powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Zastygła lawa na nadgarstku. Ten szwajcarski automat już stał się kolekcjonerskim łupem

Świat zegarków ma własną, dość osobliwą skalę cenową. Model kosztujący tyle co dobry laptop, telewizor albo wakacyjny wyjazd potrafi zostać przedstawiony jako propozycja przystępna. Wren Diver One Obsidian wyceniono na 1 195 dolarów, czyli około 4 540 zł, i rzeczywiście – na tle szwajcarskich luksusowych marek może uchodzić za rozsądny zakup. Z perspektywy zwykłego portfela rozsądek wygląda już trochę inaczej.

M
Monika Wojciechowska
14h temu·4 minuty·
Zastygła lawa na nadgarstku. Ten szwajcarski automat już stał się kolekcjonerskim łupem

fot. Wrist Enthusiast

Chcesz czytać więcej treści jak „Zastygła lawa na nadgarstku. Ten szwajcarski automat już stał się kolekcjonerskim łupem"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Mimo to cała pierwsza seria znalazła nabywców. Obsidian trafił do sprzedaży w liczbie zaledwie 100 numerowanych egzemplarzy i po kilku dniach w sklepie widniał już komunikat Sold Out. Trudno mi się temu dziwić. Ten zegarek ma wyrazisty pomysł, sprawdzony mechanizm i wygląd, który można rozpoznać bez lupy oraz wykładu z historii zegarmistrzostwa.

Lawa zastygła na czarnej kopercie

Obsidian jest rozwinięciem wcześniejszego modelu Diver One Magma. Tamten zegarek zwracał uwagę pomarańczową tarczą przechodzącą ku krawędziom w ciemną czerwień i czerń. Gradient miał przypominać stygnącą lawę. W nowej wersji ten sam motyw trafił do matowoczarnej koperty i na czarną bransoletę pokrytą powłoką DLC.

Nazwa Obsidian układa się więc w całkiem logiczną kontynuację. Obsydian jest szkłem wulkanicznym powstającym podczas szybkiego stygnięcia lawy. Tutaj wygląda to tak, jakby poprzedni model zdążył ostygnąć, stwardnieć i nabrać bardziej surowego charakteru.

fot. Wrist Enthusiast

Pomarańczowa tarcza nadal przyciąga wzrok, ale czarne otoczenie sprawia, że wydaje się jeszcze bardziej nasycona. Białe obramowania indeksów i wskazówek porządkują całość, a ceramiczny pierścień lunety dodaje zegarkowi technicznej powagi. Jest w nim trochę sprzętu nurkowego, trochę stylistyki wojskowej i odrobina estetyki samochodów, które po opuszczeniu konfiguratora mają czarne felgi, czarne emblematy i czarne klamki. W tym przypadku efekt pozostaje czytelny, bo tarcza skutecznie przełamuje mrok.

41 mm i ciekawy pomysł na tarczę

Koperta ma 41 mm średnicy, 47 mm długości od ucha do ucha i 13,3 mm grubości razem z wypukłym szafirowym szkłem. To proporcje typowe dla współczesnego divera – zegarek będzie wyraźnie obecny na nadgarstku, choć nie powinien wyglądać jak przyrząd wymontowany z łodzi podwodnej.

Wodoszczelność wynosi 200 metrów. Do tego dochodzi jednokierunkowo obracany ceramiczny bezel z podświetlaną skalą oraz zakręcana konstrukcja przygotowana do znacznie poważniejszego kontaktu z wodą niż przypadkowe zachlapanie przy zlewie. Oczywiście większość właścicieli prawdopodobnie nie zejdzie z nim niżej niż na dno hotelowego basenu.

fot. Wrist Enthusiast

W zestawie znalazła się czarna stalowa bransoleta z powłoką DLC oraz dopasowany do koperty pasek z pomarańczowej gumy FKM. Zmiana bransolety na pasek mocno wpływa na odbiór zegarka. Na czarnym metalu Obsidian prezentuje się ciężej i bardziej technicznie. Pomarańczowa guma wydobywa sportowy charakter i sprawia, że tarcza przestaje wyglądać jak samotny, gorący punkt na czarnym tle.

Szwajcarski mechanizm daje pewność

Za napęd odpowiada automatyczna Sellita SW200-1. To popularny szwajcarski mechanizm pracujący z częstotliwością 4 Hz, czyli 28 800 wahnięć na godzinę. Zapewnia co najmniej 38 godzin rezerwy chodu, a producent mechanizmu podaje typową wartość około 41 godzin. W praktyce zegarek odłożony w piątkowy wieczór może już wymagać ponownego ustawienia w niedzielę.

Nie jest to szczególnie imponujący wynik w czasach, gdy coraz częściej spotyka się mechanizmy oferujące 70 lub 80 godzin pracy. Sellita ma jednak inną zaletę – jest konstrukcją znaną, szeroko stosowaną i stosunkowo łatwą w serwisowaniu. W zegarku niewielkiej marki to ważniejsze, niż mogłoby się wydawać. Egzotyczny mechanizm pięknie wygląda w tabeli z parametrami, dopóki nie trzeba znaleźć osoby, która go naprawi.

Niestety to limitowana seria

Pierwsze 30 egzemplarzy sprzedano podczas targów Wind-Up Watch Fair w Chicago. Kolejnych 20 trafiło dzień później do klientów odwiedzających butik Time+Tide w Nowym Jorku. Dopiero ostatnie 50 sztuk udostępniono online. Cała partia była indywidualnie numerowana, a obecnie producent nie ma kolejnej serii w produkcji.

fot. Wrist Enthusiast

Taki sposób premiery dobrze pokazuje, jak zmienił się rynek mikromarek. Dawniej mały producent musiał przekonywać klientów, że jego zegarek zasługuje na uwagę. Dziś wystarczy przekonujący projekt, aktywna społeczność i odpowiednio mała liczba egzemplarzy, aby sprzedaż zaczęła przypominać polowanie na bilety na głośny koncert.

Poprzedni Diver One Magma również powstał w liczbie 100 sztuk i zniknął niemal natychmiast. Później jego ceny na rynku wtórnym dochodziły do około 1600 dolarów, czyli ponad 6 000 zł. Nie oznacza to, że Obsidian automatycznie stanie się inwestycją. Pokazuje jednak, że wokół marki zdążyła powstać grupa osób gotowych kupować szybko, zanim chłodna kalkulacja zdąży zepsuć przyjemność.

Klient decydując się na ten model otrzymywał szwajcarski mechanizm, szafirowe szkło, ceramiczny bezel, 200 metrów wodoszczelności, pełną powłokę DLC, stalową bransoletę i dodatkowy pasek FKM. Parametry są więc solidne, choć żadnego z nich nie można nazwać przełomowym. Siła Obsidiana leży w sposobie, w jaki wszystkie elementy zebrano w całość.

Mam wrażenie, że właśnie dlatego zegarek sprzedał się tak szybko. Kolekcjonerzy rzadko kupują sam mechanizm, samą wodoszczelność albo sam rodzaj szkła. Kupują charakter, historię i poczucie, że na nadgarstku pojawia się coś mniej oczywistego niż kolejny czarny diver z białymi indeksami.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Zastygła lawa na nadgarstku. Ten szwajcarski automat już stał się kolekcjonerskim łupem"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX