Z czego składa  się mózg?

Trójjedyny model zaproponowany przez Paula MacLeana jest popularnym sposobem przedstawiania, jak powstawał najważniejszy narząd i jak działa. Do objaśnienia tej koncepcji metaforycznie posłużę się deserem lodowym.

Czarką są neurony budujące pień mózgu. Odpowiada za czynności mimowolne, jak oddychanie czy bicie serca, a także za zachowania odruchowe i instynktowne. Tę strukturę nazywa się mózgiem gadzim, obecna jest u wszystkich zwierząt. Lody to neurony wyspecjalizowane w integrowaniu i reagowaniu na wrażenia rejestrowane przez zmysły. Tę część nazwano układem limbicznym. Z niego pochodzą przekazy chemiczne współuczestniczące w emocjach, nagradzaniu, motywacji, uczeniu się i zapamiętywaniu. W roli bitej śmietany wieńczącej deser lodowy występuje kora nowa. Jest tylko u ssaków, pozwala na myślenie abstrakcyjne, rozwój języka, planowanie,  dzięki niej potrafisz czytać tę książkę.

Kora mózgu jest wielka, obejmuje około siedemdziesięciu pięciu procent narządu. Ma zdolności analityczne, angażujące rozum do odruchów, takich jak kola- nowy, strojonych przez najstarsze, pierwotne struktury mózgu. Edward Osborne Wilson nazwał pień mózgu, układ limbiczny i korę odpowiednio: tętnem, uczuciami i nieczułością.

Model dzielący mózg na trzy struktury jest bardzo uproszczoną wersją jego wewnętrznych czynności. Choć owe struktury są odrębne, bezustannie się komunikują i współpracują ze sobą. Przekonują o tym osoby z urazami mózgu, przerywającymi połączenia między układem limbicznym (emocje i pamięć) a korą (analiza). Człowiek tak upośledzony nie potrafi podejmować decyzji ani wartościować osądów. Przy półkach z pro- duktami zbożowymi stałby bezradny cały dzień, nie potrafiąc niczego wy- brać. Wydaje się, że nie potrafimy posługiwać się wyłącznie logiką tak jak Spock. Podjęcie decyzji wymaga dostępu do uczuć i wcześniejszych doświadczeń.

Owe trzy główne części składają się z wielu regionów. Na przykład układ limbiczny obejmuje między innymi ciało migdałowate, podwzgórze, hipokamp i zakręt obręczy. W korze nowej wyróżnia się płaty odpowiedzialne za rozmaite czynności. Spróbuję jednak nie komplikować spraw na tyle, na ile to możliwe.

Neurony komunikują się sygnałami elektrochemicznymi. Nie stykają się ze sobą, oddzielone są szczelinkami będącymi elementem synapsy. Pobudzony (naładowany elektrycznie) neuron rozmawia z sąsiednimi, uwalniając do szczelin związki chemiczne zwane neuroprzekaźnikami. Neuron adresat je wychwytuje receptorami.  Każdy z miliardów neuronów potrafi obsługiwać nawet dziesięć tysięcy synaps. Policzenie wszystkich połączeń między neuronami w przeciętnym ludzkim mózgu zajęłoby trzydzieści dwa miliony lat. A jednak jest ich i tak za mało, żeby rozwiązywać większość niedzielnych krzyżówek.

Lwia część obecnej wiedzy o naszym najbardziej tajemniczym narządzie pochodzi z kilku ostatnich dekad. Wystarczy jej, aby rozprawić się z nie- którymi mitami pokutującymi od bardzo dawna. Po pierwsze, podobnie jak w przypadku komputerów, wielkość mózgu nie decyduje o jego ja- kości. Nasze współczesne mózgi są o trzy, cztery procent mniejsze niż przed piętnastoma tysiącami lat. Ważniejsza od masy narządu jest liczba połączeń między poszczególnymi neuronami. Nauka czegoś nie polega na zwiększaniu liczby komórek, lecz raczej na rozbudowaniu połączeń między nimi.

Po drugie wykorzystujemy tylko dziesięć procent mózgu (do rozpoczęcia śledzenia reality show Jersey Shore). Nieprawdziwe jest przekonanie, że mamy w głowach niezagospodarowane regiony, które – gdyby tylko udało się do nich podłączyć – uczyniłyby z nas umysłowych gigantów, jak to pokazano w filmie Lucy. Kogoś powołującego  się na ten mit warto zapytać, czy nie miałby nic przeciwko pozbyciu się dziewięćdziesięciu procent mózgu.

Po trzecie nasze mózgi słabo sobie radzą z wielozadaniowością. Prowadząc auto, nie należy więc bawić się smartfonem,  a podczas pracy trzeba wyłączać powiadomienia o przychodzących mailach. Eksperymenty wy- kazały, że ptaki są lepsze od nas w wielozadaniowości! Z badań wynika też, że kobiety są odrobinę lepsze w tej dziedzinie, ale po menopauzie tracą przewagę, co podpowiada, że wielozadaniowości służy estrogen.

 I uwaga na koniec: popularne zajęcia pobudzające mózg, muzyka czy gry nie pomogą w zostaniu mistrzem intelektu. Jak każdy trening potrafią usprawniać, ale nie ma dowodów, że specjalistyczne umiejętności przekładają się na większą inteligencję. Nawet „efekt Mozarta” – szał, który w latach dziewięćdziesiątych XX wieku ogarnął rodziców w nadziei, że odtwarzanie pociechom muzyki klasycznej uczyni z nich małych Einsteinów – został zdecydowanie zdezawuowany. Nauka wskazuje, że naj- lepsze, co można zrobić dla zdrowia mózgu, to żywić się prawidłowo, ćwiczyć i się wysypiać. Prawdą też jest, że nudne życie wyjaławia.