Mam wrażenie, że właśnie na tym polega dziś urok technicznego obuwia. Większość właścicieli nigdy nie sprawdzi granic jego możliwości, ale świadomość, że można zejść z asfaltu bez natychmiastowego poślizgu, daje dziwnie dużo satysfakcji. Nawet jeżeli jedyną przeszkodą tego dnia okaże się mokra kostka brukowa przed kawiarnią.
Stare buty do ultrabiegania wracają w nowej roli
Projektanci The North Face sięgnęli do archiwalnych modeli przeznaczonych do ultrabiegania z początku lat 2000. Dołożyli do nich elementy kojarzone z butami podejściowymi i wspinaczkowymi, a całość przystosowali do codziennego chodzenia. Powstała masywna, dość nostalgiczna sylwetka, która równie dobrze mogłaby pojawić się w starym katalogu outdoorowym, jak i na zdjęciach z tygodnia mody.


Clyffe Ultra mają niską cholewkę wykonaną z zamszu, przewiewnej siatki dystansowej oraz haftowanych wzmocnień. Pojawiają się również elementy odblaskowe i duża gumowa osłona biegnąca wokół dolnej części buta. Chroni materiał przed otarciami, błotem i uderzeniami, a przy okazji odpowiada za ten specyficzny, mocno techniczny wygląd.
Nie każdemu przypadnie on do gustu. To obuwie szerokie, warstwowe i wizualnie ciężkie. Przy subtelnych trampkach będzie wyglądało jak terenówka zaparkowana obok miejskiego skutera. Właśnie dlatego może przyciągnąć osoby zmęczone kolejnymi minimalistycznymi sneakersami, które różnią się od poprzedników głównie odcieniem podeszwy.
Podeszwa wygląda poważnie
Pod stopą znalazła się gruba warstwa miękkiej pianki. Producent postawił na komfort podczas wielogodzinnego chodzenia, zamiast stosować lekką i sprężystą piankę DREAM, wykorzystywaną w nowych modelach biegowych marki. Usztywnienie z nylonu ma poprawiać stabilność skrętną, co może być odczuwalne na nierównych chodnikach, leśnych ścieżkach i kamienistych drogach.

Najbardziej terenowym elementem jest podeszwa Vibram wykonana z gumy XS Trek EVO. Bieżnik ma kołki o głębokości 4,5 mm, a więc wyraźnie większe niż w typowych butach miejskich. Z przodu przygotowano również strefę inspirowaną obuwiem wspinaczkowym, przydatną podczas stawiania stopy na niewielkich występach i twardszym podłożu.
Brzmi ambitnie, ale producent jasno kieruje model w stronę miejskiej eksploracji oraz łatwego, nietechnicznego terenu. Clyffe Ultra nie są współczesnymi butami do biegania po górskich szlakach. Ważą około 383 g na sztukę, co przy codziennym obuwiu pozostaje akceptowalne, lecz w świecie ultralekkiego sprzętu biegowego byłoby sporą wartością.
W specyfikacji nie pojawia się też wodoodporna membrana. Można więc liczyć na ochronę zapewnianą przez gumowy otok i zamsz, lecz nie traktowałabym ich jako rozwiązania na wielogodzinny marsz w intensywnym deszczu. To raczej solidny partner na zmienną pogodę niż zamiennik pełnoprawnych butów trekkingowych.

Outdoorowa moda już dawno zeszła z gór
Techniczne sneakersy od kilku sezonów coraz śmielej zajmują miejsce klasycznych butów lifestyle’owych. Gorpcore, czyli przenoszenie odzieży i sprzętu outdoorowego do codziennych stylizacji, nadal znajduje się wśród ważnych trendów obuwniczych 2026 roku. Salomon, Hoka, Merrell czy Arc’teryx nauczyły klientów, że masywny bieżnik może pasować również do szerokich spodni, sukienki albo płaszcza.
Trudno mi się temu dziwić. Sporo osób chce dziś jednej pary butów, w której da się przejść kilkanaście kilometrów podczas zwiedzania miasta, wejść na leśną ścieżkę i nie wyglądać, jakby właśnie wyszło się z wypożyczalni sprzętu turystycznego. Clyffe Ultra powstały dokładnie dla takiego użytkownika.

Jest w tym także odrobina miejskiej fantazji o przygodzie. Kupujemy kurtki sztormowe, choć największym wyzwaniem bywa droga z biura na parking. Nosimy plecaki z systemem mocowania czekana, przewożąc w nich laptopa i ładowarkę. Buty z podeszwą Vibram są kolejnym etapem tej ewolucji. Przesada? Być może. Przynajmniej jest to przesada wygodna i całkiem praktyczna.
Cena nie zaprasza do spontanicznego spaceru
The North Face Clyffe Ultra są modelem unisex i trafiają do sprzedaży w pięciu wersjach kolorystycznych. Obok czerni z czerwonymi akcentami pojawiają się między innymi beż z cytrynowymi detalami, jasna szarość z fioletem oraz wariant łączący czerń, krem i intensywny niebieski. Europejska cena wynosi 145 euro, czyli około 625 zł.

Nie jest to mała kwota za buty do codziennego chodzenia, zwłaszcza że nie dostajemy wodoodpornej membrany ani konstrukcji przeznaczonej do wymagających wypraw. Z drugiej strony płacimy za rozbudowaną podeszwę Vibram, sporo gumowej ochrony, zamszową cholewkę i projekt mający więcej charakteru niż kolejna para zwyczajnych sneakersów.
Clyffe Ultra najlepiej rozumieć jako obuwie dla miejskiego piechura, który czasem rzeczywiście schodzi z asfaltu. Będzie w nich wygodnie podczas podróży, długiego dnia na nogach i spokojnego spaceru po lesie. Na prawdziwy ultramaraton wybrałabym coś lżejszego. Do przetrwania całego dnia w mieście, gdzie kilometry potrafią naliczać się zupełnie niepostrzeżenie, pomysł The North Face wydaje się znacznie bardziej przekonujący.
