Dwa sztuczne satelity Ziemi zderzyły się po raz pierwszy w historii na orbicie. Do zderzenia dwóch satelitów telekomunikacyjnych doszło we wtorek o 17:56 czasu polskiego nad Syberią - poinformowała Amerykańska Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA). Amerykański satelita komercyjny Iridium 33 wystrzelony w 1997 roku ważący 560 kilogramów zderzył się z dwa razy cięższą maszynerią rosyjską. Jak poinformował później szef sztabu wojsk kosmicznych Rosji Aleksandr Jakuszyn była to maszyna Kosmos 2251 wystrzelona w 1993 roku i wykorzystywana do celów wojskowych. Ważący niemal tonę rosyjski satelita został uśpiony w 1995 roku i od tej pory nie był wykorzystywany. Do katastrofy doszło na wysokości około 805 kilometrów nad powierzchnią Ziemi. W wyniku zderzenia powstały dwie sporej wielkości chmury odłamków. Kosmiczne śmieci będą teraz monitorowane przez specjalistów. NASA i ich rosyjskich kolegów. Dopiero w ciągu dwóch następnych tygodni NASA będzie wiedzieć, czy odłamki nie zagrażają innym obiektom. Według amerykańskiej agencji nic - przynajmniej na razie - nie zagraża Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, bo okrąża ona Ziemię ponad 400 kilometrów niżej. NASA będzie także musiała upewnić się, czy nie ma zagrożenia dla wahadłowca Discovery, który ma wystartować 22 lutego z załogową misją w kierunku Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Z danych NASA wynika, że Ziemię okrąża kilkanaście tysięcy dużych odłamków. Kosmiczny złom większy niż 6 cm jest bowiem stale śledzony. Jednak według szacunków wliczając kosmiczne śmieci o średnicy 1 cm - odłamków może być na orbicie znacznie więcej - nawet 300 tys. Według NASA wokół Ziemi krąży obecnie około 3000 czynnych satelitów. W 1996 roku francuski satelita szpiegowski został uderzony przy prędkości 50 tys. km na godzinę przez kawałek rakiey Ariane. W 1983 roku w amerykańskim wahadłowcu Challenger trzeba było wymieniać przednią szybę, gdyż została uszkodzona kawałkiem farby z poszycia pędzącym z prędkością 4 km na sekundę. h.k.