Operacja wycięcia wyrostka robaczkowego nie powinna być standardowym leczeniem. U pacjentów bez komplikacji trzeba zacząć od antybiotyków. Tak uważają autorzy pracy naukowej opublikowanej w czasopiśmie „Journal of the American Medical Association”. Podobne wnioski pojawiały się już wcześniej m.in. w „British Medical Journal”.

– Ostre zapalenie wyrostka robaczkowego do niedawna leczyliśmy tylko zabiegowo. Opcja farmakologiczna zmniejszy obciążenie organizmów pacjentów i systemów ochrony zdrowia – wyjaśnia jeden z autorów nowej analizy, prof. Theodore Pappas z Duke University School of Medicine.

Zapalenie wyrostka robaczkowego zdarza się często  

Wyrostek robaczkowy znajduje się w tak zwanej kątnicy. To ślepo zakończony odcinek przewodu pokarmowego na granicy jelita cienkiego i grubego.

Jeśli w wyrostku dojdzie do stanu zapalnego i pęknięcia, zaczyna się groźne dla życia zapalenie otrzewnej. Otrzewna to błona wyściełająca od środka jamę brzuszną i znajdujące się w niej narządy. Zapalenie wyrostka robaczkowego dotyczy 8,6 proc. mężczyzn i 6,7 proc. kobiet w różnym wieku, także dziecięcym.  

Kiedyś zapalenie wyrostka kończyło się śmiercią. Do dziś na świecie z tego powodu umiera około 70 tys. osób rocznie. Nie istnieje sposób na skuteczne zapobieganie tej chorobie – ryzyko zmniejsza trochę dieta bogata w błonnik.  

Antybiotyki pomagają w 70 proc. przypadków zapalenia wyrostka robaczkowego

Analiza wcześniejszych badań naukowych wykazała, że w 70 proc. przypadków leczenie antybiotykami było skuteczne przy wystąpieniu zapalenia wyrostka robaczkowego bez komplikacji. – Naszym zdaniem powinno to być rutynowe leczenie. Na pewno warto przedstawić taką opcję pacjentowi i dać mu możliwość wyboru – mówi prof. Pappas.

Zabiegi operacyjne – obecnie głównie laparoskopowe – powinny być zarezerwowane dla pacjentów z ciężkim zapaleniem wyrostka robaczkowego. Chodzi szczególnie o tych, u których istnieje ryzyko pęknięcia wyrostka i zapalenia otrzewnej. W tej grupie są też pacjenci w podeszłym wieku i z chorobami przewlekłymi.

Lekarze przypominają, że każda operacja chirurgiczna jest obciążeniem dla organizmu chorego – większym niż antybiotykoterapia. Zwiększa to też koszty dla systemu ochrony zdrowia. Z drugiej strony warto pamiętać, że u ok. 40 proc. pacjentów leczonych antybiotykami zapalenie wyrostka nawraca. Wtedy może być konieczna operacja.

Wyrostek robaczkowy nie jest zbędnym narządem

Kiedyś wyrostek robaczkowy uważano za zbędny. Proponowano nawet, by usuwać go profilaktycznie. Badania wykazały jednak, że nie jest to dobry pomysł.

W wyrostku znajdują się bakterie korzystne dla działania naszego układu pokarmowego. Jeśli flora bakteryjna jelit zostanie zniszczona, wyrostek robaczkowy służy jako „kopia zapasowa”, z której odtwarzana jest populacja przyjaznych mikrobów. W jego ścianach znajduje się też bardzo dużo komórek układu immunologicznego, co sugeruje, że ten pozornie zbędny narząd jest częścią naszego układu odpornościowego.

Skąd wziął się wyrostek robaczkowy? Dawno temu nasi zwierzęcy przodkowie potrafili trawić roślinny wielocukier zwany celulozą. Pomagały im w tym bakterie zamieszkujące ślepo zakończony odcinek układu pokarmowego, który dziś nazywamy wyrostkiem robaczkowym.  

 

Źródła: Journal of the American Medical Association, British Medical Journal.