Yamaha pokazała MT-125 na rok modelowy 2027, czyli najmniejszego przedstawiciela rodziny Hyper Naked po stylistycznym odświeżeniu. Motocykl otrzymał nowy kształt zbiornika, przeprojektowaną kanapę, zmienione panele boczne, charakterystyczne oświetlenie i efektowny wariant Redline White. Jednocześnie zachował jednocylindrowy silnik o mocy 11 kW, czyli około 15 KM, lekką ramę Deltabox i nowoczesny wyświetlacz.
Wygląda jak większy streetfighter, choć pozostaje niewielką 125
Najbardziej widoczne zmiany dotyczą sylwetki. Zbiornik paliwa ma nowy, bardziej wyrzeźbiony kształt, który płynniej łączy się z kanapą. Yamaha podkreśla, że poprawiła w ten sposób możliwość wygodnego oparcia nóg oraz zmianę pozycji podczas jazdy. To szczególnie przydatne w miejskich warunkach, gdzie kierowca często zmienia tempo, manewruje przy niewielkiej prędkości i wykonuje krótkie postoje.
Panele osłaniające chłodnicę stały się bardziej wyraziste. Ciemne, fakturowane elementy zestawiono z połyskującymi powierzchniami, a w ich strukturę wkomponowano dyskretny znak MT. Przód zyskał ostrzej narysowane światła LED i nowe detale obudowy reflektora. Kierunkowskazy przeniesiono w okolice zbiornika, ponad panelami bocznymi, dzięki czemu cały motocykl wygląda bardziej zwarto.

Przyznam, że ten zabieg jest dla mnie znacznie ciekawszy niż agresywna grafika na niewielkim zbiorniku. MT-125 od dawna miała sportowy charakter, ale teraz jej proporcje mocniej przypominają większe modele rodziny MT. Taki wygląd może zainteresować młodych kierowców, którzy chcą czegoś więcej niż bezosobowego środka transportu, ale nadal potrzebują maszyny o osiągach odpowiadających klasie A1.
Redline White z czerwonymi kołami przyciąga spojrzenie
Do dotychczasowych kolorów Ice Storm, Icon Blue i Tech Black dołączyło Redline White. Biały zbiornik zestawiono z czerwonymi detalami i bardzo wyrazistymi czerwonymi obręczami kół. W połączeniu z czarnymi elementami silnika i ramy powstała kompozycja, która wygląda dynamicznie, choć nie wymaga skomplikowanych grafik na całej karoserii.
Lubię, kiedy producent pozwala sobie na odważniejszy kolor w małym motocyklu. W końcu modele o pojemności 125 cm³ często wybierają osoby, dla których jest to pierwszy własny jednoślad. Taka maszyna ma być praktyczna, ale może też wywoływać zwyczajną radość z posiadania. Czerwona felga nikogo nie uczyni szybszym motocyklistą, ale potrafi sprawić, że zaparkowany sprzęt wygląda znacznie bardziej charakterystycznie.

Zmiany dotyczą również kanapy. Producent przeprojektował jej kształt, zachowując wysokość około 810 mm. Wąska konstrukcja motocykla może pomagać osobom o mniejszym wzroście w pewnym podparciu stóp, choć rzeczywistą wygodę zawsze najlepiej sprawdzić podczas przymiarki. Niewielka masa wynosząca około 142 kg z płynami eksploatacyjnymi również powinna być zaletą podczas manewrowania na parkingu.
Silnik pozostał ten sam. W klasie A1 to rozsądna decyzja
Sercem Yamahy jest chłodzony cieczą, jednocylindrowy silnik czterosuwowy o pojemności 125 cm³. Rozwija 11 kW przy 10 000 obr./min oraz 11,5 Nm maksymalnego momentu obrotowego przy 8000 obr./min. Moc odpowiada górnemu limitowi klasy A1, więc trudno oczekiwać od producenta znacznego zwiększenia osiągów bez zmiany kategorii pojazdu.
Jednostka wykorzystuje system zmiennych faz rozrządu VVA, który ma pomagać łączyć elastyczność w niższym zakresie obrotów z lepszym oddawaniem mocy przy bardziej dynamicznej jeździe. Napęd przenoszony jest przez sześciobiegową skrzynię i łańcuch, a zużycie paliwa według danych producenta wynosi około 2 l/100 km. To wartość homologacyjna; w praktyce spalanie zależy od stylu jazdy, warunków i obciążenia.
Zbiornik o pojemności około 10 litrów daje przy takim zużyciu sensowne możliwości codziennych dojazdów. Nie traktowałabym jednak MT-125 jako motocykla stworzonego do regularnego pokonywania setek kilometrów autostrady. Osiągi, ochrona przed wiatrem i ergonomia naked bike’a lepiej pasują do miasta, dróg lokalnych oraz spokojnych weekendowych przejażdżek.
Wyposażenie jest bardzo ciekawe
Pod niewielką karoserią znajduje się rama typu Deltabox, znana z konstrukcji Yamahy stawiających na precyzyjne prowadzenie. Z przodu zastosowano odwrócony widelec o średnicy 41 mm, a kierowca ma do dyspozycji wyprostowaną pozycję za szeroką kierownicą. Taki układ dobrze pasuje do częstego manewrowania i pokonywania zakrętów przy umiarkowanych prędkościach.

Na pokładzie pozostaje pięciocalowy, kolorowy wyświetlacz TFT z możliwością połączenia ze smartfonem. To element, którego jeszcze kilka lat temu nie spodziewalibyśmy się po najmniejszym motocyklu w rodzinie. Oczywiście nie każdy potrzebuje łączności z telefonem podczas jazdy, ale czytelny ekran i łatwy dostęp do podstawowych informacji mogą ułatwiać codzienne użytkowanie.
Co ważne, Yamaha nie pozycjonuje MT-125 jako uproszczonej zabawki. Konstrukcja wygląda i jest wyposażona jak pełnoprawny motocykl, co dla osoby rozpoczynającej przygodę z dwoma kołami może być bardzo atrakcyjne. Jednocześnie nie warto mylić wyglądu z rzeczywistymi osiągami. Piętnaście koni mechanicznych wystarczy do wielu zastosowań, ale wyprzedzanie i jazda z pasażerem wymagają rozsądnego planowania.
W Polsce może zainteresować również kierowców samochodów
W naszym kraju motocykle o pojemności do 125 cm³ mają szczególną zaletę. Osoba posiadająca prawo jazdy kategorii B od co najmniej trzech lat może prowadzić na terytorium Polski motocykl spełniający ustawowe kryteria pojemności, mocy i stosunku mocy do masy. MT-125 mieści się w limicie 11 kW, choć przed zakupem zawsze warto zweryfikować dokładne dane homologacyjne oraz własne uprawnienia. Alternatywą pozostaje oczywiście prawo jazdy kategorii A1.

Taka możliwość sprawia, że 125 może stać się interesującym środkiem transportu dla osób, które od lat jeżdżą samochodem, ale chciałyby sprawniej poruszać się po mieście. Nie oznacza to jednak, że motocykl nie wymaga szkolenia. Przeciwnie, praktyczny kurs, dobre ubranie ochronne i spokojne oswojenie się z maszyną są szczególnie ważne, jeśli dotychczasowe doświadczenie ograniczało się do samochodu.
Nowy MT-125 na rok 2027 ma trafić do europejskich salonów na początku przyszłego roku. Yamaha nie podała jeszcze oficjalnej ceny tej wersji, dlatego nie warto bezpośrednio przenosić kwot z cenników poprzednika. Mam wrażenie, że jej największą zaletą pozostanie połączenie niewielkiej masy, oszczędnego silnika i wyglądu większego motocykla.
