Asteroida (7482) 1994 PC1, która mierzy 1,1 kilometra średnicy, przeleci za dwa tygodnie w sąsiedztwie Ziemi. Ze względy na jej rozmiar i regularne odwiedziny została w przeszłości sklasyfikowana jako „potencjalnie niebezpieczna”. Astronomowie obserwują ją jednak od kilkudziesięciu lat, więc jej orbita jest dobrze znana. 
 
Ile w tym przypadku wynosi bezpieczna odległość? Aż 1,93 mln kilometrów, czyli ponad pięć razy więcej niż dystans Ziemia-Księżyc. Odwiedziny komety stanowią jednak nie lada gratkę dla astronomów – także amatorów. Wprawdzie nie wypatrzymy jej gołym okiem, ale będzie widoczna przez lornetkę. 
 
Asteroidę odkrył Robert McNaught z Siding Spring Observatory w Australii w 1994 roku. Śledząc jej orbitę wstecz w czasie znaleziono ją również na zdjęciach z września 1974 roku. Dzięki temu astronomowie mogą wyznać jej orbitę z dużą dokładnością, około 130 km.

Asteroida (7482) 1994 PC1 nigdy nie znajdzie się już tak blisko Ziemi

Ostatnio tak blisko Ziemi asteroida (7482) 1994 PC1 znalazła się w styczniu 1933 roku. Ponownie odwiedzi nas za kolejne 47 lat. Nie znajdzie się jednak aż tak blisko – jej orbita stale się bowiem od Ziemskiej oddala.
 
Astronomowie zdobędą jednak okazję do dokładnych obserwacji asteroidy. Należy ona do grupy Apolla, nazwanej tak od asteroidy (1862) Apollo. Okrążają one Słońce co 19 miesięcy. Znanych jest ponad 13 tysięcy z nich.
 
Asteroida (7482) 1994 PC1 minie nas z prędkością nieco ponad 19,56 kilometrów na sekundę. Najlepiej będzie widać ją przez tydzień między 16 a 22 stycznia w gwiazdozbiorze Ryb. Po tym czasie znów zniknie w oddali.

Co nas czeka, scenariusz „ Armageddonu” czy „Nie patrz w górę”?

Kilometrowa asteroida budzi od razu skojarzenie z filmem „Nie patrz w górę”. W przypadku przelotu (7482) 1994 PC1 jesteśmy całkiem bezpieczni. Statystycznie jednak ciała kilometrowej średnicy uderzają w Ziemię raz na 500 tysięcy lat.
 
Na szczęście nie ma co martwić się na zapas. Astronomowie stale obserwują ewentualne niebezpieczne obiekty. Bezustannie też pracują też nad sposobami gwarantującymi, że żadna kosmiczna skała nigdy nie zagrozi Ziemi.
 
Jedna z takich metod zostanie wkrótce przetestowana w komosie. Będzie to próba wytrącenia asteroidy Dimorphos z jej orbity przez sondę DART. Jeśli się uda, będziemy mogli korygować orbity asteroid tak, by zepchnąć je z ewentualnego kolizyjnego kursu z Ziemią. Sonda DART uderzy w Dimorphosa już za kilka miesięcy.

Gdyby zaś ten sposób zawiódł, w zanadrzu pozostanie nam inny, rodem z filmu „Armageddon”. Badacze z Lawrence Livermore National Laboratory (LLNL) rozważali „zakłócenie trajektorii niewielkich obiektów w ostatniej chwili”. Pod tą nazwą kryje się odpalenie jądrowych ładunków, by asteroidę rozerwać na drobne kawałki. Naukowcy przeprowadzili obliczenia i zapewniają, że taki sposób będzie skuteczny.


Źródło: EarthSky.org