powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Wygląda jak stoper z japońskiego pit lane. Niestety TAG Heuer chce za niego całkiem sporo

W zegarkowym świecie moda na przeszłość trwa tak długo, że chwilami można odnieść wrażenie, iż projektanci zamienili archiwa w kopalnie odkrywkowe. Stare kolory, dawne logo, pasek przypominający wyposażenie kierowcy wyścigowego – wszystko da się wydobyć, odświeżyć i opatrzyć słowem heritage.

M
Monika Wojciechowska
2h temu·4 minuty·
Wygląda jak stoper z japońskiego pit lane. Niestety TAG Heuer chce za niego całkiem sporo

fot. TAG Heuer

Chcesz czytać więcej treści jak „Wygląda jak stoper z japońskiego pit lane. Niestety TAG Heuer chce za niego całkiem sporo"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Nowa Carrera Chronograph x Team Ikuzawa pokazuje jednak ciekawsze podejście. Punktem wyjścia został mechaniczny stoper Roadmaster, używany w japońskim motorsporcie w latach 70. i 80. XX wieku. Zamiast kopiować kolejne historyczne auto, TAG Heuer przeniósł na nadgarstek urządzenie, którym rzeczywiście mierzono czas na torze.

Stoper z deski rozdzielczej dostał drugie życie

Roadmaster był mechanicznym, 60-minutowym stoperem montowanym na deskach rozdzielczych samochodów. Jeden z zachowanych egzemplarzy znajduje się obecnie w archiwum Team Ikuzawa i właśnie on stał się inspiracją dla zegarka przygotowanego wspólnie przez TAG Heuera, japońską ekipę oraz Bamford Watch Department.

Team Ikuzawa wyrósł z wyścigowego dorobku Tetsu Ikuzawy, jednego z pionierów japońskiego motorsportu na europejskich torach. Dziś nazwę rozwija jego córka Mai, łącząc rodzinne dziedzictwo z modą, wzornictwem i kulturą motoryzacyjną. Bamford wniósł z kolei doświadczenie w tworzeniu zegarkowych edycji specjalnych, które zwykle są bardziej zdecydowane wizualnie od modeli dostępnych w regularnych kolekcjach.

fot. TAG Heuer

To drugie spotkanie tej trójki. Pierwsza Carrera x Team Ikuzawa pojawiła się w 2023 roku i również korzystała z bieli oraz czerwieni. Nowa wersja nie ogranicza się jednak do zmiany tarczy. Ma inną obudowę, bardziej historyczne proporcje i znacznie mocniej nawiązuje do konkretnego przyrządu pomiarowego.

Przyciski wyglądają, jakby czekały na rękawicę kierowcy

Stalowa koperta ma 39 mm średnicy i 13,9 mm grubości. To rozsądny rozmiar jak na współczesny mechaniczny chronograf, zwłaszcza że wiele sportowych modeli przez lata rosło tak konsekwentnie, jakby każde kolejne pokolenie właścicieli miało coraz większe nadgarstki.

Najbardziej charakterystyczne są duża koronka oraz dwa wydatne przyciski chronografu. Ich forma odtwarza wygląd dawnego stopera i daje Carrerze odrobinę przemysłowego uroku. Koperta została pozbawiona klasycznego pierścienia lunety, więc szkło i tarcza niemal wypełniają całą jej powierzchnię. Zegarek sprawia przez to wrażenie większego, lecz nadal nie zamienia się w masywny instrument nurkowy.

Białą tarczę pokrywa struktura Clous de Paris, przypominająca drobną geometryczną kratkę. Otacza ją czarny kołnierz ze skalą sekundową, a czerwone wskazówki i licznik chronografu wyraźnie odcinają się od jasnego tła. Pod godziną szóstą umieszczono lekko pochylone okno daty oraz logo Team Ikuzawa.

Biel i czerwień oczywiście przywołują japońską flagę, ale efekt nie wygląda jak obowiązkowy narodowy motyw doklejony pod koniec procesu projektowego. Kolory wynikają z identyfikacji zespołu i pojawiały się na jego samochodach, odzieży oraz wyposażeniu. Dzięki temu całość pozostaje sportowa, lecz nie wpada w estetykę przeładowanego gadżetu dla kibica.

W środku pracuje kaliber z 80-godzinnym zapasem

Carrera została wyposażona w automatyczny mechanizm manufakturowy TH20-10, pracujący z częstotliwością 4 Hz. Zapewnia 80 godzin rezerwy chodu, więc zegarek może przeleżeć niemal cały weekend i nadal działać w poniedziałek rano. Mechanizm widać przez przeszklony dekiel, na którym umieszczono także indywidualny numer egzemplarza oraz oznaczenia współpracujących marek. Wodoszczelność wynosi 100 metrów.

fot. TAG Heuer

Podstawowym mocowaniem jest siedmiorzędowa stalowa bransoleta. W zestawie znajdują się również dwa paski – czerwono-biały tekstylny oraz biały skórzany. Ta możliwość zmiany charakteru zegarka naprawdę ma sens. Na bransolecie Carrera wygląda dość klasycznie, natomiast kolorowy pasek natychmiast przesuwa ją bliżej świata wyścigowych kombinezonów i wyposażenia serwisowego.

Opakowanie przypomina skrzynkę narzędziową. Cena już mniej użytkowa

Powstanie tylko 150 numerowanych egzemplarzy. Każdy zostanie dostarczony w opakowaniu inspirowanym wyścigową skrzynką narzędziową, razem z dodatkowymi paskami, etui podróżnym oraz zestawem zawieszek Team Ikuzawa, które mogą pełnić funkcję breloków. W czasach, gdy luksusowy zegarek potrafi przyjechać w pudełku większym od ekspresu do kawy, przynajmniej tutaj rozbudowana oprawa wynika z motoryzacyjnego pomysłu.

Cena wynosi 10 450 euro, czyli około 45 tysięcy złotych. Pierwsza odsłona z 2023 roku kosztowała 6100 euro, więc nowa wersja jest katalogowo droższa o ponad 70%. Owszem, otrzymujemy nową kopertę Glassbox, inny mechanizm, bardziej rozbudowany zestaw oraz mniejszą serię niż w przypadku zwykłych modeli. Mimo wszystko nostalgia została tutaj opodatkowana wyjątkowo wysoko.

fot. TAG Heuer

Zegarek dla kogoś, kto rozpoznaje więcej niż logo

Mam wrażenie, że Carrera x Team Ikuzawa broni się przede wszystkim konsekwencją. Wielkie przyciski, kolory, układ tarczy i pudełko nawiązują do jednego konkretnego fragmentu wyścigowej historii. Nie ma tu przypadkowej kolekcji symboli, nazw torów i numerów startowych upchniętych na kilku centymetrach powierzchni.

Cena skutecznie ograniczy grono odbiorców do kolekcjonerów i osób mocno związanych z motoryzacją. Dla pozostałych będzie to raczej efektowny przykład tego, jak powinno się korzystać z archiwów. Dawny przedmiot został potraktowany jako inspiracja dla całej konstrukcji, a nie dekoracyjna wymówka do pomalowania standardowej Carrery na czerwono.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Wygląda jak stoper z japońskiego pit lane. Niestety TAG Heuer chce za niego całkiem sporo"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX