powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Z lasu wychodzi dwumetrowy centaur z piłą. Spokojnie, podobno przyszedł z pomocą

Gdy pierwszy raz zobaczyłam Threehalves, pomyślałam, że ktoś pomylił prezentację technologicznego startupu z zapowiedzią gry, w której ludzkość popełniła już wszystkie możliwe błędy. Czarny korpus, świecące oczy, kozia głowa z rogami i cztery długie nogi tworzą postać, przed którą człowiek instynktownie zrobiłby kilka kroków w tył. Zwłaszcza gdyby spotkał ją w lesie, a mechaniczny centaur trzymał akurat piłę łańcuchową.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Z lasu wychodzi dwumetrowy centaur z piłą. Spokojnie, podobno przyszedł z pomocą

fot. Satyress

Chcesz czytać więcej treści jak „Z lasu wychodzi dwumetrowy centaur z piłą. Spokojnie, podobno przyszedł z pomocą"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Twórcy przekonują jednak, że ich maszyna ma znaleźć się po właściwej stronie barykady. Threehalves powstaje z myślą o pożarach, katastrofach budowlanych, skażonych zakładach przemysłowych i innych miejscach, w których wysyłanie ludzi oznacza wystawianie ich na temperaturę, toksyczne substancje, zawalenie konstrukcji albo utratę życia.

Mam wrażenie, że dawno nie widziałam urządzenia, którego wygląd tak skutecznie kłóciłby się z deklarowanymi intencjami. Jednocześnie trudno odmówić mu pewnej brutalnej logiki. W ratownictwie liczą się stabilność, siła i odporność. Sympatyczna twarz robota może zaczekać.

Ratownik, którego nikt nie pomyli z maskotką

Threehalves ma około dwóch metrów wysokości. Jego górna część przypomina humanoidalnego robota, natomiast dolna została oparta na czterech nogach. Nad konstrukcją pracuje startup Satyress z Kalifornii, który chce wysyłać maszynę między innymi na tereny objęte pożarami, do kopalń, rumowisk, stref skażenia oraz zakładów przemysłowych.

fot. Satyress

Robot może korzystać z wymiennych narzędzi. Zamiast delikatnych mechanicznych dłoni zastosowano szybkie złącza, do których można podpiąć piłę, wiertarkę, klucz udarowy albo inne wyposażenie potrzebne podczas konkretnej akcji. Energia elektryczna i sprężone powietrze mogą być dostarczane bezpośrednio z konstrukcji maszyny. Dzięki temu operator nie musi liczyć na to, że kosztowna robotyczna dłoń zdoła pewnie chwycić narzędzie stworzone dla człowieka.

Wiele humanoidalnych robotów prezentowanych na targach wygląda znakomicie, dopóki ich głównym zadaniem jest przejście kilku metrów, pomachanie publiczności albo ostrożne przeniesienie pudełka. Threehalves został pomyślany jak maszyna robocza. Elementy kończyn, głowy i tułowia mają być wymieniane oraz ponownie kalibrowane w ciągu kilku minut. Całość może się również złożyć na tyle, aby dwa roboty zmieściły się obok siebie na pace typowego amerykańskiego pickupa.

Cztery nogi mogą uratować więcej niż efektowny chód

Producenci robotów od lat usiłują odtworzyć ludzką sylwetkę. Jest w tym sporo ambicji, ale również sporo naszego przywiązania do własnego kształtu. Dwunożna konstrukcja dobrze pasuje do schodów, drzwi i narzędzi zaprojektowanych dla ludzi. Ma jednak poważną wadę – po utracie zasilania może zwyczajnie się przewrócić.

fot. Satyress

Cztery nogi zapewniają Threehalves niżej położony środek ciężkości i stabilniejszą podstawę na nierównym terenie. Mechaniczne hamulce mają blokować stawy po utracie energii lub ciśnienia, dzięki czemu maszyna powinna pozostać w miejscu zamiast runąć na osobę, którą chwilę wcześniej próbowała wydostać spod gruzów. Konstrukcja łączy więc sprawność humanoidalnego tułowia z odpornością robotów kroczących.

Podobne pomysły pojawiały się wcześniej. Włoski Instytut Technologii rozwijał ratowniczego Centauro, a NASA eksperymentowała z konstrukcjami łączącymi tułów manipulacyjny z wielonożną platformą. Satyress nadał jednak tej koncepcji wygląd, który bez trudu przebija się przez internetowy szum.

Technologia, której wciąż ktoś trzyma joystick

W czasach, gdy do niemal każdego urządzenia dopisuje się sztuczną inteligencję, Threehalves pozostaje maszyną sterowaną przez człowieka. Operator ma obsługiwać ją z bezpiecznej odległości za pomocą kontrolera. Decyzje nadal podejmuje więc ratownik, strażak albo technik znający warunki pracy. Robot staje się jego odpornym na temperaturę, dym i uderzenia zastępczym ciałem.

fot. Satyress

Bardziej przekonuje mnie taka wizja robotyzacji niż obietnica pełnej autonomii w miejscu, gdzie sytuacja zmienia się co kilka sekund. Podczas pożaru lub zawalenia budynku algorytm może wspierać operatora, lecz odpowiedzialność za użycie piły, przesunięcie elementu konstrukcji albo podejście do poszkodowanego powinna pozostać po stronie człowieka.

Konstruktorzy przewidzieli także awaryjne sposoby zatrzymania urządzenia. Utrata zasilania lub ciśnienia ma uruchamiać blokady, a zbiorniki pneumatyczne umieszczone z przodu i z tyłu można w skrajnej sytuacji przebić, aby mechanicznie unieruchomić maszynę. Brzmi to jak procedura przygotowana przez osoby, które obejrzały wystarczająco dużo opowieści o buncie robotów i postanowiły nie pozostawiać wszystkiego oprogramowaniu.

Projektanci chyba zapomnieli, że wygląd także ma znaczenie

Forma Threehalves jest zapamiętywalna, ale trudno uznać ją za uspokajającą. Rogata głowa nawiązuje do nazwy firmy i mitologicznych satyrów. W marketingu sprawdziła się znakomicie, ponieważ zdjęcia robota błyskawicznie zaczęły krążyć po sieci. W prawdziwej akcji ratowniczej pierwsze wrażenie może jednak mieć większe znaczenie.

fot. Satyress

Osoba uwięziona w ciemnym, zadymionym budynku nie musi znać prezentacji startupu. Widok dwumetrowej czarnej maszyny z jasnymi oczami, rogami i piłą może wywołać reakcję daleką od ulgi. Być może robot zostanie wyposażony w światła, głośniki, oznaczenia służb i wyraźne komunikaty. Na obecnych zdjęciach wygląda jednak jak urządzenie stworzone do straszenia niebezpieczeństwa, a przy okazji wszystkich znajdujących się w pobliżu.

Duże rozmiary przynoszą również praktyczne ograniczenia. Threehalves może mieć trudności w ciasnych korytarzach i standardowych przejściach, co w przypadku zawalonych budynków stanie się poważnym problemem. Stabilność na otwartym terenie nie pomoże, gdy konstrukcja zwyczajnie nie zmieści się pomiędzy ścianami.

Na razie bardziej obietnica niż gotowy bohater

Satyress nie podał ceny, terminu rozpoczęcia sprzedaży ani informacji o certyfikacji wymaganej przez służby ratownicze. Nie wiadomo też, jak Threehalves poradzi sobie z wysoką temperaturą, dymem, pyłem, wodą oraz chaotycznym terenem podczas prawdziwej katastrofy. Zdjęcie robota z piłą w lesie przyciąga uwagę, ale użyteczność takiej maszyny musi zostać udowodniona daleko od kontrolowanego pokazu.

fot. Satyress

Mimo tych wątpliwości widzę w Threehalves sensowny kierunek. Roboty ratownicze nie muszą przypominać ludzi ani wykonywać układów tanecznych na konferencjach. Powinny wejść tam, gdzie człowiek nie przeżyłby kilku minut, i wykonać ciężką, ryzykowną pracę.

Pozostaje tylko pogodzić się z myślą, że gdy podczas pożaru z dymu wyłoni się rogaty centaur z piłą łańcuchową, być może właśnie nadchodzi pomoc.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Z lasu wychodzi dwumetrowy centaur z piłą. Spokojnie, podobno przyszedł z pomocą"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX