Cena? F-01 B kosztuje w Europie 22 000 euro, czyli około 96 500 zł. F-02 B wyceniono na 20 000 euro, czyli około 87 700 zł. Można jeszcze dokupić zewnętrzny zasilacz za 5500 euro, czyli około 24 100 zł.
I tutaj zaczyna się świat, w którym pytanie, czy dopłata ma sens, szybko przestaje prowadzić do czegokolwiek. Esoteric sprzedaje sprzęt ludziom, którzy dawno przestali budować system audio według zasady wystarczająco dobrze.
Dwa wzmacniacze, dwie zupełnie różne filozofie
F-01 i F-02 wyglądają niemal identycznie, ale ich końcówki mocy działają inaczej.
F-01 pracuje w klasie A i oferuje 30 W na kanał przy 8 omach oraz 60 W przy 4 omach. Na papierze 30 W przy cenie bliskiej 100 tysięcy złotych może wywołać lekki uśmiech, szczególnie gdy niedrogie amplitunery chwalą się trzycyfrowymi wartościami.

Tyle że w high-endzie sama liczba watów niewiele mówi. Klasa A oznacza pracę tranzystorów w sposób nastawiony na liniowość i ograniczenie zniekształceń, kosztem ogromnych strat energii oraz wydzielanego ciepła. Esoteric korzysta tutaj z rozwiązań wywodzących się z końcówki mocy Grandioso S1X.
F-02 ma bardziej klasyczną dla mocnych wzmacniaczy konstrukcję klasy A/B. Dostarcza 120 W na kanał przy 8 omach i 240 W przy 4 omach. Jego układ bazuje z kolei na rozwiązaniach znanych z monobloków Grandioso M1X.
Wybór nie sprowadza się więc do zasady droższy oznacza mocniejszy. F-01 jest wręcz słabszy i kosztuje w Europie więcej. W tej części rynku płaci się za konkretną filozofię konstrukcji.
Jedna obudowa, ale Esoteric zrobił wszystko, żeby nie była zwyczajna
Oba modele są wzmacniaczami zintegrowanymi, czyli łączą przedwzmacniacz i końcówkę mocy. Teoretycznie mają więc upraszczać system. W praktyce robią to na sposób typowy dla high-endu.

Sekcja przedwzmacniacza ma konstrukcję fully balanced dual mono i wywodzi się z referencyjnego Grandioso C1X. Lewy i prawy kanał są traktowane możliwie niezależnie, co ma ograniczać ich wzajemny wpływ.
Regulację głośności powierzono autorskiemu układowi Ultra Fidelity Attenuator. Poziom można zmieniać w krokach po 0,1 dB, a przy odpowiednim ustawieniu wzmocnienia dostępnych jest aż 1120 pozycji.
Czy ktoś naprawdę potrzebuje ponad tysiąca kroków regulacji głośności? Zapewne nie w takim samym sensie, w jakim potrzebujemy hamulców w samochodzie. Ale sprzęt za prawie 100 tysięcy złotych przestaje być projektowany wokół potrzeb. Ma eliminować nawet te kompromisy, których większość użytkowników nigdy wcześniej nie zauważyła.
Gramofon i słuchawki też potraktowano bardzo poważnie
Esoteric nie zakłada, że właściciel dokupi osobne urządzenie do każdej czynności. Wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy obsługuje wkładki MM i MC, a jego sekcja również została wykonana w układzie dual mono.

Na przednim panelu znajdują się dwa wyjścia słuchawkowe – klasyczne 6,3 mm oraz zbalansowane XLR 4-pin. W środku pracuje niezależny, w pełni zbalansowany wzmacniacz słuchawkowy.
Jest też trójzakresowa regulacja barwy działająca oddzielnie dla poszczególnych wejść. To ciekawy szczegół, bo świat ekstremalnie drogiego audio przez lata lubił traktować regulatory tonów niemal jak profanację. Esoteric najwyraźniej uznał, że właściciel może jednak mieć własne uszy i własny pokój.
Do tego dochodzą firmowe połączenia ES-Link Analog oraz klasyczne XLR i RCA.
A jeśli wzmacniacz za 100 tysięcy złotych wciąż jest zbyt zintegrowany, można dokupić zasilacz
Tu dochodzimy do PS-01F B. Zewnętrzny zasilacz kosztuje około 24 100 zł i został zaprojektowany specjalnie dla sekcji przedwzmacniacza F-01 oraz F-02.
W środku znajduje się transformator toroidalny o mocy 200 VA oraz rozbudowany układ filtrujący. Pomysł polega na fizycznym oddzieleniu zasilania przedwzmacniacza od reszty wzmacniacza i zwiększeniu dostępnej rezerwy energetycznej.
Z punktu widzenia zwykłego użytkownika wygląda to zabawnie. Kupujemy urządzenie zintegrowane, którego zaletą jest umieszczenie kilku sekcji w jednej obudowie, a następnie dokładamy kolejną obudowę, żeby część z nich ponownie rozdzielić.
W świecie high-endu ta logika nikogo jednak specjalnie nie dziwi.

Czarna obudowa kosztuje tyle samo, ale egzemplarzy będzie mało
Black Edition nie przynosi zmian w podstawowej konstrukcji wzmacniaczy. Esoteric zastosował czarne anodowanie aluminium i dobrał różne faktury powierzchni tak, aby podkreślić charakter wykończenia. Nadal zostają charakterystyczne niebieskie podświetlenia oraz masywna, bardzo uporządkowana forma urządzeń.
Do tej pory F-01 i F-02 były dostępne przede wszystkim w srebrnym wykończeniu. Czarna odmiana ma być limitowana i trafić do sprzedaży na całym świecie od października 2026 roku. Producent nie podał jednak liczby egzemplarzy.
Można się z tego trochę śmiać. Ostatecznie mówimy o premierze, w której największą nowością jest kolor sprzętu kosztującego tyle, co całkiem przyzwoity samochód.
Tyle że na tym poziomie cena już dawno przestała wynikać wyłącznie z rachunku za materiały. Esoteric sprzedaje ekstremalnie dopracowaną konstrukcję, niewielką skalę produkcji, wykonanie i poczucie posiadania sprzętu znajdującego się daleko poza głównym nurtem elektroniki użytkowej.
Czarny F-01 zapewne nie sprawi, że ulubiona płyta nagle stanie się dwa razy lepsza. Jeśli jednak ktoś buduje system audio, w którym wzmacniacz za 96 500 zł jest rozsądnym elementem budżetu, takie pytania prawdopodobnie przestają mieć większe znaczenie.
