Ma piaskową tarczę, tytanową kopertę i kolory wyglądające trochę tak, jakby projektant spakował zegarek na wyprawę przez pustynię, ale po drodze zahaczył jeszcze o sklep z farbami. Efekt jest bardzo charakterystyczny. I przy jego cenie, trudno traktować go wyłącznie jako kolejną limitowaną ciekawostkę dla kolekcjonerów. Szczególnie że powstanie zaledwie 100 egzemplarzy.
BOLDR Venture dostał znacznie więcej charakteru
BOLDR i Windup Watch Shop współpracowały przy modelu Venture już pięć lat temu. Teraz wracają do tego pomysłu i planują serię trzech limitowanych zegarków, które będą pojawiać się w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Każda wersja ma zostać wyprodukowana w liczbie 100 sztuk. Sand otwiera całą serię.

I dobrze, że zaczęli właśnie od niego, bo kolorystycznie trudno pomylić go z typowym field watchem. Ziarnista, piaskowa tarcza została połączona z ciemnym pierścieniem minutowym oraz cienkim krzyżem przecinającym jej środek. Pojawiają się też ciemnoczerwone oznaczenia, turkusowo-niebieski akcent datownika i dopasowany pasek NATO.
Brzmi jak sporo elementów na powierzchni mającej zaledwie 38 mm średnicy, ale projekt zachował porządek. Mam wrażenie, że właśnie takie zegarki najlepiej pokazują, dlaczego małe marki potrafią dziś przyciągać więcej uwagi niż kolejne zachowawcze premiery znanych producentów. Mogą pozwolić sobie na odrobinę dziwactwa.
Po zmroku zaczyna się druga część zabawy
Największa zmiana kryje się jednak w indeksach. BOLDR zastosował przestrzenne elementy Lumicast, czyli formowane znaczniki wykonane z materiału luminescencyjnego. Duże oznaczenia 15, 45 i 60 oraz prostokątne indeksy godzin świecą na zielono. Na zewnętrznym pierścieniu znajdują się dodatkowe punkty emitujące chłodne, niebieskie światło. Lumę otrzymały również wskazówki.

Za dnia mamy więc stonowany, trochę militarny zestaw piaskowych i szarych odcieni z kilkoma kolorowymi detalami. Wieczorem tarcza zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.
Dobre podświetlenie naprawdę przydaje się w zegarku przeznaczonym do noszenia poza biurem. Nie trzeba przy tym wyruszać na miesięczną ekspedycję. Nocleg pod namiotem, późny powrót ze szlaku czy zwykłe sprawdzanie godziny w ciemnym samochodzie wystarczą, żeby szybko docenić czytelne indeksy.
Tytan, szafir i 200 metrów wodoszczelności
Pod kolorową tarczą kryje się całkiem poważny zestaw parametrów. Kopertę wykonano z tytanu i wykończono przez piaskowanie. Ma 38 mm średnicy, 42 mm długości od ucha do ucha oraz 12 mm grubości. Rozstaw uszu wynosi 20 mm, więc wymiana fabrycznego paska nie będzie problemem. Nad tarczą znajduje się szafirowe szkło.

Do tego dochodzi wodoszczelność do 200 metrów. To parametr, który daje Venture LE V3 sporą przewagę nad wieloma zegarkami stylizowanymi na terenowe, ale projektowanymi głównie z myślą o wyglądzie.
W środku znalazł się automatyczny Seiko NH35. Mechanizm pracuje z częstotliwością 21 600 wahnięć na godzinę, pozwala na ręczne dokręcanie sprężyny i zatrzymanie sekundnika przy ustawianiu godziny. Rezerwa chodu wynosi około 40 godzin. BOLDR dodatkowo reguluje mechanizm przed montażem.
Nie jest to mechaniczna egzotyka, która będzie głównym tematem rozmów przy stoliku kolekcjonerów. NH35 ma za to opinię konstrukcji sprawdzonej, szeroko stosowanej i łatwej w serwisowaniu. Do zegarka terenowego pasuje mi to znacznie bardziej niż efektowny kaliber podnoszący cenę o kilka tysięcy złotych.

Limitowana edycja bez ceny z innej planety
BOLDR x Windup Watch Shop Venture LE V3 Sand kosztuje 429 dolarów, czyli około 1600 zł, i można go zamawiać w przedsprzedaży wyłącznie przez Windup Watch Shop. Wysyłka została zaplanowana na koniec listopada 2026 roku. Producent przygotuje tylko 100 egzemplarzy tej wersji kolorystycznej.
Limit 100 sztuk oczywiście działa na wyobraźnię. Przy zegarkach mikrobrandów zawsze mam jednak lekką alergię na komunikaty sugerujące, że decyzję zakupową należałoby podjąć szybciej niż wybór obiadu. W przypadku Venture Sand ograniczona produkcja przynajmniej idzie w parze z projektem, który rzeczywiście wygląda inaczej niż modele stojące obok niego.

BOLDR zachował kompaktowe rozmiary klasycznego zegarka terenowego, dostał lekką tytanową kopertę, solidną wodoszczelność i bardzo dobrą czytelność, a jednocześnie ktoś pozwolił projektantom pobawić się kolorem. W czasach, gdy wiele zegarków wygląda jak kolejne wariacje kilku sprawdzonych wzorów sprzed kilkudziesięciu lat, odrobina piasku, turkusu i czerwieni okazuje się całkiem odświeżająca.
