Wygląda niepozornie, ale z zimnem radzi sobie jak organizm z zupełnie innej ligi

Większość owadów traktuje zimę jak sygnał do odwrotu. Schować się, znieruchomieć, przeczekać. Ponowiec z rodzaju Chionea robi coś odwrotnego. Pojawia się na śniegu właśnie wtedy, gdy dla wielu małych zwierząt świat zmienia się w lodową pułapkę. Badacze z Northwestern University pokazali, że ten bezskrzydły krewniak muchówek nie przeżywa chłodu wyłącznie dzięki biernej odporności. On ma cały zestaw biologicznych sztuczek pozwalających działać tam, gdzie większość owadów zwyczajnie by się poddała.
Wygląda niepozornie, ale z zimnem radzi sobie jak organizm z zupełnie innej ligi

Ponowiec potrafi wytwarzać krótkie impulsy własnego ciepła, a jednocześnie korzysta z białek przeciwzamarzaniowych, które pomagają chronić jego ciało przed tworzeniem się kryształków lodu. W praktyce brzmi to tak, jakby ewolucja połączyła w jednym owadzie cechy kojarzone z zupełnie różnymi mieszkańcami zimna.

To właśnie sprawia, że temat jest dużo ciekawszy niż zwykła anegdota o stworzeniu, które “jakoś nie marznie”. Tu nie chodzi o przypadkową odporność, lecz o precyzyjnie skrojony zestaw adaptacji. Z zewnątrz ponowiec wygląda niepozornie, ale jego fizjologia przypomina raczej dobrze wyposażony pakiet przetrwania niż prosty organizm zdany na łaskę pogody.

Mróz nie jest dla niego wrogiem, tylko naturalnym adresem

Według materiałów uczelni, ponowce są aktywne przy temperaturach sięgających około -6 stopni Celsjusza. Dla wielu innych owadów taki chłód oznaczałby biologiczny paraliż albo śmierć. Dla nich to normalne warunki poruszania się, szukania partnera i funkcjonowania na powierzchni śniegu. Co ciekawe, gdy robi się cieplej i śnieg znika, te zwierzęta raczej się wycofują. To odwraca zwyczajną logikę sezonu: dla większości stworzeń zima jest problemem, dla ponowca jest po prostu właściwą porą roku.

Badacze wykazali, że u Chionea alexandriana występują geny kodujące białka przeciwzamarzaniowe. To ważne, bo nie mówimy wyłącznie o obserwacji terenowej pod tytułem “owad chodzi po śniegu”. Mamy też konkretny ślad molekularny pokazujący, w jaki sposób organizm chroni się przed uszkodzeniami powodowanymi przez mróz. Co więcej, ekspresja jednego z tych białek w modelowym organizmie, jakim jest muszka owocowa Drosophila, zwiększała ochronę przed skutkami chłodu.

Natura nie zostawiła tu tylko ogólnej odporności, ale wyposażyła owada w konkretne narzędzia chemiczne. Ciało ponowca nie walczy więc z zimą wyłącznie “siłą woli” fizjologii. Ono ma do tego odpowiednie molekularne wyposażenie, które działa jak biologiczny płyn przeciwoblodzeniowy, tyle że na poziomie komórek i tkanek.

Najbardziej zaskakuje to, że ten owad potrafi też sam się dogrzewać

Drugim mocnym elementem badania jest trop związany z termogenezą, czyli wytwarzaniem ciepła. Zespół z Northwestern wskazuje, że u ponowca znaleziono geny związane z procesami przypominającymi mitochondrialną termogenezę znaną z brunatnej tkanki tłuszczowej u ssaków. To właśnie ten fragment historii brzmi niemal nieprzyzwoicie ciekawie, bo nagle okazuje się, że mały bezskrzydły owad korzysta z rozwiązania kojarzonego raczej z dużymi zwierzętami radzącymi sobie z zimnem.

fot. Håkan Söderholm

Nie znaczy to oczywiście, że ponowiec działa jak miniaturowy ssak. Biologia nie lubi aż tak prostych porównań. Ale sam fakt, że w jego organizmie pojawia się coś przypominającego wewnętrzny system dogrzewania, pokazuje skalę ewolucyjnej pomysłowości. Zwykle myślimy o owadach jako o stworzeniach skazanych na temperaturę otoczenia. Tymczasem tutaj widać, że granica między biernym znoszeniem zimna a aktywnym zarządzaniem temperaturą może być dużo bardziej płynna.

W tym właśnie tkwi urok całego odkrycia. Ponowiec nie mieści się wygodnie w prostych szufladkach. Nie jest tylko owadem odpornym na mróz. Bardziej przypomina organizm, który zebrał kilka różnych instrukcji przetrwania i skleił z nich własny, bardzo skuteczny system działania.

Mały organizm, a zachowuje się tak, jakby ignorował ograniczenia swojej grupy

W biologii lubimy porządek. Ryby polarne mają swoje rozwiązania, ssaki zimnolubne swoje, owady zwykle swoje. Ponowiec najwyraźniej nie ma większego szacunku dla takiego podziału. Korzysta z mechanizmów ochrony przed zamarzaniem, a jednocześnie wykazuje cechy sugerujące zdolność do aktywnego radzenia sobie z zimnem w sposób bardziej złożony, niż intuicyjnie przypisalibyśmy owadowi. To trochę tak, jakby w bardzo małym i niepozornym pojeździe odkryć elementy konstrukcyjne zaczerpnięte z kilku zupełnie różnych maszyn.

Northwestern zwraca też uwagę, że te owady mogą odczuwać mniejszy ból związany z zimnem niż inne gatunki. To ciekawy trop, bo przetrwanie w takiej niszy ekologicznej nie polega tylko na zabezpieczeniu tkanek. Równie ważne jest to, by organizm nie odbierał własnego środowiska jako nieustannego sygnału alarmowego. Samo “nie zamarzam” to za mało, jeśli każda minuta życia w śniegu byłaby fizjologiczną torturą.

I właśnie to odróżnia prawdziwą adaptację od zwykłej odporności. Ponowiec nie tylko wytrzymuje mróz. On funkcjonuje w nim normalnie. A to już zupełnie inna liga biologicznego przystosowania.

Źródła: Sci Tech Daily; Cell

Monika WojciechowskaM
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka.