powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Zegarek czy miniaturowe planetarium? Ten model składa się z 338 części

Zegarki od dawna mają pewien problem z uzasadnianiem własnego istnienia. Godzinę szybciej sprawdzimy na telefonie, komputerze, ekranie samochodu albo kuchence mikrofalowej. Mechaniczny zegarek może więc skapitulować albo poszukać sobie ambitniejszego zajęcia. Ulysse Nardin wybrał drugą drogę i zamknął na nadgarstku ruch Słońca, Księżyca oraz Ziemi, dorzucając fazy Księżyca, pływy i czas w różnych częściach świata.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Zegarek czy miniaturowe planetarium? Ten model składa się z 338 części

fot. Ulysse Nardin

Chcesz czytać więcej treści jak „Zegarek czy miniaturowe planetarium? Ten model składa się z 338 części"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Blast Moonstruck wygląda trochę tak, jakby miniaturowe planetarium spotkało się z luksusowym instrumentem nawigacyjnym. Wszystko mieści się w kopercie o średnicy 45 mm, choć słowo mieści się jest tu dość umowne. To duży, gruby i bardzo wyrazisty zegarek, który raczej nie zniknie dyskretnie pod mankietem koszuli. Podejrzewam zresztą, że nikt wydający na niego 102 600 euro, czyli około 444 tysięcy zł, nie oczekuje przesadnej dyskrecji.

Ziemia w centrum, zgodnie z perspektywą właściciela

W samym środku tarczy znalazło się trójwymiarowe przedstawienie półkuli północnej widzianej znad bieguna. Mapa została wygrawerowana od spodu wypukłego elementu z szafiru. Pod nią połyskuje awenturyn, który przypomina rozgwieżdżone niebo, a wokół poruszają się wskazania Słońca i Księżyca.

Układ jest geocentryczny. Nie chodzi oczywiście o powrót do teorii sprzed Kopernika, lecz o pokazanie nieba tak, jak obserwujemy je z powierzchni Ziemi. Słońce pozostaje punktem odniesienia na godzinie 12, a kolejne warstwy prezentują jego pozorną wędrówkę, pozycję Księżyca, podział na dzień i noc oraz czas w 24 strefach. Księżyc krąży wokół centralnej mapy, a oświetlona jest zawsze ta jego strona, która znajduje się zwrócona ku Słońcu.

Mam wrażenie, że dopiero w ruchu cały ten pomysł nabiera sensu. Na zdjęciu tarcza może wyglądać jak bardzo kosztowna infografika. Kiedy poszczególne dyski zaczynają się przesuwać, zegarek staje się mechanicznym modelem nieba. To bardziej instrument do obserwowania czasu niż urządzenie do jego szybkiego odczytywania.

Pięć wskazań astronomicznych i niemal żadnego wolnego miejsca

Blast Moonstruck łączy pięć powiązanych wskazań astronomicznych. Pokazuje dokładną fazę Księżyca, dzień miesiąca księżycowego, współczynniki pływów, czas światowy oraz położenie Słońca i Księżyca wokół globu. Wskazanie faz Księżyca wymaga korekty dopiero po 40,3 roku. Dla większości właścicieli będzie to zatem problem do przekazania następnemu pokoleniu, serwisowi albo przyszłemu domowi aukcyjnemu.

fot. Ulysse Nardin

Mimo astronomicznych ambicji zegarek nie zapomina o bardziej codziennych sprawach. Można odczytać godzinę, minuty i datę, a lokalny czas zmienia się do przodu lub do tyłu skokowo, o pełną godzinę. Służą do tego duże przyciski umieszczone przy koronce. Sama koronka pozwala ustawić wskazania astronomiczne. To przydatne rozwiązanie podczas podróży, choć podejrzewam, że właściciele jednego z 20 egzemplarzy nie będą zbyt często przestawiać czasu pomiędzy tanimi lotami z bagażem podręcznym.

Wewnątrz pracuje 338 części

Za cały spektakl odpowiada automatyczny mechanizm manufakturowy UN-106. Składa się z 338 elementów, wykorzystuje 42 kamienie łożyskujące, pracuje z częstotliwością 4 Hz i zapewnia 50 godzin rezerwy chodu. Zastosowano w nim krzemowy wychwyt oraz włos balansu. Ulysse Nardin sięga po krzem w zegarmistrzostwie od czasu modelu Freak zaprezentowanego w 2001 roku, kiedy materiał ten wciąż traktowano bardziej jak eksperyment niż oczywisty element nowoczesnego mechanizmu.

Mechanizm można oglądać przez przeszklony dekiel, lecz główna część przedstawienia odbywa się z przodu. Złoty pierścień daty, awenturynowe tło, bryła Ziemi oraz Słońce wykonane z bronzytu tworzą kompozycję, która balansuje na granicy naukowego instrumentu i jubilerskiego przepychu.

Czasem luksusowe zegarki mnożą komplikacje tylko po to, by ich listę dało się wydrukować większą czcionką w katalogu. Tutaj przynajmniej wszystkie funkcje należą do jednego pomysłu. Fazy Księżyca, pływy, światowy czas oraz ruch ciał niebieskich składają się na wspólny model. Mechaniczna złożoność ma narrację, a przy takiej cenie dobrze mieć choćby porządną narrację.

Złoto, tytan i rozmiar, którego trudno nie zauważyć

Koperta ma 45 mm średnicy i 15,12 mm grubości. Górną część wykonano z 18-karatowego różowego złota, natomiast środkową część koperty oraz lunetę z tytanu pokrytego czarną powłoką DLC. Całość uzupełnia czarny pasek ze skóry aligatora i składane zapięcie łączące złoto z tytanem. Wodoszczelność wynosi 30 metrów, więc mimo obecności informacji o pływach lepiej nie traktować zegarka jak wyposażenia nurka.

Duże wymiary będą budzić spory. W ostatnich latach wiele marek wraca do mniejszych kopert, a klienci coraz chętniej wybierają zegarki o średnicy 36-40 mm. Blast Moonstruck idzie pod prąd. Trudno jednak byłoby czytelnie rozłożyć cały model astronomiczny na subtelnej tarczy. Ten zegarek potrzebuje przestrzeni, nawet jeśli nadgarstek będzie musiał trochę pocierpieć.

fot. Ulysse Nardin

Tylko 20 osób dostanie własny fragment nieba

Nowa wersja nawiązuje do astronomicznych konstrukcji opracowanych dla Ulysse Nardin przez Ludwiga Oechslina. W tej linii genealogicznej znajdują się między innymi Tellurium Johannes Kepler z 1992 roku, Moonstruck z 2009 roku oraz współczesny Blast Moonstruck pokazany w 2022 roku. Najnowsza edycja rozwija ten pomysł przy użyciu różowego złota i powstanie w liczbie zaledwie 20 egzemplarzy.

Limitacja jest tu równie ważna jak mechanizm. Przy cenie około 444 tysięcy zł dostępność nigdy nie miała być masowa, ale liczba 20 zmienia zegarek w przedmiot kolekcjonerski jeszcze przed opuszczeniem manufaktury. Nabywca kupuje skomplikowaną maszynę, porcję historii marki i przyjemne poczucie, że niemal nikt inny nie ma takiego samego widoku na wszechświat.

Czy fazy Księżyca dokładne przez ponad cztery dekady są komuś potrzebne? Raczej nie. Podobnie jak ręcznie wykańczany mechanizm złożony z setek części, skoro godzinę potrafi podać telefon za ułamek tej ceny. W luksusowym zegarmistrzostwie użyteczność dawno przestała być jedyną walutą. Liczą się pomysł, inżynieria i emocje wywołane przez coś, co mogłoby być prostsze, lecz świadomie wybrało komplikację.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Zegarek czy miniaturowe planetarium? Ten model składa się z 338 części"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX