Celowe działanie podpalacza sprawiło, że żaden turysta nie będzie mógł stanąć na wieży, by podziwiać ujście Wisły oraz obserwować z niej ptaki i foki. Nie jest to pierwszy przypadek niszczenia obiektów, które mają służyć ludziom i zostały wybudowane za publiczne pieniądze. Organizacja ekologiczna WWF Polska apeluje o pomoc w odnalezieniu sprawców.

Platforma obserwacyjna miała być zwieńczeniem istniejącej infrastruktury – wytyczonej ścieżki oraz tablic edukacyjnych, przybliżających przyrodę Mewiej Łachy – mówi dr Szymon Bzoma z Grupy Badawczej Ptaków Wodnych KULING. - To właśnie dzięki ścieżce, stworzonej przez przyrodników z KULINGa, rezerwat stał się dostępny dla mieszkańców wyspy oraz turystów. Wcześniej obowiązywał w nim zakaz wstępu.

fot. Anna Kassolik/ WWF

Ścieżkę wytyczono, aby zabezpieczyć najcenniejsze skarby tego miejsca - uchronić przed zadeptaniem, plażowaniem, spacerami z psami, wędkowaniem, uprawianiem licznych sportów, w tym ekstremalnych, które bezpośrednio zagrażają bytującym tu ptakom i fokom. Wyjątkowość ujścia Wisły, możliwość spacerowania urokliwą ścieżką oraz prowadzenia fascynujących obserwacji przyrody w sposób dla niej bezpieczny, sprawiały, że turystyka kwalifikowana na terenie Wyspy Sobieszewskiej mogła rozkwitnąć, zwiększając potencjał lokalnej społeczności.

Koszt budowy wyniósł 92 500 złotych i został sfinansowany w dużej mierze ze środków publicznych. W związku ze stratą wykonawca platformy złożył doniesienie na policji, która wszczęła postępowanie wyjaśniające. Niestety nie jest to pierwszy akt wandalizmu w rezerwacie – już wcześniej trzykrotnie celowo dewastowano infrastrukturę – niszczono tablice oraz cięto liny na całej długości ścieżki. Wiele wskazuje na to, że są to wciąż ci sami sprawcy. Dobrze też wiedzą, jaką porę doby wykorzystać, aby nie doszło do wykrycia ich działalności.

fot. Anna Kassolik/ WWF

- Apelujemy do wszystkich, którzy mogą pomóc w znalezieniu sprawców tych aktów wandalizmu – dodaje Paweł Średziński z WWF Polska. – Nie pozwólmy na to, aby polskie wybrzeże straciło unikalną w skali całego kraju szansę na obserwowanie przyrody, ptaków i fok, które też pojawiają się w ujściu.

Utworzony w 1991 roku rezerwat przyrody Mewia Łacha powołano w celu ochrony ptaków migrujących, które na trasie wędrówki znajdują dogodne miejsce do odpoczynku i żerowania, a także dla gatunków gnieżdżących się bezpośrednio na piasku: sieweczek, rybitw białoczelnych, rzecznych i ostrygojadów – tłumaczy Bzoma. - Dawniej gatunki te gniazdowały na całym wybrzeżu, ale presja turystyczna spowodowała, że w Polsce zabrakło odludnych, spokojnych oraz niezadeptanych plaż i wydm, gdzie ptaki te miałyby możliwość wyprowadzenia lęgu. Gatunki te są wyjątkowo płochliwe, wrażliwe już na samą obecność człowieka w okolicy, którą wybrały sobie na złożenie zniesienia.

Przyrodnicy z Grupy Badawczej Ptaków Wodnych KULING już od 2007 roku opiekują się rezerwatem. Główną przyczyną takiego zaangażowania Stowarzyszenia jest jedyna w Polsce kolonia lęgowa rybitw czubatych, które od roku 2007 gnieżdżą się tam ponownie, po 16 latach przerwy. Dzięki czynnej ochronie i prowadzonemu monitoringowi wielogatunkowa kolonia rybitw (oprócz czubatych gnieżdżą się tam także białoczelne i rzeczne) odnosi sukces lęgowy i wychowuje znaczne ilości piskląt.

Rezerwat stanowi także jedno z nielicznych miejsc na naszym wybrzeżu, gdzie z powodzeniem wyprowadzają lęgi sieweczki obrożne, a swoje gniazda zakłada także ostrygojad. Pilnowanie rezerwatu sprzyja także wielogatunkowym stadom ptaków wędrownych, które szczególnie w okresie letnio - jesiennym wykorzystują rejon ujścia Wisły jako miejsce odpoczynku i żerowisko. Mewia Łacha jest również jedynym w Polsce miejscem regularnego i stałego występowania fok. Ze względu na unikatowe w skali kraju i Europy wartości przyrodnicze miejsce to wpisano na listę obszarów NATURA 2000.

Rezerwat przyrody „Mewia Łacha” to perła polskiego wybrzeża, jeden z najbardziej unikatowych i urokliwych zakątków Polski i Europy, ostoja ptaków o randze europejskiej. Mogłaby być przykładem tego, jak człowiek i przyroda mogą współistnieć dzięki sobie nawzajem. Znajduje się na wschodnich rubieżach Gdańska i nie miałby racji bytu, gdyby nie wykonanie Przekopu Wisły w 1895 r.

Od tego czasu niesione z prądem osady rzeczne oraz działalność wiatru i fal morskich kształtują malownicze łachy i wyspy tzw. stożka ujściowego Wisły. Stały się one obecnie lęgowiskiem dla jedynej w Polsce kolonii rybitw czubatych i wielu innych cennych gatunków, np. ostrygojada, sieweczki obrożnej, czy rybitwy białoczelnej. Rezerwat stanowi również miejsce odpoczynku i żerowisko dla wielu ptaków podczas migracji. Regularnie występują tu też foki szare, a niekiedy i rzadsze gatunki: pospolita i obrączkowana. Obecnie największym zagrożeniem tego przyrodniczego eldorado jest to, co przyczyniło się do jego powstania – ludzka aktywność.