Przeleżał pół wieku w gospodarstwie rolnym. Zaginione miasto Virovia odnalezione!

Przez ponad pięćdziesiąt lat kawałek kamienia z wyrytymi znakami spoczywał w wiejskiej stodole w hiszpańskiej Borobii, małej miejscowości liczącej niespełna 250 osób. Nikt nie podejrzewał, że ten niepozorny fragment może rozwiązać jedną z większych zagadek hiszpańskiej archeologii. Dopiero w 2024 roku badacze z Uniwersytetu w Saragossie przyjrzeli się znalezisku dokładniej. Okazało się, iż trzymają w rękach klucz do lokalizacji Virovii, czyli celtyberyjskiego miasta, które do tej pory znaliśmy wyłącznie z napisów na dawnych monetach.
...

Pół wieku w stodole. Fragment steli wreszcie zbadany

Wszystko zaczęło się w 1971 roku, kiedy w pobliżu Borobii w prowincji Soria odkryto trzy rzymskie stele grobowe z wizerunkami jeźdźców dzierżących włócznie i tarcze. Zabytki trafiły do Muzeum Numantyńskiego w Sorii, gdzie dołączyły do kolekcji artefaktów z okresu rzymskiego. Jedna część układanki pozostała jednak niewyjaśniona. Wkrótce po przewiezieniu pomników do muzeum, w tym samym miejscu odnaleziono brakujący fragment jednej ze steli. Kamień trafił jednak do lokalnego budynku gospodarskiego, gdzie przez kolejne dekady pozostawał zapomniany. Przełom nastąpił, gdy zespół naukowców z Instytutu Dziedzictwa i Nauk Humanistycznych Uniwersytetu w Saragossie natrafił na ten fragment podczas prac terenowych. To, co początkowo wyglądało na rutynowe znalezisko, szybko okazało się brakującym elementem większej układanki.

Czytaj też: Surrealistyczna scena z gliny starsza niż cywilizacja. Figurka z Izraela pokazuje związek człowieka ze zwierzęciem

Analiza zrekonstruowanej steli, której wyniki opublikowano w Archivo Español de Arqueología, przyniosła zaskakujące ustalenia. Cały pomnik mierzy około 140 centymetrów wysokości i zawiera napisy w języku łacińskim. Jedna strona głosi: „Dla Semproniusa Aniniusa, syna Aploniusa, Karisius Ambato z własnych pieniędzy to ufundował”. Druga strona informuje: „Dla Lucjusza Semproniusa Ambato, syn Aniniusa się tym zatroszczyć”. Badacze Marta Chordá Pérez, Borja Díaz Ariño i Alberto Jiménez Carrera zwracają uwagę na istotny szczegół. Ponieważ fundatorzy pomników nie byli spokrewnieni z upamiętnionymi – ich nazwiska się różnią – najprawdopodobniej byli to współtowarzysze broni, którzy sfinansowali pogrzeb poległych kolegów.

Ikonografia steli łączy elementy rzymskie i celtyberyjskie. Przedstawia jeźdźców z włóczniami, motyw głęboko zakorzeniony w kulturze wizualnej Półwyspu Iberyjskiego od późnej epoki żelaza. Taka mieszanka tradycji odzwierciedla proces integracji lokalnej kawalerii pomocniczej w struktury armii rzymskiej we wczesnym okresie cesarstwa. Kluczowe znaczenie ma jednak informacja, że pomnik powstał poza oppidum Virovia – celtyberyjskim miastem warownym. Do tej pory Virovia była znana jedynie z brązowych monet z napisem Uirouia i wizerunkiem galopującego jeźdźca z lancą. Archeolodzy wiedzieli o istnieniu takiego miasta, lecz jego lokalizacja pozostawała tajemnicą.

Monety i ceramika wskazują na El Cabezo

Przełom w badaniach nastąpił, gdy naukowcy połączyli lokalizację steli z innymi znaleziskami w regionie. W Borobii i jej okolicach odkryto kilka monet pochodzących z mennicy Uirouia. Dodatkowo podczas wykopalisk na ruinach zamku Borobia w 2018 roku znaleziono fragmenty celtyberyjskiej ceramiki, mimo że warstwy kulturowe zostały znacznie naruszone przez średniowieczne prace budowlane. Wszystkie tropy prowadzą do El Cabezo – obronnego wzgórza o powierzchni około jednego hektara, położonego naprzeciwko ruin zamku.

Jego ukształtowanie terenu idealnie odpowiada wymaganiom celtyberyjskiego oppidum. Naturalne wzniesienie zapewniało doskonałą pozycję obronną, a rozmiar sugeruje istnienie niewielkiej, aczkolwiek strategicznie ważnej osady. Położenie Virovii pomiędzy rzymskimi miastami Bilbilis (obecnie Calatayud) a Numantią (Soria) czyniło z niej ważny punkt na szlaku łączącym dolinę Jalón z górnym biegiem Duero. Region ten słynął również z bogatych złóż mineralnych eksploatowanych już w epoce żelaza, co dodatkowo podnosiło strategiczną wartość osady.

Los miasta zapisany w monetach

Virovia najprawdopodobniej zniknęła w erze Flawiuszów, czyli pomiędzy I a II wiekiem. Ani Pliniusz, ani Ptolemeusz nie wspominają o niej w swoich dziełach, podobnie jak Itinerarium Antonini – rodzaj starożytnego przewodnika po rzymskich szlakach. Badacze uważają, że miasto zostało wchłonięte przez rzymski system municypalny i stopniowo utraciło swoją odrębność. Jednak nazwa Virovia nie zaginęła całkowicie. Podobnie jak inne celtyberyjskie miasta z południowych stoków Moncayo, których nazwy znamy wyłącznie z monet datowanych na ostatnie dekady II i początek I wieku p.n.e., toponimy te przetrwały w zmienionej formie. Współczesna nazwa Borobia brzmi jak echo starożytnej Virovii.

Czytaj też: Tajemnicza kamienna wieża w Turcji wprawia naukowców w osłupienie. Nikt nie ma pojęcia kto ją zbudował

Odkrycie zrekonstruowanej steli stanowi pierwsze wyraźne archeologiczne połączenie pomiędzy współczesną wsią a zaginionym miastem. Problem w tym, iż gmina Borobia nigdy nie była przedmiotem systematycznych badań archeologicznych. Co bardziej niepokojące, na terenie tym widoczne są ślady intensywnej działalności nielegalnych poszukiwaczy skarbów. Kamień, który przez pół wieku spoczywał w zapomnieniu, okazał się kluczem do rozwiązania archeologicznej zagadki. Virovia, miasto znane dotąd wyłącznie z napisów na starożytnych monetach, zyskało wreszcie konkretną lokalizację. El Cabezo czeka teraz na systematyczne wykopaliska, które mogą odsłonić kolejne sekrety celtyberyjskiej przeszłości Hiszpanii.

Aleksander KowalA
Napisane przez

Aleksander Kowal

Pierwsze kroki w dziennikarstwie internetowym stawiałem ponad 10 lat temu, choć moja wyższa edukacja pokierowała mnie w stronę studiów językowych w dziedzinie romanistyki, a także studiów pedagogicznych. Zajmuję się m.in. kosmosem oraz nowymi technologiami, lecz postaram się również dzielić artykułami dot. historii czy archeologii.