się temu dziwić. Branża beauty od kilku lat konsekwentnie przenosi technologie znane z gabinetów do łazienek. Najpierw pojawiły się szczoteczki soniczne i maski LED, później urządzenia RF i mikroprądy, a teraz podobna elektronika zaczyna wędrować na skórę głowy.

W przypadku światła czerwonego istnieją przy tym powody, żeby nie traktować całej koncepcji wyłącznie jako efektownego dodatku. Fotobiomodulacja i terapia laserem niskiej mocy są badane jako sposoby wspomagające leczenie niektórych rodzajów utraty włosów. Metaanaliza obejmująca 38 badań i ponad 3000 osób wskazała na wzrost gęstości włosów przede wszystkim u pacjentów z łysieniem androgenowym.

Amerykańska Akademia Dermatologii również zwraca uwagę, że część badań wykazała poprawę wzrostu i grubości włosów przy regularnym stosowaniu takich urządzeń. Jednocześnie nie wszyscy reagują na terapię i nie wiadomo jeszcze równie dużo o jej skuteczności przy wszystkich przyczynach wypadania włosów.

Wypadanie włosów nie zawsze oznacza ten sam problem

Rynek urządzeń na porost włosów ma pewną niewygodną cechę. Sprzedaje proste rozwiązania problemu, który bardzo często prosty nie jest.

Przerzedzanie włosów może mieć związek z predyspozycjami genetycznymi, hormonami, stresem, niedoborami, chorobami, lekami albo przejściowym zaburzeniem cyklu wzrostu włosa. Dlatego urządzenie emitujące czerwone światło może być ciekawym elementem pielęgnacji, ale kupowanie go w ciemno zamiast ustalenia przyczyny nasilonego wypadania jest trochę jak wymiana wycieraczek w samochodzie, gdy na desce świeci się kontrolka silnika.

fot. Sensse

Badania nad terapią światłem wyglądają obiecująco przede wszystkim w przypadku łysienia androgenowego. Nawet wtedy potrzebna jest regularność, a efekty pojawiają się stopniowo. Dermatolodzy podkreślają również, że domowy laser nie gwarantuje odrastania włosów każdej osobie i zwykle wymaga stosowania przez wiele miesięcy.

Nie skreśla to Aura Pro. Po prostu ustawia urządzenie we właściwym miejscu – bliżej narzędzia wspierającego pielęgnację niż elektronicznego lekarstwa na każdą przyczynę przerzedzania fryzury.

Serum dostaje własny system dystrybucji

Sensse dorzuciło jeszcze rozwiązanie, które w codziennym użytkowaniu może okazać się bardziej praktyczne niż część efektownie brzmiących technologii. W urządzeniu znajduje się zbiorniczek o pojemności 10 ml. Można wlać do niego serum do skóry głowy, preparat kofeinowy albo olejek, a sprzęt będzie podawał kosmetyk przez końcówki masażera w trakcie zabiegu.

Wcierki bywają irytujące. Trzeba rozdzielać włosy, pilnować, żeby preparat rzeczywiście trafił na skórę, a później jeszcze go wmasować. Tutaj część tej pracy wykonuje jedno urządzenie.

Do dyspozycji jest akumulator 500 mAh zapewniający do 80 minut działania. Ponieważ pojedyncza sesja trwa 10 minut i kończy się automatycznie, teoretycznie oznacza to około ośmiu zabiegów między ładowaniami.

Przy domowych terapiach włosów regularność jest podstawą. Sprzęt, który wymaga pół godziny przygotowań, po miesiącu może skończyć na dnie szuflady. Dziesięć minut podczas oglądania serialu czy przeglądania telefonu brzmi znacznie bardziej realistycznie.

Około 810 zł za domową pielęgnację skóry głowy

Sensse Aura Pro kosztuje 159,99 funtów, czyli około 810 zł. Obecnie urządzenie jest sprzedawane między innymi w brytyjskim sklepie producenta oraz sieciach takich jak Currys i Lookfantastic.

To nadal sporo pieniędzy za masażer do skóry głowy, ale na tle rynku domowych urządzeń wykorzystujących światło czerwone cena wypada wręcz umiarkowanie. Za niektóre kaski LED przeznaczone do wspomagania wzrostu włosów trzeba zapłacić kilka tysięcy złotych.

Czy sama dołożyłabym Aura Pro do łazienkowej kolekcji elektroniki? Przy nasilonym wypadaniu włosów najpierw chciałabym wiedzieć, z czego ono wynika. Dopiero później zastanawiałabym się nad światłem, masażem i kolejnym serum.

Sam kierunek uważam jednak za ciekawy. Przez lata skupiałyśmy się niemal wyłącznie na tym, żeby włosy były błyszczące, miękkie i łatwe do ułożenia. Teraz coraz więcej urządzeń przypomina, że ich kondycja zaczyna się znacznie wcześniej – pod powierzchnią fryzury. I jeśli moda na pielęgnację skóry głowy ma się dalej rozwijać, podobnych sprzętów zapewne zobaczymy znacznie więcej.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Wygląda jak masażer, ale kryje laser i EMS. Nowy gadżet ma wspierać wzrost włosów"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX