Zatopione “cmentarzysko” prastarych oceanów. Odkryto, co dzieje się w najgłębszych warstwach płaszcza Ziemi

Pod naszymi stopami, tysiące kilometrów pod powierzchnią, na której tętni życie, odbywa się prawdziwy spektakl. Ziemia, którą przyzwyczailiśmy się postrzegać jako stabilną, skalistą kulę, w rzeczywistości przypomina gigantyczny, wielowarstwowy organizm będący w nieustannym ruchu. Najnowsze badania geologiczne rzucają zupełnie nowe światło na to, co dzieje się w najgłębszych zakamarkach płaszcza naszej planety, tuż przy granicy z jej płynnym jądrem. Naukowcy odkryli tam ślady prastarych płyt tektonicznych, które miliony lat temu zniknęły z powierzchni, a dziś, niczym duchy dawnej geologii, kształtują wewnętrzną dynamikę globu.
Zatopione “cmentarzysko” prastarych oceanów. Odkryto, co dzieje się w najgłębszych warstwach płaszcza Ziemi

Z punktu widzenia ludzkiego życia, góry i kontynenty wydają się niezmienne. Jednak w skali geologicznej nasza planeta jest plastyczna i płynna. Najlepiej obrazuje to metafora wielowarstwowej bryły gliny, której poszczególne fragmenty mogą przemieszczać się i deformować w ciągu milionów lat. O ile dryf kontynentów na powierzchni jest zjawiskiem relatywnie dobrze zbadanym, o tyle procesy zachodzące w płaszczu dolnym – potężnej warstwie skalnej stanowiącej większość objętości Ziemi – pozostawały dotąd owiane tajemnicą. To właśnie tam, w swoistej “piwnicy” planety, naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego oraz Arizona State University postanowili przeprowadzić bezprecedensowe “śledztwo”.

Badacze skupili się na warstwie położonej około 2900 kilometrów pod powierzchnią, bezpośrednio nad granicą jądro-płaszcz. Aby zrozumieć procesy tam zachodzące, zespół pod kierownictwem Jonathana Wolfa przeanalizował gigantyczną bazę danych obejmującą ponad 16 milionów sejsmogramów. Informacje te pochodziły z 24 centrów danych rozsianych po całym globie. Tak potężna próba pozwoliła na zmapowanie blisko 75 procent najniższej warstwy płaszcza, co daje obraz o nieporównywalnie większej precyzji niż kiedykolwiek wcześniej.

Rentgen dla wnętrza planety

Kluczem do zrozumienia procesów zachodzących tak głęboko jest zjawisko znane jako anizotropia sejsmiczna. Polega ono na tym, że fale sejsmiczne, generowane np. przez trzęsienia ziemi, poruszają się z różną prędkością w zależności od kierunku, w którym biegną przez skałę. Można to porównać do jazdy samochodem po polu – łatwiej i szybciej jedzie się wzdłuż wyżłobionych kolein niż w poprzek nich. W głębi Ziemi te “koleiny” są wynikiem deformacji minerałów pod wpływem gigantycznego ciśnienia i wysokiej temperatury.

Czytaj także: Płaszcz Ziemi nie jest martwy. Bije niczym serce tuż pod powierzchnią Afryki

Choć modele teoretyczne od dawna przewidywały istnienie takich anomalii w dolnym płaszczu, najnowsze dane wykazały, że anizotropia występuje aż w dwóch trzecich badanego obszaru. To odkrycie jest o tyle istotne, że pozwala nam “zobaczyć” kierunki przepływu materii tam, gdzie nie dotrze żaden przyrząd pomiarowy. Jonathan Wolf podkreśla, że o ile deformacje w górnym płaszczu są napędzane przez ruch płyt na powierzchni, o tyle mechanizm sterujący przepływem w najniższych warstwach był dotąd wielką niewiadomą. Teraz wiemy, że ten głęboki taniec materii ma swój konkretny, zewnętrzny powód.

Ślady prastarych płyt tektonicznych

Analiza danych wykazała fascynującą zależność: najsilniejsza anizotropia występuje w miejscach, które geolodzy identyfikują jako dawne granice zbieżne płyt. To właśnie tam, w procesie subdukcji, gęste fragmenty litosfery oceanicznej zostały zepchnięte w głąb planety. Okazuje się, że te “płyty-widma”, zamiast po prostu stopić się i zniknąć, opadają aż do samej granicy z jądrem. Te pogrążone bloki litosfery deformują otaczający je materiał, zmieniając jego strukturę i wpływając na globalny obieg ciepła.

Ruch w płaszczu Ziemi często porównuje się do działania lampy lawowej – ciepło promieniujące z jądra powoduje, że lżejsza skała unosi się ku górze, a chłodniejsza opada. Jednak badanie pokazuje, że ten “konwekcyjny” obieg jest znacznie bardziej skomplikowany. To nie tylko ciepło, ale fizyczna obecność i ciężar dawnych oceanicznych płyt tektonicznych wymuszają ruchy w najgłębszej części płaszcza. Płyty te działają jak gigantyczne tłoki, które przepychają plastyczną skałę, tworząc unikalne wzory sejsmiczne, które właśnie udało się zarejestrować.

Granice ludzkiego poznania

Mimo tak spektakularnych odkryć, naukowcy pozostają pokorni wobec potęgi naszej planety. Warto przypomnieć, że najgłębszy odwiert wykonany przez człowieka – legendarny Odwiert Kolski – sięgnął zaledwie 12,26 kilometra w głąb skorupy. To zaledwie zadrapanie na powierzchni, biorąc pod uwagę promień Ziemi wynoszący ponad 6300 kilometrów. Nasza wiedza o wnętrzu planety wciąż opiera się niemal wyłącznie na metodach teledetekcyjnych, takich jak analiza fal sejsmicznych.

Współczesna geofizyka stoi u progu nowej ery. Dzięki coraz doskonalszym algorytmom przetwarzania danych i globalnej sieci czujników, zaczynamy dostrzegać Ziemię nie jako zbiór oddzielnych warstw, ale jako spójny system, w którym ruch małego fragmentu skorupy na dnie oceanu może mieć swoje konsekwencje tysiące kilometrów głębiej, miliony lat później. Marzeniem badaczy, takich jak Jonathan Wolf, jest stworzenie kompletnej mapy globalnych przepływów w płaszczu, co pozwoliłoby nam lepiej zrozumieć ewolucję Ziemi.

Monika WojciechowskaM
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka.