Fit&Forma: Czy jesteś teraz na diecie?

Łukasz Czepiela: W akrobacji nie ma żadnego ograniczenia wagowego, w wyścigach lotniczych liczy się każdy kilogram. Samolot jest odchudzany do minimum, może ważyć góra 540 kilogramów, a pilot ze spadochronem nie mniej niż 75 kg. Jeśli pilot jest lżejszy, trzeba go sztucznie dociążać. Natomiast maksymalna waga pilota to 110 kilogramów, choć raczej nie zdarzają się tak „puszyści” piloci, bo jest to jednak ciężki fizycznie sport. Ja mam około 185 cm wzrostu i 75 kg wagi. Nie stosuję żadnej specjalnej diety, ale staram się odżywiać zdrowo i regularnie ćwiczyć, żeby być w dobrej formie. W klasie Unlimited przeciążenia sięgają od +10 do –8 G (naturalne przeciążenie grawitacyjne to 1 G). Serce musi sobie z tym poradzić.

F&F: Wzbijmy się w przestworza. Jak odczuwa się przeciążenia dodatnie, a jak ujemne – występujące podczas akrobacji wykonywanych do góry nogami?

Ł.C.: Przeciążenie dodatnie wbija pilota w fotel. Krew staje się cięższa i zaczyna odpływać z głowy. Jest to uczucie przypominające stan, jaki towarzyszy nam na urządzeniach dostępnych w parkach rozrywki. Z tym, że tam przeciążenia dochodzą do 2,5–3 G, a u nas do 10 G. Można się przed tym bronić, napinając odpowiednie mięśnie nóg i brzucha, żeby przepompować krew z powrotem do serca i do mózgu. Przed przeciążeniami ujemnymi obronić się nie da. Krew z dolnych części ciała napływa do głowy, tak jak przy długim zwisie głową w dół na trzepaku. Jest to bardzo bolesne. Kiedy zabieramy pasażerów na loty akrobacyjne, to przeciążenia dodatnie staramy się ograniczyć do 6 G, natomiast nigdy nie robimy więcej niż –1 G. U osób niewytrenowanych przy dużych przeciążeniach może dojść do mikrowylewów.

F&F: O wykonaniu jakiej figury marzą młodzi adepci sztuki pilotażu akrobacyjnego?

Ł. C.: Jedną z najtrudniejszych figur jest tzw. beczka szybka. Trzeba wykonać aż sześć precyzyjnych ruchów: drążkiem, manetką i nogami. Pracują więc wszystkie cztery kończyny, a to wszystko trwa zaledwie 0,7 sekundy. Jest to też jedna z najtrudniejszych gur do ocenienia przez sędziów.

F&F:  W filmie „Top Gun” trzy razy wykonano akrobację „kobra” samolotem F14 Tomcat. Podobno nie można zrobić jej tą maszyną.

Ł. C.: Faktycznie jest to bardzo duży i ciężki samolot, którym tej ewolucji nie do końca da się wykonać. W filmie nie była to jednak pełna „kobra”, która polega na postawieniu samolotu niemalże w pionie, bez zmiany kierunku lotu. To, co zostało tam pokazane, było zmianą kąta z 90 stopni do 60, ale pilot niemal od razu rozpoczął wznoszenie.

REGUŁY GRY

12 zawodników rywalizuje na ok. 6-kilometrowej trasie, na której rozstawiono bramki i  szykany z  nadmuchiwanych pylonów. W  pierwszej rundzie piloci ścigają się parami – do kolejnego etapu przechodzi zwycięzca pojedynku oraz dwóch najszybszych przegranych. W  drugiej fazie liczy się tylko czas – do finału awansuje 4 lotników, którzy następnie rywalizują o  miejsca na podium (miejsca 1–9 premiowane są punktami do klasyfikacji generalnej – zwycięzca otrzymuje 12 pkt). Piloci podczas przelotu muszą zachować precyzję: błędy są karane dodaktowymi sekundami, a nawet dyskwalifikacją.

Mistrzostwa Red Bull Air Race są rozgrywane od 2005 r. W  tym roku odbędzie się 8 wyścigów. Zwycięzcę poznamy 18 października w Las Vegas. Więcej: www.redbull-airrace.com.

F&F:  Czy pasażer postrzega lot inaczej niż pilot. Wyczuwa zagrożenia, których nie ma?

Ł. C.: Nic konkretnego nie przychodzi mi teraz do głowy, ale podczas lotów pasażerskich często jestem pytany o tzw. dziury powietrzne. Przy turbulencjach słyszę, że „wpadliśmy w dziurę powietrzną” i dlatego spadliśmy kilkadziesiąt metrów w dół. Tymczasem są to zwykłe ruchy powietrza, które wprawdzie zmieniają trajektorię lotu, ale nie stanowią zagrożenia. Nie ma czegoś takiego jak „dziura powietrzna”. Powietrze jest wszędzie (śmiech).