Amerykański ginekolog John Rock był z pewnością postacią nietuzinkową: gorliwy katolik uczęszczający co dzień na mszę, ojciec pięciorga dzieci i dziadek dziewiętnaściorga wnuków. Do historii przeszedł zaś jako współtwórca i gorący zwolennik pigułki antykoncepcyjnej. Drugim ważnym epizodem jego pracy naukowej były badania nad sztucznym zapłodnieniem. W 1926 roku Rock założył klinikę leczenia niepłodności w Brookline pod Bostonem. Sfrustrowany faktem, że rzadko udaje mu się pomóc kobietom z niedrożnymi jajowodami, zainteresował się próbami zapłodnienia in vitro królików, przeprowadzonymi przez Gregory’ego Pincusa. Rock zatrudnił laborantkę Pincusa Miriam Menkin i przystąpił do pracy.

Przez sześć lat Rock i Menkin pobrali od kobiet 800 komórek jajowych i podjęli 138 prób ich zapłodnienia na szalkach Petriego. Wszystkie skończyły się niepowodzeniem. Udało się dopiero w lutym 1944 roku, gdy Menkin zostawiła komórki jajowe i plemniki na szalce dłużej niż zwykle. Para badaczy zapłodniła w ten sposób cztery komórki jajowe. Wkrótce ich współpraca nagle się zakończyła, ponieważ Menkin wyjechała wraz z mężem z Bostonu.

Gdy wróciła po kilku latach, po rozwodzie, Rock porzucił już badania nad in vitro i zajął się antykoncepcją. Naukowcy spierali się później, czy podczas eksperymentu Rocka i Menkin rzeczywiście doszło do zapłodnienia. Jednak nawet jeśli ogłoszony światu sukces był omyłką, spełnił swoją rolę w historii medycyny – wywołał ferment i pchnął naprzód badania nad zapłodnieniem pozaustrojowym. 25 lipca 1978 roku dzięki sztucznemu zapłodnieniu urodziło się pierwsze dziecko – Louise Brown, do dziś – ponad pięć milionów dzieci.

Czytaj więcej: DZIECKO NA ZAMÓWIENIE: GENETYKA POMAGA LECZYĆ ŚMIERCIONOŚNE CHOROBY