powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Czym są dla mnie zdjęcia? Ta wystawa Apple przypomniała mi, po co je robię

Dlaczego robisz zdjęcia? Zdarzyło ci się kiedyś zadać sobie takie pytanie? Czy to dla wspomnień, czy to dla emocji, uchwycenia chwil? W moim telefonie są fotografie, których prawdopodobnie nigdy nikomu nie pokażę. Technicznie nie są to zdjęcia idealne. Emocjonalnie część z nich znaczy dla mnie więcej niż ładne, estetyczne fotografie, które mogłabym powiesić na ścianie. Nowa wystawa Apple „What Holds Us” raz jeszcze uderza we mnie czymś, o czym czasami zapominam: że w mojej fotografii mobilnej od dawna nie chodzi już tylko o piękny, pinterestowy obrazek.

M
Matylda Kondej
1h temu·4 minuty·
Czym są dla mnie zdjęcia? Ta wystawa Apple przypomniała mi, po co je robię
Chcesz czytać więcej treści jak „Czym są dla mnie zdjęcia? Ta wystawa Apple przypomniała mi, po co je robię"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Na wystawę „What Holds Us” składają się zdjęcia stworzone przez Alex Prager, Jacka Davisona i Jimmy’ego China. Wszystkie fotografie zostały zrobione iPhone’em 18 Pro. Ale pomimo tego, jak gorącym tematem jest ostatnia premiera nowego sprzętu, znacznie ciekawsze od samego urządzenia jest to, czego dotyczą zdjęcia. Punktem wspólnym są dotyk, spojrzenie, troska i doświadczenia, które łączą ludzi. Wystawę przygotowała Kathy Ryan, przez lata związana z „The New York Times Magazine”. Wystawa odbyła się w Nowym Jorku, później ma trafić także do Londynu i Szanghaju.

Sama wystawa jest intrygująca również dlatego, że jej temat bardzo komponuje się do momentu, w którym dziś jesteśmy. Żyjemy w świecie, w którym właściwie cały czas pozostajemy ze sobą w kontakcie, a jednocześnie coraz łatwiej być obok kogoś tylko pozornie. Patrzymy w ekrany, przewijamy, jakby nie było – cudze życie. Wysyłamy sobie zdjęcia i wiadomości, ale czasami trudno naprawdę zatrzymać się przy drugim człowieku.

„What Holds Us” próbuje spojrzeć właśnie na te drobne rzeczy, które nadal potrafią nas do siebie przybliżyć: dotyk, czyjąś obecność, wspólne doświadczenie, zaufanie czy zwykłe spojrzenie. Podoba mi się, że oglądanie takiej wystawy wymaga czegoś dokładnie przeciwnego niż przeglądanie galerii w telefonie. Nie przesuwamy palcem do następnego zdjęcia po sekundzie. Możemy przed jednym obrazem zostać dłużej i zastanowić się, co właściwie sprawia, że chcemy zachować niektóre chwile na zawsze.

Na co dzień konsumujemy wszystko w ogromnym tempie. Jedno zdjęcie zastępuje drugie, po chwili pojawia się kolejne, a potem następne. Nawet własne fotografie często oglądamy w ten sposób, jakby były częścią nieskończonego strumienia treści. W galerii ten mechanizm nagle przestaje działać.

Zdjęcie dostaje przestrzeń, skalę i czas, a ja zaczynam zauważać rzeczy, które na ekranie telefonu mogłyby mi umknąć: gest, napięcie między ludźmi, drobny szczegół w tle, sposób, w jaki ktoś patrzy na drugą osobę. To trochę przewrotne, że fotografie wykonane telefonem najlepiej pokazują swoją siłę dopiero wtedy, kiedy na chwilę przestajemy zachowywać się tak, jak zwykle zachowujemy się z telefonem w ręku.

Czytaj też: Minimalizm w służbie zdrowia. Nowy inteligentny tracker stawia na komunikację głosową zamiast wyświetlacza

Kiedyś aparat zabierało się na ważne okazje. Teraz fotografujemy zwykłe życie

Moje dzieciństwo jest zapisane przede wszystkim na zdjęciach z urodzin. Aparat wyjmowało się wtedy, kiedy działo się coś ważnego, a codzienność często znikała bez śladu. Dzisiaj jest dokładnie odwrotnie. Najwięcej zdjęć mam nie z wielkich wydarzeń, ale ze zwykłych dni.

Pomysł był taki: Jimmy Chin pojechał w kanadyjskie góry Bugaboo i fotografował ludzi w ogromnym, niemal przytłaczającym krajobrazie. Jack Davison stworzył w Londynie znacznie bardziej intymną serię skupioną na ludzkim ciele, dłoniach, glinie i dotyku. Alex Prager z kolei zbudowała w Los Angeles pełne ludzi, koloru i ruchu sceny przypominające kadry wyjęte z filmu. Trzy zupełnie różne światy, połączone pytaniem o to, co sprawia, że czujemy się częścią czegoś większego.

Najcenniejsze zdjęcia często są niedoskonałe

W mediach społecznościowych panuje niemała obsesja na punkcie zdjęć: wszystko powinno mieć odpowiedni kolor, światło, proporcje i wyglądać tak, jakby zostało wykonane całkowicie przypadkiem, choć przygotowanie zajęło pół godziny.

Davison podczas pracy nad „What Holds Us” zwracał uwagę na jeszcze jedną rzecz. Fotografowanie telefonem pozwala mu zachować bardziej bezpośredni kontakt z osobą stojącą przed obiektywem. Nie musi zasłaniać twarzy dużym aparatem, może trzymać telefon nieco niżej, patrzeć na fotografowaną osobę i rozmawiać z nią podczas wykonywania zdjęć. To drobna rzecz, ale trochę tak jest. Osoba, która robi zdjęcie, może się uśmiechnąć i ten uśmiech zza tego telefonu po prostu widać.

Technologia robi swoje, a potem powinna zejść z drogi

Oczywiście – Apple wykorzystuje wystawę również po to, żeby pokazać możliwości nowego iPhone’a 18 Pro. Telefon dostał między innymi zmienną przysłonę, która daje większą kontrolę nad wyglądem zdjęć, a fotografowie korzystali z różnych obiektywów, RAW-u czy dłuższych czasów naświetlania.

Tyle że oglądając fotografie z „What Holds Us”, absolutnie nie myślę o tym, ile megapikseli ma aparat. Telefon ma być wystarczająco dobry, żebym nie musiała zastanawiać się, czy poradzi sobie z tematem. Wyciągam go, naciskam przycisk i wracam do chwili, która właśnie się dzieje, bo oprócz zdjęcia chcę też tę chwilę przeżyć. Jeśli później fotografia okaże się taka, jak sobie wymarzyłam – to super. Jeśli będzie tylko zapisem jednego wieczoru, który za pięć lat wywoła uśmiech, też spełniła swoje zadanie.

Te fotografie mówią za to sporo o tym, dlaczego w ogóle robimy zdjęcia

Chcemy pamiętać ludzi. Chcemy zatrzymywać miejsca. Chcemy zachować gest, spojrzenie albo zwyczajny dzień, który dopiero po kilku latach okazuje się ważniejszy, niż można było wtedy przypuszczać. „What Holds Us” można potraktować jako efektowną kampanię Apple i oczywiście nią jest. Dla mnie jednak jest też dobrym pretekstem, żeby przewinąć własną galerię trochę wolniej. Żeby raz jeszcze wrócić do wspomnień zachowanych w moim urządzeniu.

Czytaj też: Wystarczy sam zapach. Kawa wpływa na twój nastrój jeszcze zanim weźmiesz pierwszy łyk

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Czym są dla mnie zdjęcia? Ta wystawa Apple przypomniała mi, po co je robię"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX