Do wymierzenia wyroku na podwójnym agencie użyto najprawdopodobniej substancji nazywanej "nowiczok". To pochodna estrów fosforanowych, używanych między innymi w rolnictwie jako środki ochronne, technice jako rozpuszczalniki i dodatki do paliw oraz wreszcie w przemyśle zbrojeniowym do produkcji bojowych środków chemicznych. 

Nowiczoki są dość proste do wykonania nawet w domowym laboratorium z odczynników dostępnych na rynku, co czyni je jeszcze bardziej niebezpiecznym i trudnym do wykrycia. Najwięcej pracy nad ich zastosowaniem miało miejsce w Związku Radzieckim w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Oprócz morderczej skuteczności paraliżowania i w rezultacie zabijania człowieka miały być praktycznie niewykrywalne. 

Siergiej Skripal trafił do Wielkiej Brytanii po osądzeniu za zdradę w ramach programu wymiany więźniów między Rosją a Wielką Brytanią. Anglia domaga się wyjaśnień od Federacji Rosyjskiej, która jak dotąd dementuje jakikolwiek związek z otruciem mężczyzny i jego córki. 

Historia zna jednak znacznie więcej podobnych scenariuszy karania za zdradę - jak choćby sprawa Aleksandra Litwinienki (o której piszemy dalej w tym tekście). 

Na karanie agentów, którzy przeszli na stronę wroga, mogą sobie pozwolić tylko najbardziej sprawne i bezwzględne służby wywiadowcze świata. Ale nawet im rzadko się to udaje. Filmowi zdrajcy z „Bondów” giną efektownie: wyrzuceni przez agenta 007 z samolotu („W obliczu śmierci”), topieni w basenie z piraniami („Żyje się tylko dwa razy”) itp. Oglądanie scen zemsty, którą psychologowie nazywają „altruistycznym wymierzaniem kary”, sprawia nam wyraźną przyjemność.

A jednak karanie zdrajców, którym udało się umknąć, wcale nie jest łatwe. Dlatego większość współczesnych zdrajców-uciekinierów żyje i ma się dobrze, chociaż strach przed zemstą nie opuszcza ich ani na moment.

73-letni Oleg Gordijewski nigdy nie jada na mieście. Kiedy wychodzi z domu, zawsze zabiera ze sobą termos z kawą, trzy kanapki i butelkę wody mineralnej. Ten pułkownik i rezydent KGB w Londynie i Kopenhadze, przez 11 lat (1974–1985) był podwójnym agentem, ujawniającym brytyjskiemu kontrwywiadowi MI6 tajemnice sowieckich tajnych służb. Wyrok śmierci, który za to dostał, nie stracił ważności nawet po upadku ZSRR. Dawni koledzy nie wybaczyli mu zdrady i  tego, że okazał się od nich sprytniejszy: był jedynym oficerem KGB, któremu w czasie śledztwa udało się uciec z ZSRR.

Ostatnią próbę zamachu Gordijewski przeżył w 2007 r. – 22 lata po tym, jak przez Finlandię przedostał się do Londynu pod opiekę MI6...