Chińska marka określa swój pojazd mianem All-scenario Utility Vehicle, czyli maszyny użytkowej przygotowanej na rozmaite scenariusze. Marketingowcy oczywiście lubią tworzyć nowe kategorie, lecz tym razem nazwa całkiem dobrze opisuje pomysł. LT190 ma sprawdzić się w mieście, na szutrze, podczas dojazdów do pracy oraz weekendowej wyprawy z bagażem. Mam wrażenie, że właśnie takich motocykli zacznie pojawiać się więcej. Wielkie adventure nadal robią wrażenie, ale coraz więcej osób zwyczajnie nie potrzebuje motocykla przypominającego ekspedycyjny kontener na dwóch kołach.
Przygoda skurczyła się do rozsądnych rozmiarów
Sylwetka LT190 wyraźnie czerpie z klasycznych motocykli typu Cub, szczególnie z Hondy CT125 Hunter Cub. Nisko poprowadzona rama ułatwia wsiadanie, duże błotniki chronią przed błotem, a osłona silnika i opony o terenowym bieżniku mają zachęcać do zjechania z asfaltu. Całość wygląda trochę jak motocykl, który przed wyjazdem na działkę założył ochraniacze i uznał, że może pojechać znacznie dalej.
Pozycja ma być przyjazna również dla mniej doświadczonych użytkowników. Siedzisko znajduje się na wysokości 790 mm, więc postawienie nóg na ziemi nie powinno stanowić większego problemu dla większości kierowców. Masa wynosi 149 kg. To więcej niż w przypadku typowych lekkich motocykli użytkowych, ale zdecydowanie mniej niż w pełnowymiarowych maszynach turystycznych. Maksymalna ładowność sięga 150 kg.

Ciekawie rozwiązano tylne siedzenie. Można je unieść, zamieniając w oparcie dla kierowcy i jednocześnie odsłaniając bagażnik. To prosty patent, który więcej mówi o przeznaczeniu tego motocykla niż najbardziej pomysłowe hasła reklamowe. LT190 rzeczywiście ma wozić człowieka, namiot, torbę z zakupami albo skrzynkę z narzędziami. Zależnie od tego, jak akurat wygląda dzień.
Automat w motocyklu terenowym ma sporo sensu
Sercem Letena jest chłodzony cieczą, jednocylindrowy silnik o pojemności 188 cm³. Jednostka ma dwa wałki rozrządu, cztery zawory i osiąga 14 kW, czyli około 19 KM. Taka moc nie zapewni autostradowych emocji, ale powinna wystarczyć do sprawnego poruszania się po mieście, bocznych drogach i łatwiejszych trasach terenowych.

Znacznie bardziej charakterystyczna jest automatyczna przekładnia CVT. Kierowca nie musi zmieniać biegów ani obsługiwać sprzęgła. Napęd trafia ostatecznie na tylne koło za pomocą łańcucha, dzięki czemu konstrukcja zachowuje motocyklowy układ, choć prowadzeniem przypomina skuter.
Purystów może to drażnić. Rozumiem przyjemność wynikającą z ręcznej zmiany biegów, ale w piachu, na kamienistej drodze albo podczas spokojnego przemieszczania się między wioskami automat ma mocne argumenty. Pozwala skupić się na torze jazdy, przyczepności i omijaniu dziur. Dla osoby rozpoczynającej przygodę z motocyklami może też usunąć jedną z największych barier wejścia.
Lista wyposażenia wygląda podejrzanie bogato
LT190 otrzymał rozwiązania, które w wielu droższych motocyklach nadal pojawiają się na liście dodatków. Dwukanałowy ABS można wyłączyć, podobnie jak kontrolę trakcji. Są też podgrzewane manetki, osłony dłoni, niewielka szyba, gniazdo USB, bezkluczykowy rozruch oraz okrągły ekran TFT. Motocykl porusza się na 17-calowych kołach z oponami bezdętkowymi, a z tyłu pracują dwa amortyzatory z pięciostopniową regulacją.

Producent chwali się nawet pierścieniami tłokowymi pokrytymi powłoką DLC, znaną z bardziej zaawansowanych jednostek. Ma ona ograniczać tarcie, poprawiać odporność na zużycie i ułatwiać odprowadzanie ciepła. Brzmi ambitnie jak na niewielki motocykl użytkowy. Prawdziwą wartość tego rozwiązania pokażą dopiero dłuższe przebiegi, bo bogata specyfikacja jest łatwa do wydrukowania, a niezawodność wymaga czasu.
Zbiornik mieści 9 litrów paliwa. Nie jest ogromny, lecz przy silniku tej wielkości powinien pozwolić na rozsądne dystanse między tankowaniami. Tutaj ponownie widać dobre proporcje. Motocykl ma umożliwić spontaniczny wyjazd, a jednocześnie pozostać wystarczająco poręczny do codziennego użytkowania.
Cena może zaboleć znacznie mniej niż wywrotka dużym ADV
Leten LT190 ma pojawić się u wybranych brytyjskich dealerów AJS we wrześniu 2026 roku. Cena została ustalona na 3495 funtów, czyli około 17 600 zł. Kwota obejmuje brytyjski VAT, transport do dealera i przygotowanie pojazdu, ale nie uwzględnia lokalnych opłat rejestracyjnych. Na razie zapowiedź dotyczy Wielkiej Brytanii, więc dostępność w Polsce pozostaje niewiadomą.

Trudno przewidzieć, jak LT190 poradzi sobie z jakością wykonania, dostępnością części i wartością przy odsprzedaży. Pod tym względem Honda nadal ma przewagę budowaną przez dekady. Leten pokazuje jednak, że niewielki motocykl użytkowy może być wyposażony równie hojnie jak większe maszyny i wcale nie musi ograniczać się do przejazdów po mieście.
Widzę w nim propozycję dla ludzi, którzy chcieliby wyjechać na szuter, dotrzeć nad jezioro albo spakować namiot na weekend, ale nie marzą o siłowaniu się z ciężkim motocyklem. LT190 wygląda trochę dziwnie, trochę znajomo i całkiem sympatycznie. W świecie motocykli coraz większych, droższych i bardziej skomplikowanych właśnie ta rozsądna skala może okazać się jego najmocniejszym argumentem.
